Może nie było jak w hollywoodzkim filmie, zegar nie zatrzymał się sekundę przed wybuchem bomby. Ale było blisko takiej sytuacji. Kilkadziesiąt minut przed upływem ultimatum Donalda Trumpa, którego niespełnienie miało się skończyć zniszczeniem irańskiej cywilizacji, było już właściwie pewne, że dojdzie do odblokowania Cieśniny Ormuz i rozejmu.
To, że rozejm wchodzi w życie „natychmiast” okazało się dziesięć minut przed wskazaną przez amerykańskiego prezydenta godziną wielkiego uderzenia w Iran.
Czytaj więcej
Nocne orędzie prezydenta USA nie było żadnym przełomem. Ani w kwestii wojny przeciwko Iranowi, ani cen ropy, ani przyszłości NATO. Pełne było typow...
Zdaniem Pakistańczyków, którzy wystąpili w roli ratowników ostatniej szansy, wstrzymanie ognia ma dotyczyć wszystkich działań wojennych w regionie i trwać dwa tygodnie. W tym kontekście wymienili w szczególności Liban, cel zakrojonej na dużą skalę operacji Izraela – sojusznika Stanów Zjednoczonych. Izraelczycy przyjęli to do wiadomości. I, w co też byłoby jeszcze przed chwilą uwierzyć, mają się dostosować do planów, które przyjął Donald Trump. Choć nad ranem pojawiło się oświadczenie Beniamina Netanjahu, że choć Izrael popiera zawieszenie ataków na Iran na dwa tygodnie, to porozumienie nie dotyczy wojny Hezbollahu z Iranem.
Donald Trump nie zrealizował gróźb i zmienił język komunikacji. Czy Ameryka osiągnęła wszystkie cele w Iranie?
Najbardziej niesamowite jest to, że podstawą do negocjacji amerykańsko-irańskich, które mają się zacząć w piątek w pakistańskiej stolicy, Islamabadzie, będzie 10-punktowy plan przygotowany przez Teheran.
Potwierdził to Donald Trump w oficjalnym dokumencie, którego treść nie przypomina jego tradycyjnych wpisów internetowych. Jest dyplomatyczna, grzeczna, zaczyna się od wymienienia pakistańskich przywódców, którzy poprosili go, by nie zrealizował „tej nocy” swojej groźby wysłania na Iran „niszczącej siły”.
W dokumencie jest sugestia, że po dwutygodniowym rozejmie może nadejść trwały pokój i to dla całego Bliskiego Wschodu. Pojawia się też stwierdzenie, że Ameryka osiągnęła już w Iranie wszystkie militarne cele, a nawet więcej, niż planowała. Nie jest to zupełna nowość, jeżeli chodzi o deklaracje Trumpa, choć cele rozpoczętej 28 lutego wojny podawał różne (nie tylko militarne). Prezydent USA jest wyraźnie zmęczony wojną i zapewne obawia się, że jej przedłużanie jest niebezpieczne dla jego obozu w Ameryce.
Czytaj więcej
Żaden porządny człowiek nie chce, aby ludność cywilna była atakowana, a obiekty cywilne i infrastruktura były niszczone - mówi „Rzeczpospolitej” o...
Irański 10-punktowy plan podstawą negocjacji. Odszkodowania za zniszczenia, zniesienie sankcji. Jakie jeszcze warunki stawia Iran?
Jednak zwycięzcą, przynajmniej na razie, może się czuć Iran, który w momencie, gdy państwo czytają ten tekst, miał być już w trakcie totalnego niszczenia przez Stany Zjednoczone. To Iran, mimo otrzymania wielu dotkliwych ciosów, śmierci wielu przywódców i dowódców, stawia teraz warunki Stanom Zjednoczonym, za ich zgodą. Nie wiadomo, ile z nich i w jakim stopniu zostanie spełnionych. Ale nie zmienia to faktu, że stają się podstawą do negocjacji.
Po tym wszystkim, co się wydarzyło w ostatnich tygodniach, aż trudno uwierzyć, że Amerykanie chcą rozmawiać o zapłaceniu odszkodowań Iranowi, a także wycofaniu swoich wojsk z regionu (zapewne chodzi o te, które dotarły tam w ostatnich tygodniach, a nie tych z amerykańskich baz na Bliskim Wschodzie, ale tak czy owak brzmi to prawie jak spełnienie marzeń ajatollahów o przegnaniu Amerykanów z Bliskiego Wschodu).
Czytaj więcej
Rząd Izraela nie powiedział, jaka ma być rzeczywistość polityczna po wojnie. Nikt nie określił, na czym miałoby polegać zwycięstwo z Iranem - mówi...
Lista warunków, którą podała irańska telewizja, a którą cytowały media zachodnie, obejmuje też zniesienie wszystkich sankcji, które od lat wpędzały Iran w kłopoty gospodarcze, oraz utrzymanie przez Teheran kontroli nad Cieśniną Ormuz.
Reżim ajatollahów zamierza też uzyskać potwierdzenie prawa do wzbogacania uranu, o co rozbijały się negocjacje z ludźmi Trumpa i w zeszłym roku, i w tym. Czy teraz ma zniknąć podejrzliwość Amerykanów (i tym bardziej Izraelczyków) wobec programu nuklearnego Iranu? Irańczycy nieustannie przecież zapewniali, że nie dążą do uzyskania bomby atomowej, że chodzi im o wykorzystanie uranu w celach cywilnych.
Czytaj więcej
Reżim ajatollahów nie traci nadziei, że pozbędzie się USA z regionu. Dla krajów z drugiej strony Zatoki Perskiej byłoby to egzystencjalnym zagrożen...
Donald Trump od rozpoczęcia swojej pierwszej kadencji budował nowy Bliski Wschód. Pojawiał się w tym projekcie czasem i Iran: bez atomu, bez nowoczesnej broni, bez regionalnych ambicji i – w zamian – bez sankcji. Jako kraj, który się dostosowuje, ale nigdy jako główny rozgrywający. Teraz nie jest to już pewne. Nic zresztą nie jest.