Reklama

54 min. 0 sek.

Rosja i Chiny chcą zmienić mapy świata. Arktyka, tu zacznie się konflikt

Przez dziesięciolecia Arktyka była postrzegana jako obszar „zamrożonego pokoju”, rządzony przez ekstremalną naturę, a nie wielką politykę. Jednak postępujące zmiany klimatyczne i topnienie pokrywy lodowej drastycznie zmieniły ten krajobraz, odsłaniając ogromne złoża surowców oraz perspektywę nowych, krótszych dróg morskich.

„Dzisiaj region ten staje się areną nowej zimnej wojny, w której o wpływy rywalizują globalne mocarstwa, takie jak Rosja, Chiny i Stany Zjednoczone” – twierdzi dr Maciej Zborowski, prodziekan Wydziału Zarządzania, Wyższej Szkoły Administracji i Biznesu im. E. Kwiatkowskiego w Gdyni, gość kolejnego odcinka „Rzecz o geopolityce” Mateusza Grzeszczuka.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Arktyka na celowniku. Rosjanie chcą zdominować wszystkie drogi z Azji do Europy

Gra o północną drogę morską i dominację handlową

Głównym motorem zainteresowania Arktyką jest ekonomia, a konkretnie skrócenie globalnych szlaków handlowych. Tradycyjna droga z Azji do Europy przez Kanał Sueski trwa około 30 dni, podczas gdy przejście północno-wschodnie (nazywane przez Rosjan Północną Drogą Morską) pozwala skrócić ten czas o około jedną trzecią. Jak zauważa dr Maciej Zborowski, kontrola nad tymi szlakami to potężne narzędzie geopolityczne:

„Jeśliby się okazało, że warunki klimatyczne na tyle odpuszczą, że będzie możliwa regularna, całoroczna żegluga po północnych obrzeżach Rosji, to trudno nie pokusić się aż o taki scenariusz, że Rosja nagle niektórym statkom handlowym nie pozwoli wejść w tę drogę i proszę, zapraszamy naokoło przez Kanał Sueski i mnóstwo komplikacji, perturbacji” – twierdzi dr Zborowski.

Obecnie w handlu tą drogą dominują Rosja i Chiny, a współpraca między tymi państwami jest coraz bardziej widoczna. Dla Rosji skrócenie trasy oznacza nie tylko oszczędności na paliwie, ale także szansę na ominięcie zachodnich sankcji i blokad.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Dania: Centrolewica na kursie do władzy. Zasługa Donalda Trumpa?

Grenlandia jako obiekt pożądania i walka o metale ziem rzadkich

Arktyka to nie tylko logistyka, ale przede wszystkim surowce niezbędne dla nowoczesnych technologii. Pod lodem kryje się ok. 13 proc. nieodkrytych zasobów ropy i 30 proc. gazu, ale kluczowe stają się metale ziem rzadkich, których drugie największe złoża po Chinach znajdują się na Grenlandii. Posiadanie własnych źródeł tych surowców jest kluczowe dla bezpieczeństwa technologicznego Zachodu, co wyjaśnia m.in. propozycję zakupu Grenlandii przez Donalda Trumpa w 2015 r. Dr Zborowski podkreśla jednak, że mieszkańcy wyspy nie chcą być przedmiotem handlu:

„82 proc. Grenlandczyków mówi, że nie, za żadne pieniądze nie zgodzą się na przynależność do Stanów Zjednoczonych. Rdzenna ludność nie wyraża zgody na to, by potężne amerykańskie koncerny wydobywcze brutalnie ingerowały w krajobraz ich pięknej wyspy, z którą od pokoleń żyją w pełnej harmonii” – twierdzi gość „Rzecz o geopolityce”

Choć Grenlandia dąży do niepodległości, pozostaje na razie zależna ekonomicznie od Danii, co czyni jej przyszłość jednym z najbardziej intrygujących elementów arktycznej układanki.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama