Do sobotniego ataku na Iran doszło w momencie, gdy przedstawiciele władz w Teheranie prowadzili negocjacje dotyczące swojego programu nuklearnego. Rozmowy miały doprowadzić do wypracowania weryfikowalnego mechanizmu uniemożliwiającego Iranowi pozyskanie materiałów do budowy broni jądrowej. Mediatorem był minister spraw zagranicznych Omanu, Badr Albusaidi, który jeszcze w piątek deklarował, że porozumienie jest „w zasięgu ręki”.
Atak na Teheran. Irańskie władze: Przywódcy są bezpieczni
Po pierwszej fali izraelskich nalotów w sobotę nad ranem irańskie władze poinformowały, że najwyżsi przywódcy państwa – w tym najwyższy przywódca duchowy Ali Chamenei oraz prezydent Masud Pezeszkian – nie ucierpieli, mimo prób ich eliminacji.
Według zdjęć satelitarnych biuro Chameneiego w Teheranie zostało niemal doszczętnie zniszczone. Pojawiły się niepotwierdzone informacje o śmierci dowódcy armii, gen. Amira Hatamiego, jednak wstępne doniesienia sugerują, że ataki nie doprowadziły do eliminacji najwyższego dowództwa na taką skalę, jak miało to miejsce w czerwcu ubiegłego roku.
Nieznany pozostaje los dowódcy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, Mohammada Pakpoura. Poważnie uszkodzony został dom byłego premiera i czołowego reformisty Mir-Hosejn Musawiego.
Czytaj więcej
Reżim ajatollahów nigdy nie był tak słaby jak teraz, ale Donald Trump uznał, że stanowi bezpośred...