Reklama

Brytyjski dyplomata: Są cztery scenariusze dla Iranu

USA są wojownicze i niczego się nie nauczyły z Wietnamu, Iraku, Afganistanu, Jemenu, Gazy - mówi „Rzeczpospolitej” o ataku na Iran Richard Dalton, były ambasador Wielkiej Brytanii w Teheranie.
Zniszczony budynek w Teheranie. Efekt sobotniego ataku Izraela i USA

Zniszczony budynek w Teheranie. Efekt sobotniego ataku Izraela i USA

Foto: Amir Kholousi/ISNA/WANA

Czy jest pan zaskoczony, że Trump zdecydował się na wielką wojnę z reżimem ajatollahów?

Problem polega na tym, że uzyskaliśmy ostateczny dowód na to, że mamy imperialne Stany Zjednoczone. Są wojownicze i niczego się nie nauczyły z Wietnamu, Iraku, Afganistanu, Jemenu, Gazy. Kochają siłę militarną i są zdeterminowane, aby spróbować zmienić świat za jej pomocą, pomimo niepowodzeń i ogromnego cierpienia, jakie spowodowały w poprzednich próbach. Z jednej strony to nie zaskakuje, ponieważ Amerykanie są niewyuczalni i aroganccy, mają zawyżone pojęcie o własnej wartości. Ale z drugiej zaskakuje mnie skala ich dwulicowości, ponownie wykorzystali negocjacje jako zasłonę, podczas gdy przygotowywali się do wojny. Najwyraźniej nigdy nie mieli w planach poważnych negocjacji z Iranem. I jestem również zaskoczony, że nie podjęli żadnej próby osiągnięcia jakiejkolwiek demokratycznej zgody u siebie. Nie tylko nie zwrócili się do Kongresu, biorąc pod uwagę jego prawo do konsultacji i podejmowania decyzji w sprawie wojny, ale nie podjęli prawie żadnej próby uzasadnienia swoich działań i przedstawienia swoich celów. To odzwierciedla ideę amerykańskiej wyjątkowości, która mówi, że skoro masz potęgę militarną, to masz prawo używać jej w sposób, jaki ci odpowiada. Kilka elementów mnie zaskoczyło, ale to, że ostatecznie zdecydowali się iść na wojnę, nie. 

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Pierwsza wielka wojna Donalda Trumpa. Masa wątpliwości

Prezydent Donald Trump użył argumentu, że Iran stanowi bezpośrednie zagrożenie dla narodu amerykańskiego i że zaraz będzie miał rakiety, które mogą dotrzeć nawet na terytorium USA. Co zdaje się nieprawdą.

Cóż, to kłamstwo. Donald Trump wie, że to nieprawda. Ale tak jak w innych aspektach życia politycznego w Stanach Zjednoczonych, on nigdy nie ma szacunku dla prawdy. Po prostu teraz stosuje swoją zwykłą polityczną nikczemność w dużej operacji za granicą, a nie w jakiejś małej sprawie krajowej.

Rządy europejskie, w tym brytyjski, oceniają to tak samo jak pan?

Nie. Początkowe brytyjskie oświadczenie było bardzo powściągliwe. Prawie w ogóle nie komentowało wojny. Ale gdy Iran odpowiedział atakami odwetowymi na państwa Rady Współpracy Zatoki Perskiej, to Francja, Niemcy i Wielka Brytania wydały oświadczenie, w którym – trudno w to uwierzyć – potępiają irański odwet, nie wspominając o agresji Stanów Zjednoczonych.

Czytaj więcej

Opozycja irańska myśli o upadku reżimu i się kłóci. Syn szacha to „neofaszysta”
Reklama
Reklama

Podobnie postąpiły też państwa takie jak Arabia Saudyjska.

To jest całkowicie niewyobrażalne w sytuacji, gdy Irańczycy realizują swoją zapowiedź odwetowych ataków na amerykańskie obiekty, niezależnie od tego, gdzie się znajdują. Trzeba im było wierzyć. Te zapowiedzi to był zresztą jeden z powodów, dla których państwa Zatoki Perskiej próbowały się włączyć w negocjacje między USA a Iranem i zachęcały Stany Zjednoczone, by nie szły na wojnę. Wiele krajów nie traktuje problemu stwarzanego przez Iran jako problemu samego w sobie. Traktują Iran jako podzbiór innych problemów, które same mają. Na przykład premier Australii Albanese został ostro skrytykowany przez Stany Zjednoczone i Izrael za rzekome sprzyjanie rozkwitowi antysemityzmu i doprowadzenie do masakry australijskich Żydów w Sydney. Tym razem więc w 100 proc. poparł Stany Zjednoczone atakujące Iran, co jest bardziej radykalnym stanowiskiem wobec Iranu niż kiedykolwiek wcześniej zajęte przez Australijczyków. I myślę, że to samo będzie miało miejsce w Europie. Nie będziemy brać pod uwagę słuszności czy niesłuszności niesprowokowanej agresji. Będziemy to traktować jako coś podrzędnego w stosunku do naszego pozycjonowania się wobec Stanów Zjednoczonych. W krajach, które wymieniłem, nie mamy odwagi krytykować Ameryki, pomimo wielu obiektywnych rażących luk w jej narracji, lekkomyślności jej działań, zagrożenia dla regionu. Mimo szerokiego wachlarza potencjalnych konsekwencji – z wojną domową w Iranie włącznie. 

Czytaj więcej

Krzysztof Adam Kowalczyk: Czy polscy kierowcy zapłacą za atak Trumpa na Iran?

Wojna domowa w Iranie jest możliwa?

Są cztery scenariusze. Pierwszy to chaos, w którym wiele milionów ludzi związanych z reżimem decyduje się zorganizować zbrojny opór, aby się chronić. Duża część irańskiego przywództwa nie ma dokąd uciec. I nie boją się śmierci. Kult męczeństwa jest ważny dla wielu z nich, choć nie wszystkich. Wojna domowa jest więc możliwa.

Druga możliwość to przetrwanie reżimu. Oczywiście krwawiącego. Utrzymuje on władzę nad społeczeństwem. Zachowuje wewnętrzną spójność i pewną zdolność do egzekwowania prawa i porządku. Byłby znacznie słabszy niż obecnie, ale bunt nie zagrażałby mu do tego stopnia, żeby ​​mógł utracić kontrolę. 

Trzeci scenariusz: po poważnym osłabieniu systemu, w tym ewentualnym zabiciu niektórych liderów, szeregowi funkcjonariusze sił bezpieczeństwa dojdą do wniosku, że nikt już nie ma kontroli i zdecydują się przejść na drugą stronę. W tym momencie rodzi się pomysł pojawienia się nowych sił politycznych w Iranie. Obecnie nic takiego nie istnieje. Nie ma organizacji, nie ma struktur regionalnych. Nie ma zbiorowego porozumienia między przeciwnikami reżimu co do tego, co zrobić, gdy reżim upada. Załóżmy jednak na potrzeby tego scenariusza, że ​​upadkowi sił bezpieczeństwa towarzyszy pojawienie się nowych sił politycznych. To z kolei mogłoby doprowadzić do jakiegoś rodzaju negocjacji, zwołania konwentu, na którym delegaci z całego kraju opracowaliby porozumienie przejściowe, a następnie przeprowadzono by referendum w celu ustalenia, jak Iran powinien być rządzony w dłuższej perspektywie. 

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Przegrać w karty z krewnym szacha
Reklama
Reklama

Czwarty scenariusz zakłada, że część zorganizowanych sił zbrojnych pozostaje nienaruszona, a ​​przywódcy religijni, którym nie udało się zabezpieczyć Iranu przed wrogami, zostają odsunięci na boczny tor przez wojskowy zamach stanu. Nowi dowódcy wojskowi, wyłonieni z istniejących sił i struktur, decydują się na wprowadzenie stanu wojennego i zepchnięcie obecnych instytucji Iranu na boczny tor. 

To nie są odrębne scenariusze, ale wszystkie są wykonalne i mogą się ze sobą łączyć albo jeden może następować po drugim. To jest nie do zaplanowania przez Amerykanów i Izraelczyków. Podobnie jak podczas niedawnych protestów pojawią się na miejscu izraelscy, a być może i amerykańscy agenci, próbujący sprowokować działania przeciwko Republice Islamskiej. Czy po amerykańskich kampaniach wojskowych Stanów Zjednoczonych, które nie przyniosły żadnej stabilizacji ani poprawy życia ludności cywilnej w Jemenie, Iraku, Wietnamie czy Afganistanie, ktokolwiek z nas może mieć pewność, że Stany Zjednoczone poprowadzą tę wojnę i związaną z nią kampanię polityczną na rzecz zmiany rządu lepiej niż w przeszłości?

Historia Iranu w XX wieku sugeruje, że transformacja, którą Amerykanie chcą wywołać, nie będzie łatwa. Wręcz przeciwnie, myślę, że będzie niezwykle trudna, a jeżeli chodzi o ludzkie życie, kosztowna.

Richard Dalton, były ambasador Wielkiej Brytanii w Teheranie

Który z tych czterech scenariuszy jest najlepszy z punktu widzenia Europejczyków?

Numer trzy. Siły bezpieczeństwa zmieniają stronę i pojawiają się nowe siły polityczne, co prowadzi do pewnego rodzaju porozumienia, na mocy którego represyjny reżim ustępuje miejsca rządom przedstawicielskim. Ale Iran to nie jest  kraj taki, jak RPA [po apartheidzie – red.]. Nie będzie gotowości do wybaczania i zapominania w zamian za uznanie popełnionych zbrodni. Będzie zemsta, będą zwycięzcy, będą przegrani, będą zabójstwa. Historia Iranu w XX wieku sugeruje, że transformacja, którą Amerykanie chcą wywołać, nie będzie łatwa. Wręcz przeciwnie, myślę, że będzie niezwykle trudna, a jeżeli chodzi o ludzkie życie, kosztowna.

Rozmowa przeprowadzona w sobotę po południu

Sir Richard Dalton

Czołowy brytyjski ekspert ds. Iranu. Emerytowany dyplomata. Był ambasadorem Wielkiej Brytanii w Iranie i Libii. Po zakończeniu kariery dyplomatycznej analityk zajmujący się Iranem, Bliskim Wschodem i Afryką Północną. Pracował m. in. dla londyńskiego think tanku Chatham House. 

Konflikty zbrojne
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1466
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Konflikty zbrojne
Ajatollah Ali Chamenei nie żyje? Irańskie media zaprzeczają
Konflikty zbrojne
Trump o operacji w Iranie: Mogę atakować długo albo zakończyć ataki w 2-3 dni
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Konflikty zbrojne
Ponad 200 ofiar w Iranie. Eksplozje w Kuwejcie, Dosze i Dubaju
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama