Reklama

Arktyka na celowniku. Rosjanie chcą zdominować wszystkie drogi z Azji do Europy

Zamknięcie przelotu nad Syberią liniom europejskim było pierwszym krokiem Rosjan do zarządzania transportem lotniczym między Azją a Europą. Teraz idą dalej: chcą przejąć wszystkie drogi przez Arktykę.

Publikacja: 16.02.2026 17:19

Arktyka na celowniku. Rosjanie chcą zdominować wszystkie drogi z Azji do Europy

Foto: Adobe Stock

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Co zrobili Rosjanie na trasach lotniczych między Azją a Europą?
  • Jak Rosjanie próbują przekonać świat do swojej kontroli nad trasami przez Arktykę?
  • Jakie wyzwania stoją przed rosyjską infrastrukturą transportową w Arktyce?
  • Jakie znaczenie dla interesów gospodarczych Moskwy mają szlaki w Arktyce?
  • Dlaczego lotniczy szlak polarny mógłby wpływać na europejski transport lotniczy?

Moskwa już prowadzi mocną kampanię wokół swojej strategii dotyczącej Arktyki. Norweskie Arctic Frontiers należące do Bellona Foundation oraz The American Sunlight Project (ASP) przeprowadziły analizę rosyjskiej komunikacji dotyczącej opanowania dróg transportowych prowadzących przez Morze Północne. I nie tylko tamtędy.

Czytaj więcej

Arktyka zamroziła plany Putina. Przewozy towarów Oceanem Arktycznym coraz niższe

Benjamin Shult z American Sunlight Project i Ksenia Wachruszewa z Arctic Project poddali analizie 4,4 tys. wzmianek w rosyjskich oficjalnych kanałach komunikacyjnych. Jakie wnioski wyciągnęli? W dużym skrócie: Rosjanom chodzi o to, że gdyby im oddać w zarządzanie drogi transportowe przez Arktykę, skorzystałby na tym cały świat. Przekonują, że umożliwiłoby to tani transport między Wschodem a Zachodem. I że oni, i tylko oni, posiadają odpowiednie narzędzia oraz technologie, żeby bezpiecznie takie drogi komunikacyjne zorganizować. A także, że w dzisiejszym wielobiegunowym świecie globalny porządek gospodarczy i polityczny zależy od rosyjskiej suwerenności w zarządzaniu drogami transportowymi na Dalekiej Północy.

Większość z tej argumentacji pochodzi z kanałów informacyjnych zarządzanych przez „Prawdę”

Są one koordynowane przez Kreml, stosują jego narrację. Ale robią to w sposób udający niezależne źródła informacji. Informacje ukazały się również na Telegramie i WhatsAppie.

Reklama
Reklama

„Ten model komunikacyjny jest całkowicie nowy. Jego celem jest nie tylko dotarcie do czytelników, ale również do algorytmów. Nie jesteśmy wprawdzie w stanie udowodnić dokładnych rosyjskich intencji, ale skala i struktura zawartości tych komunikatów wyraźnie wskazują, że nie chodzi wyłącznie o fizycznych odbiorców i naprawdę budzą zaniepokojenie. W latach 2024-2025 liczba wzmianek na temat drogi transportowej przez Arktykę wzrosła o 238 proc. Tymczasem liczba fizycznych odsłon zmniejszyła się w tym czasie o 31 proc. To z kolei może oznaczać położenie nacisku na zasugerowanie konkretnych odpowiedzi, powtarzającą się narrację wspieraną przez AI. W ten sposób preferowany przez Kreml przekaz dociera codziennie do kilku tysięcy odbiorców” – czytamy w opracowaniu Shulta i Wachruszewej.

Czytaj więcej

Arktyczna trasa chińskiej elektromobilności

Analitycy rozbierają rosyjską argumentację na czynniki pierwsze. Zaczynają od przyspieszenia w handlu międzynarodowym. „To czysta teoria, ponieważ wodną drogą handlową prowadzącą przez Arktykę są zainteresowani praktycznie tylko sami Rosjanie. W latach 2022-2024 nie przepłynęły tamtędy jakiekolwiek zagraniczne jednostki. W 2025 r. odnotowano jeden kurs – z Chin do Wielkiej Brytanii. Większość jednostek korzystających z tej drogi (85 proc.) to transport rosyjskiej ropy i gazu, a wolumen tego transportu cały czas maleje. Całkowita wielkość przewozów stanowi jedynie połowę tego, co wcześniej Rosjanie oficjalnie planowali. Jest to efekt sankcji wprowadzonych w 2022 r. przez Zachód po rosyjskiej inwazji na Ukrainę”.

Rosjanie zapewniają, że tylko oni posiadają odpowiednie technologie

Inna narracja polega na przekonywaniu, że Rosjanie i tylko Rosjanie posiadają narzędzia i technologie zapewniające drożność tych szlaków transportowych. Delikatnie mówiąc, jest to nadużycie i przesada. Rosyjskie stocznie nie są dzisiaj w stanie wyprodukować nowoczesnych lodołamaczy zapewniających drożność dróg transportowych. Nie mówiąc już o tym, że nie mają na to funduszy.

Dzisiaj z arktycznych korytarzy korzysta przede wszystkim rosyjska flota cieni. W 2025 r. było 100 takich rejsów, w 2024 – już tylko 13. Ponad jedna trzecia z tych jednostek to tankowce z ropą, „budżetowo” ubezpieczone, nieprzystosowane do operowania w warunkach arktycznych. To z kolei znacząco podwyższa ryzyko wycieków ropy w regionie, gdzie możliwości przeprowadzenia akcji ratunkowej są ograniczone z powodu braku infrastruktury.

Rosjanie nie podają, do ilu wypadków doszło na tych trasach. Z dostępnych źródeł wiadomo jednak, że tylko w 2025 r. było ich kilkanaście. Jednostki wpadały na siebie, wpływały na mielizny, a nawet grzęzły w lodzie i to np. we wrześniu, kiedy zamarznięta warstwa wody jest najcieńsza. Występuje tutaj więc podwyższone ryzyko wydłużenia czasu podróży, nie mówiąc już o zagrożeniu bezpieczeństwa transportu i niemożności określenia czasu, ile taka podróż miałaby potrwać.

Reklama
Reklama

Nie chodzi o branżę shippingową, ale o rosyjskie interesy

Wreszcie argument, że dzisiejszy wielobiegunowy świat jest uzależniony od rosyjskiej suwerenności w zarządzaniu Drogą Polarną. Tutaj akurat w ogóle nie chodzi o branżę shippingową, tylko o rosyjskie interesy. Zwłaszcza o udogodnienia dla transportu rosyjskiej ropy i gazu oraz związane z tym przychody, a także odzyskanie wpływu na gospodarkę światową.

„Dezinformacja nie zawsze polega na prostych kłamstwach. W tym przypadku sprowadza się ona do wielokrotnego powtarzania półprawd i nieprawdy oraz umiejętnym i równoczesnym wykorzystywaniu kanałów »Prawdy«, pozornie niezależnych kanałów informacyjnych oraz uznanych mediów społecznych. To wszystko powoduje, że komunikacja jest zwielokrotniona i stanowi potężne zagrożenie dezinformacyjne” – czytamy w opracowaniu.

Nie można tego ignorować. To nowa technika w komunikacji

Jego autorzy wskazują, że właśnie z wymienionych powodów, zwłaszcza sugerowanej rosyjskiej dominacji, trasa polarna może nigdy nie stać się ważnym korytarzem transportowym. Zwracają uwagę na to, że niepokoić powinna nowa rosyjska technika komunikacyjna. „Ignorując ją, a zwłaszcza nową taktykę Kremla, ryzykujemy, że starannie dopasowane przesłanie kształtujące publiczną debatę całkowicie zmieni jeden z najbardziej dziewiczych regionów na naszym globie. Bo Arktyka jest naprawdę bardzo ważna. A jak zareagujemy na rosyjską narrację i narzędzia, których używa już teraz, ma wpływ na bezpieczeństwo Arktyki w przyszłości” – czytamy w opracowaniu.

Lotnicza Europa skazana na łaskę Rosjan?

Rosyjskie próby dominacji mają także przełożenie w promowaniu polarnego szlaku lotniczego łączącego Wschód i Zachód. Ta sprawa także jest skomplikowana. Rosjanie bardzo by chcieli dominować także i tutaj, ale wszystko rozbija się o brak infrastruktury wymaganej przez międzynarodowych regulatorów rynku lotniczego. Bo o ile (od biedy) w trasach syberyjskich w każdym miejscu przelatująca maszyna ma nie więcej niż 250 km do najbliższego lotniska, które w razie awarii może ją przyjąć, o tyle na trasie polarnej takiej opcji nie ma.

Jeśli jednak Rosjanie porwą się na taką inwestycję, Europejczycy będą skazani na widzimisię Moskwy zarządzającej takimi lotami. I to obojętne, czy wybiorą trasę syberyjską czy polarną.

Transport
SAFE to program idealny dla Airbusa. Polskie firmy też na nim zarobią
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Transport
PPL mają pieniądze na inwestycje: 3,3 mld na Port Polska i Lotnisko Chopina
Transport
UE chce zmienić zasady dotyczące bagażu w tanich liniach. Co planuje?
Transport
Wojna Putina wykończyła rosyjską kolej. Państwowa firma stoi na krawędzi upadłości
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama