O liver Hermanus ledwo skończył czterdziestkę, a jego filmy ogląda się tak, jakby chodził po tym świecie co najmniej dwa razy dłużej, i to nie na przełomie XX i XXI wieku, a jakieś sto lat wcześniej. Tyle w nich dojrzałej mądrości. Świadczy o tym jego poprzedni utwór, czyli „Życie” (2022), kino małe i duże zarazem, subtelne, acz rozdzierające serce. Świadczy też jego najnowsze dzieło, a mianowicie „Historia dźwięku” (2025), skromna ballada o dwóch zakochujących się w sobie mężczyznach, których relację przerywa wybuch wojny, a potem jej szeroko rozumiane pokłosie.