Reklama

Jak polscy mleczarze przegapili szansę na dalszą sprzedaż do Chin

Cło nałożone przez chiński rząd na polską branżę mleczarską jest efektem zaniedbania procesu negocjacyjnego. Ich pozostawienie w takiej wysokości de facto oznacza koniec eksportu polskiego mleka i produktów mlecznych do Państwa Środka.

Publikacja: 04.02.2026 15:13

Jak polscy mleczarze przegapili szansę na dalszą sprzedaż do Chin

Foto: Adobe Stock

W grudniu 2025 r. Ministerstwo Handlu Chin (w skrócie MOFCOM) opublikowało decyzję wstępną w sprawie dochodzenia antysubsydyjnego dotyczącego importowanych produktów mlecznych pochodzących z Unii Europejskiej. Tym aktem nałożone zostały na 64 imiennie wymienione unijne przedsiębiorstwa cła (które obowiązują od 23 grudnia ubiegłego roku) w przedziale od 21,9 proc. do 29,7 proc. oraz 42,7 proc. na pozostałe inne unijne firmy, sprzedające do Chin. Wszyscy polscy eksporterzy (bez wymieniania ich nazw w decyzji) zostali objęci najwyższą stawką. Każdy eksporter z UE, poza wymienioną powyżej taryfą celną, musi do niej doliczyć jeszcze stawkę bazową w wysokości 8 proc. W przypadku polskich firm łączna stawka celna wynosi teraz 50,7 proc. To znacząco obniża konkurencyjność polskich produktów, ale tak nie musiało się stać.

Obecni i nieobecni w rozmowach

W sierpniu 2024 r. Ministerstwo Handlu Chin opublikowało komunikat o decyzji o wszczęciu dochodzenia antysubsydyjnego w sprawie importowanych produktów mlecznych pochodzących z Unii Europejskiej. Jego celem było ustalenie czy badany produkt, wymieniony w treści decyzji był subsydiowany i jaka była wysokość subsydium, czy badany produkt spowodował szkodę dla przemysłu krajowego i jaki był zakres tej szkody, a także ustalenie jaki był związek przyczynowo-skutkowy między subsydium a szkodą.

W komunikacie MOFCOM wskazał dwa rodzaje podejrzanych subsydiów: w ramach Wspólnej Polityki Rolnej UE oraz rządowe programy ośmiu państw członkowskich UE. W tej grupie chińskie ministerstwo nie wskazało Polski. 

W tym samym zawiadomieniu złożono również zaproszenie dla wszystkich zainteresowanych stron (rządów, organizacji branżowych, przedsiębiorstw, importerów, eksporterów) do wzięcia udziału w postępowaniu. Dokładnie została opisana procedura zgłoszenia, wymagane dokumenty i sposób ich złożenia, terminy, sposób dostępu do informacji oraz dane kontaktowe.

Po tym, w następnych miesiącach, MOFCOM opublikował kolejne instrukcje oraz wzory formularzy, które zainteresowane strony musiały wypełnić i złożyć we wskazanym terminie.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Ostra chińska decyzja w sprawie eksportu mleka z Unii do Chin

Z uwagi na to, że zarzut Ministerstwa Handlu dotyczył rzekomych subsydiów w Unii Europejskiej, stroną sporu stała się Komisja Europejska, reprezentowana przez Przedstawicielstwo UE w Pekinie. Swój udział zgłosiła również European Dairy Association (EDA), której członkami są cztery polskie mleczarskie organizacje branżowe.

Polski rząd pisemnie ustosunkował się do przedmiotu dochodzenia, a w całym dochodzeniu działał (i wciąż działa, bo dochodzenie jeszcze trwa) poprzez Przedstawicielstwo UE w Pekinie.

Swój udział zgłosiło kilkudziesięciu unijnych producentów mleka zarazem będących eksporterami do Chin. Wsparły ich krajowe organizacje branżowe. Wśród wymienionych uczestników nie było żadnego przedstawiciela polskich mleczarskich organizacji branżowych czy polskich przedsiębiorstw mleczarskich eksportujących do Chin.

Finał dochodzenia już w lutym

Grudniowa decyzja nie kończy dochodzenia. Ostateczne orzeczenie zostanie podjęte do 21 lutego 2026 r., bo do tej daty wydłużono całe postępowanie. Komisja Europejska oraz poszczególne rządy w interesie swoich przedsiębiorstw prowadzą negocjacje z chińskim rządem. Choć MOFCOM nałożył już cła w grudniu, to ostatecznie mogą one być niższe. Tak się stało w przypadku unijnej wieprzowiny. Z pewnością nie zostaną zniesione w ogóle, chyba że Komisja Europejska zmieni zdanie w sprawie ceł na chińskie samochody elektryczne.

Będzie bitwa o unijny kawałek chińskiego rynku

Jeśli w ostatecznej decyzji Ministerstwa Handlu cła zostałyby utrzymane na obecnym poziomie, to import z Unii Europejskiej do Chin dla chińskich odbiorców będzie kosztowny, a wręcz nieopłacalny, co utoruje drogę innym globalnym eksporterom, takim jak producentom ze Stanów Zjednoczonych.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Chiny mocno osłabiły plany sektora wołowego państw Mercosur

Na kryzys łakomym okiem patrzą również producenci z Nowej Zelandii, którzy obecnie są pierwszym globalnym dostawcą mleka i produktów z niego na rynek chiński. Jest co przejąć, szczególnie segmenty produktowe, których eksplorację rynkową prowadzili unijni producenci. Chodzi o sery, masło czy śmietanę. W tym segmencie polscy producenci zrobili wiele. Podobne ambicje mają australijskie firmy. Również producenci z Wielkiej Brytanii widzą swoją szansę. Tak wynika z analiz opublikowanych przez brytyjską branżę mleczarską.

Okazja właśnie minęła

Opis dochodzenia, a szczególnie postępowania dowodowego wskazuje, że ci, którzy w nim wzięli udział mieli niepowtarzalną okazję przedstawienia swojej argumentacji oraz perspektywy na współpracę z chińskim rynkiem. Inną sprawą jest, że urzędnicy MOFCOM ostatecznie nie przyjęli przedstawionych faktów i narracji, które kwestionowały argument subsydiowania.

Z uzasadnienia decyzji wstępnej wiemy również to, jak głęboką wiedzę o unijnym rynku jako całości, jak i poszczególnych rynkach, nie tylko od strony organizacji, ale również od strony prawnej i ekonomicznej mają chińscy urzędnicy.

Czytaj więcej

Jakie są bariery dla zagranicznej sprzedaży polskiej żywności?

W oczy rzuca się to, że unijna produkcja nie została w żaden sposób podważona pod względem jakości i bezpieczeństwa produktów. Przedsiębiorstwa mleczarskie w UE stanowią wręcz elitę w tym zakresie. Ponadto w decyzji MOFCOM podkreślono kilka razy, że ponad jedna trzecia importu do Chin mleka i produktów mleczarskich należy właśnie do unijnej produkcji, a oferta wyróżnia się na tle przykładowo nowozelandzkiej.

Reklama
Reklama

Nieobecność polskich firm, w przeszłości piątego globalnego dostawcy mleka i produktów mleczarskich do Chin, została zauważona i oceniona właśnie stawkami celnymi, choć też jest to tłumaczone jako skutek prac w Sejmie nad rządową ustawą o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa, która ma wyeliminować z rynku IT – jak twierdzą sami Chińczycy oraz polscy eksperci – chińskie firmy.

Jakie są skutki dla polskich firm mleczarskich?

Obecnie uprawnienia eksportowe na Chiny posiadają 64 polskie zakłady. Ministerstwo Handlu Chin na nasze firmy nałożyło ogólną stawkę celną w wysokości 42,7 proc. Do tego trzeba doliczyć 8 proc. stawki bazowej, co daje 50,7 proc. Ten poziom dla polskich firm jest zaporowy. Faktycznie to koniec eksportu, chyba że nasi producenci znajdą sposób na znaczne obniżenie kosztów, ale z uwagi na niską cenę mleka oraz wzrost kosztów działalności, raczej na to nie ma szans.

Jeśli nawet ostatecznie cła zostaną obniżone, podobnie jak to się stało w przypadku wieprzowiny, czyli o połowę, to i tak dla naszych firm będzie to bardzo dużo. Polskie zakłady mleczarskie, mimo realizowanego eksportu od wielu lat, nie stworzyły przez ten czas w Chinach żadnej swojej bazy. Przykładowo Francuzi, Holendrzy, Niemcy, Włosi mają swoje centra i sieć biznesową. I to, że 64 unijne przedsiębiorstwa są w wykazie imiennym w załączniku do decyzji należy odczytywać nie jako wynik dochodzenia sam w sobie, ale też zauważenie przez stronę chińską zaangażowania na różnych poziomach. Z pewnością naszą nieobecnością nie zbudowaliśmy tzw. twarzy niezwykle ważnej w chińskim biznesie.

Eksport
Umowa z Indiami wynegocjowana. Co powinien wiedzieć o niej polski przedsiębiorca?
Eksport
Wielka Brytania niezmiennie kupuje polską żywność. I to coraz więcej
Eksport
BGK ułatwia ekspansję zagraniczną polskich hoteli na całym świecie
Eksport
Polski boczek trafi wreszcie do krainy ponad 7 tysięcy wysp
Eksport
Chiny mocno osłabiły plany sektora wołowego państw Mercosur
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama