Czy rozejm, który obserwujemy na Bliskim Wschodzie pokazuje, że działania militarne Izraela i USA oparte na głębokich uderzeniach w infrastrukturę krytyczną, połączone z eliminowaniem przywódców Iranu są nieskuteczne?

Tak to można odebrać, bo jednak rozejm jest wymuszony nie tym, że jedna ze stron jest słaba, tylko faktem, że druga ze stron jest na tyle silna, czyli Iran, że skutecznie blokuje cieśninę Ormuz, więc ma w swoich rękach mocną kartę przetargową. Każdy, kto rozumie działania wojenne, wie, że wejście do Iranu w sposób siłowy wojskami lądowymi, mogłoby pociągnąć ze sobą potężne straty ludzkie, na które Stany Zjednoczone nie są przygotowane. Dlatego od początku tej wojny uważałem, że powinien być jakiś określony próg wyjścia z tego konfliktu. Dzisiaj trzeba przyznać, że administracja Donalda Trumpa nie przewidziała tego, albo źle skalkulowała, nie zagwarantowała sobie progu wyjścia z tej wojny z sukcesem. Dzisiaj każdy na świecie odbierze ten rozejm, po doświadczeniu uderzeń głębokich w infrastrukturę krytyczną, eliminowaniu przywódców, ale też zdarzeniach z samolotami amerykańskimi, które zostały uszkodzone nad Iranem i trzeba było ratować pilotów, że Amerykanie nie panowali w przestrzeni powietrznej. To pokazuje jakie jeszcze siły i środki posiada Iran, żeby kontrolować swoje terytorium. Gdyby prezydent Donald Trump po dwóch tygodniach wojny ogłosił sukces i wyszedł z tego konfliktu wyglądałoby to zupełnie inaczej. Dzisiaj z punktu widzenia politycznego jest to porażka.

Czytaj więcej

Ogłoszono zawieszenie broni. Co zawiera 10-punktowa pokojowa propozycja Iranu

Warto przypomnieć, że podobny wzór działania, czyli głębokie uderzenia w Ukrainę dokonuje dzisiaj Rosja. Czy to może oznaczać, że taki sposób prowadzenia wojny jest skazany na porażkę?

Koncepcja wojny powietrznej, zakładająca, że tylko samoloty pozwolą wygrać wojnę, to de facto utopia. To prawda są jakieś zbieżności pomiędzy działaniem Rosji na Ukrainie, a Stanów Zjednoczonych w Iranie, bo obserwowaliśmy nie tylko uderzenia w cele militarne, ale przede wszystkim w infrastrukturę krytyczną, mosty, fabryki. Zniszczenie floty wojennej i portów Iranu eliminowało potencjalne zdolności bojowe i gospodarcze tego państwa. Jednak głównym celem zarówno Putina, jak Trumpa było złamanie woli walki społeczeństwa. I to się nie udało. Przypomnijmy, że tak Putin nie przewidział konsekwencji wojny w Ukrainie, przecież żołnierze w Hostomelu lądowali w mundurach paradnych, bo liczyli na szybki sukces. Tymczasem była to porażka.

A może kluczowe było to, że od tej wojny zdystansowały się państwa europejskie, a trwałość sojuszu północnoatlantyckiego zaczęła trzeszczeć?

Na tą wojnę miało wpływ wiele czynników. Jednym z nich było poparcie dla operacji Stanów Zjednoczonych innych krajów. Już na początku wojny państwa europejskie zdystansowały się, nie chciały stanąć po jednej lub drugiej stronie. Im dłużej ona trwała tym bardziej był widoczny sceptycyzm. Moim zdaniem niepotrzebnie Stany Zjednoczone grają kartą NATO, bo to nie jest przecież wojna NATO, a Izrael nie jest członkiem tego sojuszu. Niepotrzebne jest uwikłanie w politykę i próba przerzucenia odpowiedzialności na NATO. Jeżeli Trump rozpoczął wojnę razem z Izraelem, to musi ją zakończyć, a nie przerzucać odpowiedzialności za ochronę transportów przez cieśninę Ormuz. Tym bardziej, że jest niewykonalne, aby marynarka wojenna którego z państw NATO, eskortowała tankowce, które i tak będą atakowane z brzegu. To utopia i próba przerzucenia przez administrację Trumpa odpowiedzialności za porażkę na sojuszników, którzy nie poparli Stanów Zjednoczonych. My w tym nie mamy żadnego biznesu, interes ma Izrael i USA.

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Donald Trump zamiast niszczenia cywilizacji wybrał irański plan zakończenia wojny

Nie zgodzę się, myśmy też odczuli na stacjach benzynowych wzrost cen związany z deficytem dostaw produktów naftowych, lotniska we Włoszech alarmują, że brakuje im paliwa lotniczego. Zatem czy wojną zatrzymały także twarde reguły ekonomii i wzrost cen surowców związany z blokadą cieśniny Ormuz?

To jest konsekwencją globalnego zerwania łańcuchów dostaw. Blokada Ormuz spowodowała, że wydłużyła się droga dostaw, to przełożyło się na czas i wzrost kosztów. Zgoda, ta wojna ma wpływ na sytuację ekonomiczną całego świata. Istotne jest zniszczenie przez Iran jednej trzeciej zasobów helu, który był produkowany w Kuwejcie. Ten surowiec jest kluczowy dla Korei do produkcji półprzewodników, z kolei brak gazu wpływa na ograniczenie produkcji nawozów sztucznych. Dzisiaj te dostawy zostały zachwiane.

Czytaj więcej

Szef IATA: Uzupełnienie zapasów paliwa lotniczego może zająć miesiące po otwarciu Ormuzu

Czy ten rozejm pokazuje, że Iran z tego konfliktu wychodzi na tarczy?  

O ile rozejm będzie trwały i skończy się machanie szabelką to na poziomie politycznym Iran będzie wygrany. Także w odczuciu społeczeństwa irańskiego, bo powstanie legenda wojny wygranej ze Stanami Zjednoczonymi. Powstanie także kult - męczennika, który zginął za swój naród - ajatollaha Ali Chamenei. To będzie miało długofalowe skutki, bowiem Iran bardziej się zradykalizuje. Ale z drugiej strony Iran poniósł duże straty gospodarcze, potrzebuje kilkadziesiąt lat żeby się odbudować o ile nadal zostaną utrzymywane restrykcje. Jeżeli tak się stanie kryzys będzie się pogłębiał, co może spowodować większą rewoltę - powstanie ruchów odśrodkowych, a społeczeństwo wystąpi przeciwko dyktaturze. Zatem z punktu widzenia politycznego wygrał Iran, a Stany Zjednoczone przez to, że przedłużały konflikt, a administracja amerykańska niepotrzebne mieszała działania wojskowe z politycznymi, odniosła porażkę. To może się także przełożyć na sytuację wewnętrzną w USA. Musimy pamiętać, że w październiku są wybory połówkowe do Kongresu, one zdecydują, czy Trump straci władzę w tej izbie, czy demokraci przejmą większość. Trump wychodzi z tej wojny z bardzo niskim poparciem, na poziomie 36 procent, zatem ta wojna będzie miała też długofalowy wpływ na Stany Zjednoczone.

Kim jest rozmówca

Jarosław Gromadziński

Generał broni rezerwy Wojska Polskiego, doktor nauk społecznych, w latach 2016–2018 dowódca 15. Brygady Zmechanizowanej, w latach 2018–2022 dowódca 18. Dywizji Zmechanizowanej, w latach 2023–2024 dowódca wielonarodowego Eurokorpusu. 31 stycznia 2025 r. zakończył zawodową służbę wojskową. Jest członkiem Defence Institute.