Kończąca swoją kadencję pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska chce, żeby pełny skład tego sądu odpowiedział na zadane przez nią pytanie prawne. Sprowadza się ono do rozstrzygnięcia, czy powołanie sędziego w procedurze uznawanej za wadliwą skutkuje wyeliminowaniem go z orzekania. Według niej odpowiedź na to pytanie raz na zawsze rozwiąże problem statusu tzw. neosędziów. Czy pan też tak uważa?
Mam przeciwne zdanie. Rozwiązanie sprawy statusu tzw. neosędziów, w szczególności tych zasiadających w Sądzie Najwyższym, jest bardzo trudne i wymaga interwencji ustawodawcy. Kolejna uchwała SN nie jest już w stanie go rozwiązać. Prezes Manowska zadała pytanie: czy udział w składzie orzekającym osoby nieprawidłowo powołanej na stanowisko sędziowskie, co stwierdza rozstrzygnięcie trybunału międzynarodowego, może być uznane za wadliwe ukształtowanie składu sądu. Odpowiedź jest oczywista. Kwestię tę rozstrzygnął już SN w uchwale trzech izb w styczniu 2020 r. Mamy zatem do czynienia z ponowieniem pytania. Uważam, że uzyskanie na nie odpowiedzi od pełnego składu SN jest niemożliwe.
Dlaczego?
Powodem jest nieprawidłowe powołanie większości sędziów SN. Aktualnie spośród 91 sędziów SN aż 56 zostało powołanych w sposób nieprawidłowy. Osoby te z mocy prawa są wyłączone z uczestnictwa w podejmowaniu takiej uchwały, gdyż dotyczy ona ich statusu. Stara paremia prawnicza mówi: nomo iudex in causa sua, nikt nie może być sędzią we własnej sprawie.
Czytaj więcej
I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska chce, aby pełny skład SN rozstrzygnął, czy okoliczn...