Reklama

Stopniowo rośnie skala zagrożenia importem z Chin dla przemysłu. Oto zagrożone branże

Cały czas rośnie liczba grup towarowych zagrożonych importem z Chin – zauważają ekonomiści Credit Agricole Bank Polska. Ich udział w łącznym eksporcie Polski czy generalnie UE nie jest wielki, ale sytuacja wyraźnie różni się między branżami.

Publikacja: 18.02.2026 04:14

Cały czas rośnie liczba grup towarowych zagrożonych importem z Chin

Cały czas rośnie liczba grup towarowych zagrożonych importem z Chin

Foto: PAP/Grzegorz Michałowski

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie produkty w produkcji unijnej są najbardziej narażone na konkurencję z importem chińskim?
  • Jak zmienia się udział eksportu zagrożonego importem z Chin w polskiej i unijnej gospodarce?
  • Dlaczego mimo zagrożeń związanych z chińskim importem, polski eksport nie jest istotnie zagrożony globalnie?

Geneza wyzwania jest znana: Chińczycy mają zbyt dużo mocy produkcyjnych w przemyśle względem popytu krajowego. W obliczu amerykańskich ceł, chińskie dobra musiały gdzieś znaleźć „ujście". Duża część produktów, która mogła trafić na amerykański rynek, ląduje w Europie. Zgodnie z danymi GUS, import z Chin do Polski urósł w 2025 r. o ponad 13 proc. r/r.

– To cieszy konsumentów w Polsce i generalnie w Europie, jednak uderza w firmy z branż przemysłowych – komentuje Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas Bank Polska. – Ceny produkcji sprzedanej przemysłu spadają, co powoduje, że przychody firm nie bardzo chcą rosnąć, mimo że w ujęciu realnym produkcja przyspiesza. To dalece niekomfortowa sytuacja z punktu widzenia sytuacji finansowej przedsiębiorstw i ich perspektyw zyskowności – dodaje.

Czytaj więcej

Zachodnie auta objęte sankcjami wjeżdżają do Rosji przez Chiny

Te branże są szczególnie zagrożone

Jak wynika z analizy ekonomistów Credit Agricole BP, liczba grup towarowych w UE zagrożonych wzmożonym importem z Chin cały czas rośnie. W okresie styczeń–listopad 2025 r. na liście Komisji Europejskiej zawierającej zagrożone kody CN (klasyfikacja towarów w handlu zagranicznym) znajdowało się 175 pozycji, tylko w listopadzie przybyło ich 26.

Reklama
Reklama

W których branżach widoczny jest największy wzrost skali zagrożenia dla unijnej gospodarki importem z Chin? – W najbardziej skrajnych przypadkach – to np. dobra pośrednie w ramach produkcji artykułów farmaceutycznych, tekstyliów czy artykułów spożywczych – obniżki cen sięgają kilkudziesięciu procent, podczas gdy wolumen importu z Chin wzrasta kilkukrotnie względem analogicznego okresu poprzedniego roku – zauważa Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska.

Czytaj więcej

UE nakłada na Chiny gigantyczne cła. To odwet Europy za nieuczciwe praktyki

Gwoli wyjaśnienia: dobra pośrednie to materiały, surowce i inne półprodukty konieczne do produkcji wyrobów gotowych. Wśród dóbr pośrednich dużą skalę oddziaływania (mierzoną wzrostem wolumenu importu do UE z Chin oraz spadkiem cen) widać też m.in. w elektronice, metalach, chemii czy sprzęcie elektrycznym. Z drugiej strony, nawet w relatywnie mniej dotkniętych obszarach (np. przemysł papierniczy) zmiany są dwucyfrowe w skali roku. Podobne efekty widać też w przypadku niektórych dóbr konsumpcyjnych, np. pojazdów czy elektroniki.

Czytaj więcej

Chiny nałożą cła do 42,7 proc. na nabiał z Unii Europejskiej

A jak import z Chin może podgryzać stricte polskich eksporterów sprzedających na rynek unijny? Ekonomiści Credit Agricole przeanalizowali zagrożone kategorie pod kątem wartości ich łącznego eksportu do innych krajów wspólnoty. – To pozwala zidentyfikować segmenty, w których ewentualne wypieranie producentów unijnych przez import z krajów trzecich mogłoby najsilniej oddziaływać na polski eksport – wyjaśnia Borowski.

Wnioski? Największy łączny udział eksportu realizowanego w ramach zagrożonych kodów w całkowitym wolumenie koncentruje się wśród dóbr pośrednich (1,7 proc., wobec 0,1-0,3 proc. w ramach dóbr konsumpcyjnych i inwestycyjnych). A nawet konkretniej, w jednej branży: produkcji urządzeń elektrycznych. – Są to przede wszystkim akumulatory litowo-jonowe – wyjaśnia Borowski. Dużo mniejsze udziały mają m.in. produkcja wyrobów chemicznych oraz z gumy.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Chiny stoją przed dylematem, czy zaryzykować ostateczną konfrontację z USA

W przypadku dóbr konsumpcyjnych presję powinien czuć m.in. sektor odzieżowy. Wartość eksportu z Polski na rynek unijny z tej branży stanowi ponad połowę łącznego eksportu ze wszystkich branż zaklasyfikowanych jako zagrożone w ramach produkcji dóbr konsumpcyjnych. Dalsze istotne kategorie to m.in. produkcja artykułów spożywczych, napojów oraz wyrobów tytoniowych, produkcja pojazdów czy produkcja maszynowa (konkretnie: klasyfikowana jako „pozostała produkcja oraz naprawa i instalowanie maszyn i urządzeń”). Wśród dóbr inwestycyjnych to również jest kluczowa kategoria („produkcja maszyn i urządzeń, gdzie indziej niesklasyfikowana”), poza nią m.in. produkcja metali i wyrobów z nich, produkcja urządzeń elektrycznych oraz komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych.

Sytuacja wciąż jest stabilna

– Mimo że zagrożenie ze strony chińskiego importu jest znaczące dla poszczególnych grup produktowych, to w skali całego eksportu z Polski waga zagrożonych kategorii jest wciąż niewielka – zaznacza jednak Borowski. Jak wyliczają ekonomiści Credit Agricole BP, eksport z Polski do UE w ramach zagrożonych kategorii to wciąż „tylko” około 2,1 proc. (0,9 proc. PKB) łącznego eksportu. W przypadku całej UE ta ekspozycja jest nawet mniejsza: około 1,4 proc. całkowitego eksportu (0,5 proc. PKB).

Tu jednak analitycy banku zaznaczają kluczowe założenie ich szacunków: wyliczenia obejmują wyłącznie spadek popytu w ramach zagrożonych kategorii, bez uwzględnienia negatywnych efektów w ramach powiązań w łańcuchach dostaw. – Przykładowo, przejęcie przez chińskich eksporterów zamówień realizowanych przez niemieckie firmy skutkowałoby również spadkiem popytu na dobra pośrednie wytwarzane w Polsce, stanowiące wkład do produkcji finalnej w Niemczech – zauważają.

Czytaj więcej

Jak polscy mleczarze przegapili szansę na dalszą sprzedaż do Chin

W każdym razie: na razie efekty wzrostu importu z Chin – jakkolwiek widoczne branżowo – nie stanowią krytycznego zagrożenia dla polskiego eksportu. – Konkurencja oczywiście jest i uwidacznia się w cenach, niemniej nie cierpimy tak mocno jak gdybyśmy byli mocniej zaangażowani np. w produkcję samochodów – mówi Michał Dybuła. – Wytwarzamy też dość dużo dóbr inwestycyjnych i pośrednich wykorzystywanych w procesach inwestycyjnych, w tym budowie i modernizacji infrastruktury. Są to wyroby, których nie opłaca się przewozić na duże odległości, np. materiały budowlane, cement, konstrukcje stalowe – dodaje. Również w eksporcie żywności, w tym przetworzonej – w czym świetnie sobie radzimy na tle UE – według analiz Michała Dybuły, konkurencja nie wydaje się aż tak mocno osłabiać perspektyw finansowych.

Gospodarka
Tajwan rośnie w siłę dzięki półprzewodnikom. Czy USA odbiorą mu przewagę?
Gospodarka
Viktor Orbán wetuje wszystko. Budapeszt widzi zmowę Kijowa z UE i węgierską opozycją
Gospodarka
Nowe amerykańskie cła jednak wyższe
Gospodarka
Sąd Najwyższy uznał cła Donalda Trumpa za nielegalne
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama