Reklama

Czy Rosja obroni Kubę przed Donaldem Trumpem?

Kreml waha się, czy z powodu „Wyspy Wolności” zacząć spór z USA. Czy może porzucić sojuszników na zachodniej półkuli i budować swoją strefę wpływów.

Publikacja: 11.02.2026 04:30

Eksperci nie wykluczają, że Władimir Putin (na zdjęciu) i Donald Trump już mogli omawiać „strefy wpł

Eksperci nie wykluczają, że Władimir Putin (na zdjęciu) i Donald Trump już mogli omawiać „strefy wpływów”.

Foto: Bob Strong/UPI Photo via Newscom

 

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie dylematy ma Rosja w kontekście relacji z Kubą i USA?
  • Dlaczego Rosja obawia się utraty wyspy jako sojusznika?
  • Jakie są skutki gospodarcze i polityczne dla Kuby po wprowadzeniu amerykańskiej blokady?
  • W jaki sposób historyczne relacje kubańsko-rosyjskie wpływają na obecną politykę Kremla?
  • Jakie podejście przyjmuje Rosja w kwestii swojej strefy wpływów w Ameryce Łacińskiej?
  • Czy istnieją spekulacje o tajnych rozmowach między Putinem a Trumpem na temat podziału stref wpływów?

„Moskwa uważa, że potencjalna strata kubańskiego sojusznika będzie bardzo poważnym ciosem wizerunkowym i ideologicznym” – sądzi amerykański think tank Jamestown Foundation. Ale z drugiej strony, Rosja miałaby ochotę przyjąć nowe zasady gry, narzucane przez Trumpa i wytyczyć własny imperialny obszar.

– Solidarność Rosji z Kubą jest niewzruszona – zapewniła rzeczniczka kremlowskiego MSZ. Tuż po niej o solidarności z wyspą, która teraz znalazła się na celowniku Donalda Trumpa, obwieścił sam Władimir Putin.

Stara przyjaźń nie gwarantuje ochrony Kremla

Reklama
Reklama

Na dowód Kreml umorzył 30 mld dol. kredytów wcześniej udzielonych władzom wyspy. Prawdopodobnie w Moskwie doszli do wniosku, że i tak ich nie odzyskają. Jeśli Kubańczycy będą stawiali opór żądaniom USA, to wyspa objęta amerykańską blokadą (na razie tylko dotyczącą dostaw ropy) nie będzie w stanie ich spłacić. Jeśli natomiast Hawana wybierze drogę negocjacji z Białym Domem, to Kreml tym bardziej nie zobaczyłby tych pieniędzy.

„Tylko Rosja i Korea Północna mogą zapewnić Kubie utrzymanie niezależności” – twierdzą rosyjscy propagandyści. Charakterystyczne, nie wymieniają w tym kontekście Chin.

– Kuba i Iran są nam bliskie. Ale tak naprawdę czy Kuba to nasz narodowy interes? – pytał jednak prokremlowski ekspert Aleksiej Naumow. Pojawiające się odmienne zdania na temat wspierania kubańskiego reżimu odzwierciedlają wahania samego Kremla.

Moskwę i Hawanę łączą ścisłe związki od początku lat 60. ubiegłego wieku. Kuba i jeszcze istniejący ZSRR wspólnie interweniowały w kilku krajach afrykańskich. Zarówno w ZSRR, jak i w Rosji żywa była wizja „Wyspy Wolności”, która rzuciła wyzwanie Amerykanom.

Ale po upadku komunistycznego imperium wyspa przeżyła tylko dzięki wsparciu lewicowego reżimu Wenezueli, który dostarczał jej tanią ropę. Kuba zaś eksportowała usługi medyczne, swej świetnej – jak na warunki Ameryki Łacińskiej – opieki zdrowotnej.

Kolejny cios wizerunkowy w Kreml

Reklama
Reklama

Teraz jednak USA odcięły dostawy wenezuelskiej ropy i na wyspie zaczął się kryzys. – Zakładamy, że ta praktyka będzie kontynuowana – powiedział jednak rosyjski ambasador na Kubie Wiktor Koronelli o rosyjskich dostawach ropy, które miałyby pomóc wyspie przeżyć. Na razie nie dopłynął tam żaden rosyjski tankowiec, a miejscowe lotniska zaczęły przyjmować zagraniczne samoloty tylko pod warunkiem, że mają zapewnione paliwo na powrót. Jedynym źródłem ropy był dla Kuby Meksyk, ale pod naciskiem USA dostawy zostały właśnie przerwane.

Czytaj więcej

Meksyk zastanawia się jak wysłać Kubie ropę. USA wyślą puszki z tuńczykiem

Nie wiadomo, jak zareagowałby Waszyngton na rosyjskie dostawy, czy nie doprowadziłyby one do czegoś w rodzaju powtórki „kryzysu kubańskiego” z 1962 r., gdy Moskwa próbowała dostarczyć na wyspę swoje rakiety.

Kreml wyraźnie waha się przed podjęciem takiej decyzji, obawiając się otwartego konfliktu z amerykańskim prezydentem. Ale możliwość utraty kolejnego – po Syrii i Wenezueli – sojusznika i kolejnego ciosu wizerunkowego (dodatkowo po izraelsko-amerykańskim ataku na Iran) jest bardzo boleśnie przyjmowana w Moskwie. – Byłaby to kolejna porażka, a Rosja i tak ma już nadszarpniętą międzynarodową reputację. Ale w dłuższej perspektywie upór Kremla w sprawie otrzymania carte blanche w Ukrainie – i w ogóle na terenie postradzieckim – może mu przynieść korzyści – sądzi jeden z zachodnich ekspertów.

Czytaj więcej

Rosyjskie okręty wojenne płyną na Kubę. Gen. Bogusław Pacek: Rosja zastrasza Zachód

Kuba zaś nie była obecnie aż tak bliskim sojusznikiem Moskwy jak zwykło się sądzić. Licząc na ocieplenie stosunków z USA (od czasu prezydentury Baracka Obamy) Hawana uchylała się od udziału w rosyjskich akcjach przeciw Waszyngtonowi. Od rozpoczęcia najazdu na Ukrainę na Kremlu istniał na przykład pomysł wysłania znów (jak w 1962 r.) rakiet na wyspę, ale Kubańczycy nawet nie podjęli rozmów na ten temat.

Reklama
Reklama

Sojusznicy Kremla na drugiej półkuli jako straszak przeciw USA

Ale na Kubie cały czas istnieje centrum rosyjskiego wywiadu szpiegującego USA. Od 2023 r. oficjalnie, w rosyjskiej „doktrynie polityki zagranicznej”, Kuba wraz z Brazylią, Nikaraguą i Wenezuelą była uznawana za najważniejszych partnerów Moskwy w Ameryce Łacińskiej. Kreml traktował ich jednak dość instrumentalnie. – Za każdym razem, gdy Rosja szykowała jakąś agresję w Europie – prawie jak w zegarku – jakiś jej wysokiej rangi przedstawiciel odwiedzał Amerykę Łacińską – wyjaśnia Ryan Berg z waszyngtońskiego CSIS.

Czytaj więcej

Putin znów straszy. Komu przekaże broń dalekiego zasięgu?

Przypomina wizytę ówczesnego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa w Wenezueli w 2008 r., przed wojną rosyjsko-gruzińską i wspólne, rosyjsko-wenezuelskie manewry morskie. Putin był w Brazylii przed atakiem na Krym w 2014 r., a wicepremier ds. kompleksu zbrojeniowego Jurij Borysow na Kubie przed inwazją na Ukrainę w 2022 r.. Wszystko to były sygnały dla Waszyngtonu, że w razie czego Rosja mogłaby bardzo mu zaszkodzić w jego „strefie wpływów”. – Rosjanie od długiego czasu uważają siebie za mocarstwo,  a te – w ich opinii – mają wyłączne sfery wpływów, gdzie robią co chcą. Sądzę, że w ten sposób myślą też o USA – wyjaśnia Berg.

Za rządów demokratycznych prezydentów w Waszyngtonie nie przyjmowano rosyjskich rojeń poważnie. Ale wraz z objęciem władzy przez Donalda Trumpa Kreml ujrzał swoją szansę. – Dla Putina jest ważne, że Trump tworzy nowy porządek świata, który jest oparty na sile, a nie na prawie międzynarodowym, które zapewniało suwerenność mniejszych państw – sądzi londyński ekspert Aliszer Ilchamow.

Reklama
Reklama

Czy Putin i Trump już podzielili świat

Eksperci nie wykluczają nawet, że Putin i Trump już mogli omawiać „strefy wpływów”. – Możliwe, że w Anchorage na Alasce (w sierpniu ubiegłego roku było tam spotkanie Trumpa i Putina – red.), a może nawet wcześniej doszło do jakichś rozmów na temat wyznaczenia sfer interesów na świecie – sądzi ekspert Nikołaj Mitrochin z uniwersytetu w Bremie.

Czytaj więcej

Trump, Xi Jinping i Putin tworzą nową mapę świata. Gdzie może dojść do konfliktów?

Mimo iż takie ewentualne rozmowy mogłyby oznaczać sukces Putina, to w Moskwie nadal panuje żal za symbolami imperialnych wpływów na drugiej półkuli, a do takich należały stosunki z „Wyspą Wolności”. Dlatego Kreml odgraża się, że wesprze Kubę „politycznie i materialnie”, a nawet wysłał tam jeden wojskowy samolot transportowy. Ta sama, objęta amerykańskimi sankcjami maszyna latała też do Wenezueli przed porwaniem Nicolasa Maduro przez Amerykanów z jakąś pomocą.

– No, latał i co z tego? Dużo to pomogło Wenezueli? – pyta jednak jeden z moskiewskich publicystów.

Polityka
Jerzy Haszczyński: Europejscy obserwatorzy Rady Pokoju Donalda Trumpa. I bułgarskie zaskoczenie
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
W Genewie zakończyła się kolejna runda negocjacji Ukraina-USA-Rosja
Polityka
USA negocjowały z Iranem w Genewie. „Dobre postępy”
Polityka
Swiatłana Cichanouska dla „Rzeczpospolitej”: Po co zapraszać Aleksandra Łukaszenkę do Rady Pokoju?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama