Reklama

„Stany przejściowe”: Zupełne rozczarowanie

Debiut Zofii Lorek, który można wpisać w surrealizujący nurt współczesnej polskiej prozy, celowo nuży czytelnika i próbuje wybijać go z automatyzmów lektury.
Zofia Lorek, „Stany przejściowe”, wyd. Drzazgi

Zofia Lorek, „Stany przejściowe”, wyd. Drzazgi

Foto: mat.pras.

Stany przejściowe” zapowiada motto zaczerpnięte z „Czarodziejskiej góry” Tomasza Manna: „Ślicznie, już po lecie, o ile ono w ogóle było; zawiedliśmy się na nim, jak na całym życiu, całkowicie i zupełnie”. Rzeczywiście, życie w powieści jest rozczarowujące, nie ma w nim wiele poza snem, pracą, zakupami w Żabce i wyrzucaniem śmieci (przez sąsiadkę). Nic więc dziwnego, że narratorce towarzyszy pragnienie emancypacji z codzienności: „Idę do pracy. Na wszelki wypadek okrężną trasą, żeby dać szansę światu. Może coś się wydarzy po drodze. Nie dzieje się nic i nie dzieje się aż do końca drogi (…)” (s. 11).

Pozostało jeszcze 84% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok!

Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!

Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama