Będą przedstawiciele prezydenta?
Tak jak w 2013 r. – bez polityków. Będzie przewodniczący NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” Tomasz Obszański, który jest też doradcą prezydenta, ale na tym spotkaniu będzie brał udział jako przewodniczący związku zawodowego rolników, nie jako doradca.
Przejdźmy do SAFE – wsparcia dla przemysłu zbrojeniowego.
To ustawa, która trafiła do prezydenta. Czy ten kierunek jest dobry z perspektywy
ludzi pracy w zbrojeniówce? To miliardy na zakupy zbrojeniowe w polskich
firmach – podkreśla rząd.
NSZZ Solidarność jest profesjonalną organizacją. Mamy ekspertów, mamy sekcję przemysłu zbrojeniowego. Żeby się wypowiadać o SAFE, musimy dostać dokument do konsultacji. My tego dokumentu nie dostaliśmy. Nie wydaliśmy więc opinii. Ja nie będę mówił o czymś, czego nie widziałem – w przeciwieństwie do niektórych polityków, którzy mówią, że nie czytali, ale wiedzą, co jest w umowie. My działamy odwrotnie: najpierw dokument, potem – analiza i opinia. A jeśli chodzi o decyzję – zdaję się na prezydenta. Uważam, że prezydent to dogłębnie przeanalizuje. Mogę tylko powiedzieć jedno: jak widzę premiera, który „hasa” po Hucie Stalowa Wola, to przypominam sobie, jak protestowaliśmy w 2011 r., prosząc premiera Tuska, żeby ratował hutę. Niestety premier pozostawał głuchy na nasze apele. Część huty sprywatyzowano i trafiła do spółki chińskiej. Dobrze, że w 2023 r. tę sprywatyzowaną część przejęto z powrotem do HSW i dziś huta jest w 100 proc. spółką Skarbu Państwa, co znacząco wzmocniło moce produkcyjne na rzecz polskiego przemysłu zbrojeniowego.
Rząd podkreśla, że dla samego HSW to jest 20 miliardów
inwestycji, strumienia finansowania z SAFE.
Ja do takich spraw muszę podchodzić profesjonalnie. Obywatel może sobie dyskutować: czy tak, czy nie, czy kredyt w euro, czy w złotówkach, czy obligacje, czy coś innego. Ja muszę bazować na dokumencie. Mamy swoje procedury. Dostajemy dokument, który trafia do naszych biur eksperckich, one przygotowują opinię. Potem to jest omawiane i przegłosowywane na prezydium. I dopiero wtedy jest oficjalne stanowisko Związku Zawodowego Solidarność. Gdybym otrzymał taki projekt, skonsultowałbym go z Krajową Sekcją Przemysłu Zbrojeniowego – bo taką sekcję mamy.
Tymczasem my żadnego dokumentu nie dostaliśmy. A pan minister Sikorski próbuje mnie podszczypywać na X-ie, pyta, dlaczego się nie wypowiadam. Pan minister mnie nie sprowokuje. Ja nie działam na X, tylko na dokumentach. Widać, że komuś puszczają nerwy. Nie wiem, dlaczego. HSW i tak będzie miała zamówienia. Z tego, co wiem, pracy jest naprawdę bardzo dużo. Kluczowe są dziś moce przerobowe – tak jak w każdej firmie zbrojeniowej. Zamówienia są, tylko trzeba mieć możliwości, żeby je zrealizować. Ja jestem z Gliwic, bliski memu sercu jest Bumar-Łabędy, który przez lata miał ogromne problemy. Dlatego dobrze, że dziś są zamówienia, że zakłady produkują. Chodzi choćby o kontrakt na K2, ale też i inne kontrakty. Niech te zakłady pracują dla polskiego bezpieczeństwa. A z drugiej strony – pracownicy mają satysfakcję, stabilną pracę i godne zarobki. I o to nam przede wszystkim chodzi.
Na to wszystko nakłada się jeszcze kwestia dialogu
społecznego. Minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk mówi, że odpowiada za 17 milionów
pracowników i wskazuje konkretne ustawy już podpisane przez prezydenta –
dotyczące m.in. stażu pracy czy uprawnień części grup zawodowych. Jak pan dziś
ocenia bilans prawie dwóch i pół roku Lewicy w rządzie i samej pani minister?
Panie redaktorze, przedstawiciele Lewicy w rządzie są dziś tylko statystami. Co nakaże „superpremier” Tusk, to realizują.
Dialog społeczny leży na łopatkach i kwiczy. I mówię to z pełną odpowiedzialnością. W 2012 r. jako strona związkowa wyszliśmy na dwa lata z Komisji Trójstronnej. Później Solidarność przygotowała projekt ustawy o Radzie Dialogu Społecznego i wspólnie z pracodawcami i stroną rządową reprezentowaną przez pana ministra Władysława Kosiniaka-Kamysza doprowadziliśmy do jej powstania. A dziś? Na ostatnim posiedzeniu RDS znowu nie było ani jednego ministra konstytucyjnego, choć w skład Rady wchodzi ich trzynastu. Był tylko wiceminister Gajewski. Po raz kolejny debatowaliśmy o problemach branży hutniczej, która stoi na krawędzi. Było mi wstyd, że Rada Dialogu Społecznego po raz kolejny nie mogła się odbyć w pełnym składzie z udziałem chociażby ministrów odpowiadających za polskie hutnictwo. Gdzie są ministrowie? Po to zostali powołani w skład RDS, żeby uczestniczyć w jego pracach. Za dyscyplinę odpowiada minister Dziemianowicz-Bąk. Dla mnie to sytuacja kuriozalna. Tak dziś wygląda dialog społeczny.