Pierwszy przekaz Trumpa miał być prosty: wszystko idzie w dobrym kierunku i będzie jeszcze lepiej. Jak mówi Jędrzej Bielecki, dziennikarz działu zagranicznego „Rzeczpospolitej”, prezydent chciał, by wyborcy wynieśli z wystąpienia jedno wrażenie – Chciał, żeby zapamiętali, że kraj kwitnie. A jednocześnie w tle rośnie zderzenie narracji z realnymi nastrojami.
Czytaj więcej
Uznając, że prezydent nie miał prawa wprowadzać karnych ceł, Sąd Najwyższy ratuje amerykańską dem...
Bo kiedy próbujemy zrobić szybki fact-checking, obraz robi się dużo mniej korzystny. – No więc notowania Donalda Trumpa są tragiczne – zaczyna gość podcastu „Rzeczy w tym” i przywołuje konkretne liczby, które pokazują skalę problemu – Większość Amerykanów już go nie popiera. – 61 proc. ma o nim złe zdanie.
W rozmowie wraca też to, co w kampanii zawsze było najważniejsze: gospodarka, ceny, praca, imigracja. I to właśnie tam prezydent miał być „mistrzem odbicia”, a dziś traci najwięcej. – 65 proc. Amerykanów uważa, że Donald Trump poniósł porażkę, jeśli chodzi o ograniczenie cen. A kiedy mowa o kondycji gospodarki, pojawia się twardy punkt odniesienia – 1,4 proc. w skali roku wzrostu gospodarczego – wylicza Jędrzej Bielecki.
Imigracja, Latynosi i strach
Szułdrzyński dopytuje o Latynosów, którzy w rekordowej liczbie poparli Trumpa, mimo ostrych antyimigranckich wątków. Bielecki tłumaczy, dlaczego ta grupa – ogromna i rosnąca – zaczyna się od prezydenta odwracać: – To był tradycyjnie elektorat demokratyczny.