Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie dylematy geopolityczne stoją przed państwami arabskimi znad Zatoki Perskiej.
- W jaki sposób zmieniają się deklaracje państw arabskich w kontekście wojny USA i Izraela z Iranem.
- Kto jest postrzegany jako główny beneficjent eskalacji obecnego konfliktu.
- Czy możliwe było porozumienie amerykańsko-irańskie.
- Jakie skutki ma obecny konflikt dla wewnętrznych podziałów w świecie muzułmańskim.
- Jakie są strategiczne cele Iranu w odniesieniu do obecności USA w regionie.
Deklaracje państw arabskich i innych muzułmańskich od początku wojny USA i Izraela z Iranem skupiały się na potępieniu irańskich ataków odwetowych w regionie. W tej z zeszłego tygodnia, podpisanej przez 12 krajów w Rijadzie, wymieniono jako cele reżimu ajatollahów wszystkich sześciu członków Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC), Jordanię, Azerbejdżan i Turcję. Jest w niej jednak pewna nowość – potępienie Izraela, na pierwszym miejscu za jego „agresję wobec Libanu”, ale także za niesprecyzowaną „ekspansjonistyczną politykę w regionie”.
Tyle udało się uzgodnić w gronie tych 12 państw, czyli należących do GCC Arabii Saudyjskiej, Bahrajnu, Kataru, Kuwejtu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Azerbejdżanu, Egiptu, Jordanii, Libanu, Pakistanu, Syrii i Turcji (nie brał udziału Oman, szósty członek GCC).
Czytaj więcej
Za przywódcę świata uważa sam siebie Donald Trump. Ale do wojny, która teraz światem wstrząsa, wciągnął go premier Izraela. Twierdzi, że razem myśl...
Czy Izrael jest głównym beneficjentem tej wojny?
Część sygnatariuszy i Oman idzie w krytyce Izraela znacznie dalej. Premier Kataru Mohamed bin Abd ar-Rahman as-Sani powiedział: „Każdy wie, kto jest głównym beneficjentem tej wojny i kto wpędził cały region w ten konflikt”. Sam nie wymienił nazwy „Izrael”, zrobił to stojący obok niego podczas wspólnej konferencji prasowej kilka dni temu w Dausze, szef tureckiej dyplomacji Hakan Fidan.