Reklama

Kuba: między upadkiem a desperacką walką o przetrwanie

Donald Trump twierdzi, że Kuba jest na drodze do upadku. – Nie wiem, czy zdołają się utrzymać, ale Kuba nie ma żadnych dochodów – powiedział prezydent USA dziennikarzom. Rzeczywiście sytuacja gospodarki kubańskiej nigdy nie była aż tak trudna.

Publikacja: 12.01.2026 18:01

Hawana, Kuba

Hawana, Kuba

Foto: PAP/EPA/Ernesto Mastrascusa

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego utrata wenezuelskich dostaw ropy jest kluczowa dla kubańskiej gospodarki?
  • Jakie są skutki niedoboru energii dla codziennego życia na Kubie?
  • W jaki sposób Kubańczycy próbują radzić sobie z kryzysem gospodarczym?
  • Jak wygląda życie codzienne mieszkańców Kuby w kontekście kryzysu ekonomicznego?

Zdaniem amerykańskiego prezydenta gospodarka Kuby funkcjonowała dzięki Wenezueli, a konkretnie wenezuelskiej ropie. W sytuacji, kiedy marynarka wojenna USA kontroluje wenezuelskie wody, na dostawy ropy z Wenezueli na Kubę nie ma szans. „Oni już leżą na łopatkach” – napisał amerykański prezydent na platformie Truth Social

W tym samym miejscu zasugerował, żeby prezydentem Kuby został obecny sekretarz stanu USA, Marco Rubio, którego rodzina wyemigrowała z Kuby do USA jeszcze w 1956 r. czyli za władzy Fulgencio Batisty. „To dobrze brzmi dla mnie” – napisał Donald Trump.

Nie czekał długo na odpowiedź Kubańczyków. Odezwał się nawet prezydent Kuby, który zapewnił, że jego kraj jest gotowy, by się bronić. Chociaż nikt nie planuje ataku na wyspę pogrążoną w gospodarczym kryzysie.

Czytaj więcej

Donald Trump grozi kolejnemu państwu. „Zanim będzie za późno”. Jest odpowiedź
Reklama
Reklama

Znaczący udział w katastrofalnej sytuacji kubańskiej gospodarki mają amerykańskie sankcje, które obejmują dostawy wszystkiego, poza żywnością i farmaceutykami, a ich też zresztą brakuje.

Kubie brakuje praktycznie wszystkiego

Gospodarka kubańska, bez dostaw wenezuelskiej ropy znalazła się w najtrudniejszej sytuacji od czasu rewolucji 67 lat temu. Brakuje energii, żywności, praktycznie wszystkiego. Wyłączenia prądu trwają w dużych miastach po 14-15 godzin dziennie, na prowincji jeszcze dłużej. To z kolei powoduje, że zaczyna zamierać turystyka, jeszcze do niedawna gałąź gospodarki, która trzymała się mocno. Z trudem zdobyta żywność psuje się w lodówkach.

Czytaj więcej

Rusza handel ropą z Wenezueli. Handlarze kuszą Indie i Chiny

art43622921– Jestem człowiekiem, który się tutaj urodził i mieszka. I mogę powiedzieć, że nigdy nie było tak źle, jak teraz. Bo wszystkie niekorzystne czynniki pojawiły się w tym samym czasie – mówił Omar Everleny Pérez, kubański ekonomista w rozmowie z „New York Timesem”.

Utrata wenezuelskiej ropy to dla Kuby katastrofa

Zdaniem Jorge Pinona, meksykańskiego eksperta z rynków energetycznych z University of Texas utrata wenezuelskich dostaw, to „katastrofa”. Według jego wyliczeń Kuba potrzebuje 100 tys. baryłek ropy dziennie i niespełna połowa z tego jest pokrywana z jej własnych złóż. Wenezuelczycy dostarczali w ostatnim kwartale 2025 r. 30-35 tys. baryłek dziennie. Reszta pochodziła z importu z Meksyku (7,5 tys. baryłek dziennie) oraz ograniczonych dostaw z Rosji (5,5 tys. b/d).

– Odcięcie tych dostaw spowoduje, że już wcześniej fatalna sytuacja stała się ekstremalnie trudna. Tak właśnie wygląda upadająca gospodarka – mówił w stacji ABC Michael Galant z waszyngtońskiego Center for Economic and Policy Research. Jego zdaniem to właśnie jest celem administracji Donalda Trumpa: aby rząd kubański sam upadł.

Reklama
Reklama

Michael Galant jednak ma wątpliwości, czy rzeczywiście tak się stanie, bo Kubańczycy przez lata przywykali do nieustannie pogarszających się warunków życia, a rząd w Hawanie doskonale potrafi poradzić sobie z takimi napięciami. I że bardzo trudno jest przewidzieć, czy obecna sytuacja ostatecznie spowoduje upadek władz.

Kubańska gospodarka kurczy się od lat

W ciągu ostatnich 6 lat PKB Kuby zmniejszył się o 15 proc. W grudniu ubiegłego roku prezydent Kuby, Miguel Diaz-Canel przyznał że 2025 przyniósł kolejne fatalne wyniki: spadek o 4 proc. – Mamy przed sobą konkretną bitwę, bo musimy osiągnąć stabilizację w życiu codziennym, szybko naprawić wszystkie nieprawidłowości, a ożywienie gospodarki nie jest pustym sloganem. Zarobki muszą stać się wystarczające, żywność musi być na stołach, wyłączenia prądu muszą się skończyć, a szkoły, szpitale, transport i inne podstawowe usługi muszą normalnie funkcjonować i być takiej jakości, jaka nam się należy – mówił wtedy prezydent.

Ale tak naprawdę Kuba przeżywa niekończący się kryzys od upadku ZSRR. Wprawdzie na początku tego wieku pojawiły się oznaki ożywienia dzięki rosnącej turystyce i eksportowi niklu, rumu i tytoniu, ale pandemia COVID-19, po której nastąpiło radykalne zaostrzenie amerykańskich sankcji, zdusiła szanse na wzrost. Produkcja niklu zamiera z powodu przerw w dostawach energii.

Czytaj więcej

Nie tylko Wenezuela. Komu groził Donald Trump po zatrzymaniu Maduro?

– Całkowite wyłączenie dostaw prądu już nie wydaje się niemożliwe. To z kolei mogłoby wywołać masowe protesty – uważa Jorge Duany z Cuban Research Institute na Florida International University.

Tyle że takie protesty zawsze są na Kubie skutecznie tłumione. I jest mało prawdopodobne, aby doszło tam do zmian jeszcze za życia Raula Castro, który nadal dowodzi wojskiem, chociaż słabo uzbrojonym.

Reklama
Reklama

W tej sytuacji dla Kubańczyków, którzy pozostali na wyspie, najważniejsze jest zdobycie żywności. Racje z kartek upoważniających do zakupu po urzędowych cenach ryżu, fasoli i innych podstawowych artykułów żywnościowych pokrywają potrzeby 10-dniowe. Teraz zresztą kartki stały się bezwartościowe, bo żywności w sklepach państwowych i tak nie ma. Żeby kupić benzynę, trzeba zarejestrować się przez aplikację, teoretycznie na 3 tygodnie przed planowanym zakupem. W praktyce na ten przywilej czeka się miesiącami. Padła także służba zdrowia, niegdyś kubańska duma. Jeśli ktoś potrzebuje lekarstw, jedyną szansą ich zdobycia jest pomoc krewnych z zagranicy. W ostatnich czasach wyjechało z kraju 2,75 mln Kubańczyków. Na wyspie nadal mieszka ok. 8 mln ludzi.

Kubie mógłby pomóc sektor prywatny. Ale nie pomoże

Jak zawsze w bardzo trudnej sytuacji powraca temat ułatwień dla sektora prywatnego.

Emilio Interián Rodríguez, kubański deputowany, który jest przewodniczącym spółdzielni rolniczej, wygłosił w Zgromadzeniu Narodowym programowe wystąpienie, w którym domagał się zmian w rolnictwie i wpuszczenia tam prywatnego kapitału.

Zazwyczaj na tym forum wychwalana była władza. Tym razem Interián Rodríguez nie ukrywał, że prywatny sektor rolny daje sobie radę znacznie lepiej niż firmy państwowe. –Dzięki firmom mikro, małym i średnim mamy dzisiaj o wiele więcej żywności, a efekty ich pracy są lepsze, niż kiedykolwiek – mówił.

Działalność firm prywatnych w branży rolnej została ponownie zalegalizowana w 2021 r. Niektóre z nich skorzystały z uprawnień do importu żywności i założyły własne sieci supermarketów. Ale ceny są tam niebotyczne, niedostępne zwłaszcza dla zarabiających w peso, a nie w walucie wymienialnej.

Reklama
Reklama

Średnia pensja na Kubie to dzisiaj 3 tys. peso, czyli niespełna 7 dol. Dla przykładu: za 30 jajek trzeba zapłacić 3,6 tys. peso.

– Tak. Żywność jest. Jest mnóstwo żywności, ale ceny są nie do zaakceptowania. Nikt, nawet lekarz nie jest w stanie kupować w takich sklepach – mówił Pérez.

To kto tam kupuje? Mniej więcej jedna trzecia Kubańczyków otrzymuje pomoc finansową z zagranicy. Część zarabia w dolarach, bo pracuje w firmach zagranicznych. Reszta żyje w biedzie.

W tej sytuacji prezydent Diaz-Canel ma jeden pomysł, który nigdy w historii Kuby się nie sprawdził. – Firmy państwowe muszą produkować więcej – obwieścił.

Gospodarka
Grenlandia musi wejść do UE. Inaczej wpadnie w ręce USA, a może Rosji lub Chin
Gospodarka
Specjaliści wierzą RPP, przestrzeni do obniżek stóp jest coraz mniej
Gospodarka
USA szykują się do zniesienia sankcji na wenezuelską ropę. Decyzja już w przyszłym tygodniu
Gospodarka
Kreml zamyka Rosjan w Rosji. Internet coraz bardziej cenzurowany
Gospodarka
Afrykański sen Pekinu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama