Reklama

O dziwo, nie mają czerwonych sztandarów

Dla władz PRL 1 maja był jednym z najświętszych dni, celebrowanym z niezwykłą pompą. Znajdowali się jednak odważni, którzy próbowali komunistyczne Święto Pracy zepsuć. Kim byli i przeciwko czemu protestowali?
W 1968 r. wrocławskiej bezpiece nie udało się zapobiec kontropochodowi zorganizowanemu przez student

W 1968 r. wrocławskiej bezpiece nie udało się zapobiec kontropochodowi zorganizowanemu przez studentów Politechniki. „W takiej »obstawie« pałek milicyjnych nigdy dotąd nie maszerowaliśmy w dniu robotniczego święta” – wspominał uczestnik tego pierwszomajowego protestu

Foto: IPN

1 maja 1986 r. w Koszalinie jak zwykle sformował się świąteczny pochód. W nim, na czele grupy pracowników swojego byłego zakładu pracy, szła kobieta z synem. Gdy pochód zbliżył się do trybuny honorowej, pełnej komunistycznych notabli, kobieta ku zaskoczeniu wszystkich rozwinęła transparent, na którym widniał napis: „Chcę pracy, nie zasiłku dla bezrobotnych”.

W ten sposób swoją niezgodę na rzeczywistość zamanifestowała Elżbieta Potrykus. Była radcą prawnym, w czasie legalnej „S” członkinią Krajowej Komisji Porozumiewawczej, naocznym świadkiem rejestracji związku 10 listopada 1980 r. w Sądzie Najwyższym. W czasie stanu wojennego angażowała się w działalność podziemnych struktur Solidarności w Koszalinie i płaciła wysoką cenę za swoją niepokorność.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama