Po czterech latach od rozpoczęcia pełnoskalowej rosyjskiej agresji, jaki jest bilans wojny na Ukrainie?
Celem Rosji było odsunięcie NATO od swoich granic, przejęcie Ukrainy w kilka dni – bo to miała być „specjalna operacja wojskowa” – oraz pokazanie światu, że Rosja jest potęgą. Te strategiczne cele nie zostały zrealizowane. Granica z NATO wydłużyła się dwukrotnie, a Ukraina, która wahała się, czy iść w stronę Unii Europejskiej czy Rosji, nie ma już wątpliwości. Nie znajdzie się tam już żaden polityk, chcący zbliżenia z Rosją, która pokazała, jak barbarzyńską politykę prowadzi na terenach okupowanych i jak morduje ludzi.
Na szczęście, co jest kluczowe z naszego punktu widzenia, Ukraina zademonstrowała siłę walki i morale. Dała nam czas, żeby przygotować się do agresywnych rosyjskich działań. Strategia UE mówiła: „bezpieczna Europa w bezpiecznym świecie” – wielu geopolityków opowiadało dyrdymały o tym, że teraz to już będą tylko cyberwojny, a okazało się, że barbarzyńskie zagrożenie wcale nie zniknęło. Rosja pokazała swoje prawdziwe oblicze. To też oblicze armii, która z podkulonym ogonem zwijała się spod Kijowa, i która w tej chwili nie może przekroczyć linii Dniepru. Na polu walki Rosja w istocie przegrywa, tylko znalazł się prezydent USA, który wyciągnął Rosję z izolacji i wręcz naciska Ukrainę, żeby to ona skapitulowała.
Czytaj więcej
Serwis Axios, powołując się na trzy źródła, ujawnia szczegóły rozmowy telefonicznej między Donald...
O czym świadczy fakt, że wojna na Ukrainie trwa już tak długo?
Przede wszystkim o oderwaniu od rzeczywistości kremlowskiej władzy. Oni liczyli na to, że będzie jak w 2014 r., kiedy Krym został zdobyty bez jednego wystrzału. Ukraina pokazała, że zdecydowanie bliżej jej do wartości europejskich, do Zachodu, że chce zerwać z tym skorumpowanym państwem i nie chce mieć u siebie rosyjskiego miru, tylko pragnie żyć w wolnym świecie. To jest największe zagrożenie dla Putina i Rosji – Ukraina może pokazać Rosjanom, że jest alternatywa dla ruskiego miru i można żyć w wolnym świecie.
Ukraina ma szansę wygrać?
Zdecydowanie tak. Po czterech latach rosyjskie wojska wciąż są za linią Dniepru. Armia rosyjska nie jest potężna. Walczy najemnikami, bandytami czy biednymi ludźmi ściąganymi z Korei, kryminalistami, grupą Wagnera, rekrutami z sowieckich wsi, którzy widzą w tym szansę na barbarzyńskie łupy i poprawę swojej sytuacji życiowej. Ludzi z Moskwy, Petersburga nie za bardzo ciągnie na wojnę.