Nieprzypadkowo Donald Trump wybrał sobotni poranek na atak na Iran. W weekend giełdy nie funkcjonują, więc nim ruszą na nowo w poniedziałek, kurz bitewny może opaść, a wtedy uniknie się panikarskich reakcji, zwłaszcza skoku notowań ropy naftowej.
To ważne, bo z regionu Zatoki Perskiej nadal pochodzi 20-25 proc. globalnych dostaw ropy i około jedna piąta dostaw LNG. Płynie to wszystko w świat przez zamykające ją wąskie gardło Cieśniny Ormuz. Jej potencjalna blokada przez Iran jest najsilniejszą kartą przetargową reżimu ajatollahów.
Czytaj więcej
Przynajmniej do środy, 4 marca, linie lotnicze odwołały wszystkie połączenia z Izraelem. Trudno j...
Czy ten konflikt będzie tak krótki, jak wojna 12-dniowa?
Teheran nie zablokował cieśniny w czerwcu 2025 r. w czasie tzw. wojny 12-dniowej – uderzenia najpierw izraelskich, a potem amerykańskich sił powietrznych na cele związane z irańskim programem nuklearnym. Po nieco teatralnym symbolicznym „kontruderzeniu” Teheranu na bazę USA w Zatoce kurz bitewny wtedy opadł i świat odetchnął z ulgą.
Ceny ropy, które skoczyły w czasie tamtego starcia z około 68 do 76 dol. za baryłkę (WTI), zaczęły stopniowo opadać poniżej 65 dol. w grudniu, co w połączeniu ze słabnącym dolarem dało – także nam w Polsce – „dywidendę” tańszych paliw na stacjach, przyczyniająca się do hamowania inflacji.