Program SAFE stał się areną zażartej walki politycznej między koalicją rządzącą, opozycją a Pałacem Prezydenckim. Na szali leży ok. 180 miliardów złotych na obronność. Czy ta skala politycznego zamieszania panią zaskoczyła?
Tak. To, jakich rozmiarów przybrało to zamieszanie, jest dla mnie zaskakujące. Nie jest też tajemnicą, że przez wiele lat byłam dziennikarką polityczną i tematy bezpieczeństwa oraz uzbrojenia zawsze były wyjęte spod bieżącej, powiedziałabym, ostrej wymiany ciosów politycznych. Przecież tak było chociażby z ustawą o obronie ojczyzny, procedowaną za poprzedników, z tworzeniem Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. A to, co się wydarza przy okazji mechanizmu SAFE, jest faktycznie przerażające. Chociaż z drugiej strony rozumiem też, że jeżeli Polska ogłasza, iż będzie miała dodatkowe 180 miliardów złotych na dozbrojenie, w momencie, gdy mamy wojnę tuż za naszą granicą – to na Kremlu radości z tego powodu nie ma. A kiedy ogłosiliśmy, że 89 proc. z tych środków zostanie wydane w Polsce, rozumiem, że jest wiele instytucji, które są z tego niezadowolone. Myślę, że od tego zaczęła się cała machina anty-SAFE. W listopadzie i w grudniu spotykałam się w Pałacu Prezydenckim i w BBN z przedstawicielami pana prezydenta, rozmawialiśmy o SAFE i wszystko było w porządku. Pan minister Błaszczak jeszcze kilka tygodni temu pisał dobre opinie o mechanizmie SAFE. Ta dyskusja nabrała wymiaru odległego od meritum – od tego, o co w tym wszystkim naprawdę chodzi.
A uważa pani, że chodzi o coś absolutnie bezprecedensowego w historii Unii Europejskiej?
Oczywiście. Po pierwsze, pierwszy raz w historii Unii Europejskiej mamy środki na obronność w tak ogromnej wysokości – finansowanie zakupów zbrojeniowych nigdy nie było domeną Wspólnoty. Po drugie, Polska jest beneficjentem prawie jednej trzeciej tych pieniędzy, przeznaczonych na wyposażenie naszej armii tu i teraz – nie za jakiś czas, nie później, ale wtedy, gdy mamy wojnę za naszą granicą. I do tego wzmacniamy polski przemysł zbrojeniowy. Jest takie sformułowanie – definicja potencjału obronnego kraju. Jest to nie tylko wyposażenie i zdolności wojska, ale też kondycja przemysłu zbrojeniowego. I dla mnie mechanizm SAFE przede wszystkim wzmacnia potencjał obronny Polski.
Przejdźmy do konkretnych zarzutów. Pierwszy z nich to kwestia zadłużenia – pada stwierdzenie, że SAFE to kolejne gigantyczne zobowiązanie finansowe kraju.
Instrumenty dłużne w obszarze obronności absolutnie nie są nowością. Mamy dziś dwa źródła finansowania zakupów zbrojeniowych: część 29 budżetu, z gwarantowanymi ustawowo co najmniej 3Sił Zbrojnych stworzony przez naszych poprzedników, który jest całkowicie instrumentem dłużnym. To na nim opierają się głównie zakupy amerykańskie i koreańskie – finansowane operacjami dłużnymi, i to na wyższe oprocentowanie niż SAFE. Nie mówię tego, żeby krytykować poprzedników – uważam, że rządzący na tamten moment podejmowali najlepsze możliwe decyzje. Wybuchła wojna na Ukrainie i chcieli kupić jak najwięcej, jak mogli. My proponujemy kolejne rozwiązanie.