Reklama

Umowa z Indiami wynegocjowana. Co powinien wiedzieć o niej polski przedsiębiorca?

Unia Europejska i Indie zakończyły negocjacje umowy handlowej liberalizującej warunki wymiany. To niewątpliwie ważny sygnał polityczny, ale też układ rodzący zarówno wiele nadziei, jak i niepokojów. Jakie skutki ta umowa będzie miała dla polskich firm?

Publikacja: 29.01.2026 16:33

Indie, New Delhi

Indie, New Delhi

Foto: Bloomberg

27 stycznia przedstawiciele Unii Europejskiej i Indii ogłosili zakończenie negocjacji o umowie handlowej. Choć trwają jeszcze równoległe rozmowy o porozumieniu w sprawie oznaczeń geograficznych oraz ochronie inwestycji, to samo porozumienie handlowe ułatwi dostęp europejskich produktów i usług na rynek najludniejszego państwa świata.

Indyjski rynek z punktu widzenia polskich firm 

W Polsce ciągle nie doceniamy dynamiki rynku indyjskiego. To państwo z 1,4 mld ludności, które dzięki szybkiemu i trwałemu wzrostowi gospodarczemu na poziomie 6,5 proc. przy utrzymaniu obecnych trendów do końca dekady powinno stać się trzecią gospodarką świata, wyprzedzając Japonię i Niemcy. Z punktu widzenia eksporterów szczególnie obiecujące są demografia i przemiany społeczno-ekonomiczne. Już dziś klasa średnia – a więc grupa mogąca sobie pozwolić na konsumpcję produktów spoza koszyka najpotrzebniejszych rzeczy – to ok. 30 proc. społeczeństwa, czyli ponad 430 mln ludzi. Wedle przewidywań ma ona się prawie podwoić w perspektywie do 2030 r.

Czytaj więcej

Polska-Indie. Uchylone okno gospodarczych możliwości

Do tego Indie pozostają młodym społeczeństwem, z medianą wieku na poziomie 29 lat (w Polsce to 43 lata). Przy czym spadająca średnia liczba dzieci pozwala większą część dochodów przeznaczać na konsumpcję. Z kolei ostatnie dane za grudzień 2025 r. oddaliły ryzyko deflacji cen konsumenckich, co świadczy o rosnącej stabilności cenowej na rynku, dającej większą przewidywalność warunków działalności.

Co się zmieni po wejściu w życie umowy handlowej?

Wynegocjowana umowa handlowa ma w zamierzeniu ułatwić handel między Unią Europejską a Indiami. Po wejściu w życie przyniesie istotne zmiany w warunkach dostępu do jednego z największych i najszybciej rosnących rynków świata, wzmacniając pozycję konkurencyjną unijnych eksporterów.

Reklama
Reklama

Porozumienie przewiduje eliminację lub znaczną redukcję ceł na towary stanowiące obecnie 96,6 proc. wartości eksportu towarów z UE do Indii. Przełoży się to na oszczędności szacowane na ok. 4 mld euro rocznie dla indyjskich importerów, a z punktu widzenia polskich i europejskich przedsiębiorstw może poprawić ich konkurencyjność na tamtejszym rynku. Zmiany obejmą w szczególności sektor motoryzacyjny, przemysł chemiczny, maszynowy, farmaceutyki, lotnictwo oraz wybrane produkty żywnościowe i alkoholowe.

Czytaj więcej

Polska firma produkuje w Indiach w krainie „dobrego Maharadży”

Szczególnie istotne znaczenie ma liberalizacja w sektorze motoryzacyjnym, gdzie cła na samochody będą stopniowo obniżane ze 110 do 10 proc. w ramach kontyngentu 250 tys. pojazdów rocznie. Z punktu widzenia polskich przedsiębiorców szczególnie istotny jest fakt, że części samochodowe zostaną całkowicie zwolnione z ceł w perspektywie pięciu–dziesięciu lat po wejściu w życie umowy.

W przypadku maszyn, chemikaliów i farmaceutyków zniesione zostaną w dużej mierze dotychczasowe bariery celne. W sektorze rolno-spożywczym obniżone zostaną cła na piwo (do 50 proc. z obecnych opłat na poziomie nawet 110 proc.) i alkohole wysokoprocentowe (do 40 proc.). Całkowicie zniesione zostaną cła na m.in. oliwę z oliwek, margarynę, oleje roślinne czy szczególnie istotne z polskiego punktu widzenia soki owocowe oraz żywność przetworzoną, w tym pieczywo i wyroby cukiernicze, dotychczas obciążone stawkami do 50 proc.

Jednocześnie Indie utrzymają ochronę dla najbardziej wrażliwych produktów, takich jak wołowina (z powodów kulturowych właściwie wyłączona z obrotu), drób, ryż i cukier.

Zmiany w usługach

Umowa UE–Indie wykracza poza liberalizację handlu towarami, obejmując również otwarcie rynku usług finansowych oraz transportu morskiego, przy czym zakres zobowiązań Indii będzie szerszy niż w dotychczasowych umowach handlowych zawieranych przez ten kraj. Może to znacząco poprawić warunki działalności dla europejskich instytucji finansowych, operatorów logistycznych i firm świadczących usługi specjalistyczne, sprzyjając ich długoterminowej obecności na rynku indyjskim.

Reklama
Reklama

Równolegle porozumienie przewiduje wysoki poziom ochrony własności intelektualnej, obejmujący m.in. prawa autorskie, znaki towarowe czy wzory przemysłowe. Jeszcze ważniejsze są bariery pozataryfowe, takie jak standardy jakości lub przepisy dotyczące zamówień publicznych. Umowa o wolnym handlu może przynieść pewien postęp w zakresie dostępu do tych ostatnich, ale tego rodzaju liberalizacja jest jeszcze bardziej skomplikowana niż znoszenie ceł.

Ograniczony wpływ umowy

Media w ostatnich dniach ochrzciły porozumienie „matką wszystkich umów handlowych” Zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy układu zapewne przeceniają jego krótko- i średnioterminowy wpływ na gospodarkę europejską. Obecnie Indie są dopiero dziewiątym co do wielkości partnerem handlowym UE, odpowiadającym za zaledwie 2,4 proc. całkowitego handlu Unii. Ponad 17 proc. przypada na USA, a niecałe 15 proc. na Chiny. Eksport towarów i usług z Europy do Indii wynosi obecnie nieco poniżej ok. 75 mld euro rocznie, czyli zaledwie 0,4 proc. PKB Wspólnoty.

Umowa handlowa nie wpłynie znacząco na wzrost gospodarczy państw Unii także dlatego, że obecna średnia efektywna stawka celna wedle obliczeń brytyjskiego tygodnika The Economist na eksport do Indii wynosi tylko około 9 proc.

Indie zyskują zaś stabilność warunków handlu z UE. Obecna średnia stawka celna UE na import z Indii wynosi zaledwie 4 proc., ale Unia wyraziła ostatnio wolę skrócenia listy towarów z Indii z ulgowymi cłami w ramach tak zwanego ogólnego systemu preferencji (GSP). Oznacza to, że bez umowy handlowej wyższe cła miałyby zastosowanie dla części indyjskiego eksportu.

Wpływ umowy na polskie rolnictwo i branże wysokoemisyjne

W trakcie negocjacji polska branża chemiczna, stalowa, hutnicza czy ceramiki budowlanej wyrażała obawy o pogorszenie sytuacji rynkowej w wyniku wejścia w życie umowy z Indiami. Europejski system handlu emisjami (ETS) podwyższa bowiem koszty dla przedsiębiorstw z branż wysokoemisyjnych. Z drugiej strony Indie nie posiadają podobnych opłat węglowych. W celu m.in. wyrównania szans na wspólnym rynku powstał w Unii Europejskiej system CBAM, który w pełni wszedł w życie od 1 stycznia To unijny mechanizm, który w zamierzeniu nakłada na importowane towary koszt emisji. Jest równy temu, jaki ponoszą producenci w UE. Stąd zwany jest w skrócie granicznym podatkiem węglowym (ang. carbon border tax). Indyjscy negocjatorzy od początku starali się o wyłączenie handlu z Indiami spod przepisów związanych z mechanizmem CBAM.

Nic takiego jednak się nie stało. Negocjacje handlowe między Indiami a UE zakończyły się bez zwolnienia Indii z mechanizmu, co oznacza, że indyjskie produkty eksportowe o wysokiej emisji dwutlenku węgla, takie jak stal i aluminium, będą objęte nowymi opłatami. Jako swoistą rekompensatę w ramach umowy UE przeznaczy 500 mln euro na wsparcie działań w Indiach związanych z ochroną klimatu.

Reklama
Reklama

Jednocześnie z punktu widzenia polskiego rolnictwa i przetwórstwa żywności wydaje się, że również osiągnięto korzystny kompromis. Produkty rolne zostaną prawdopodobnie wyłączone z obowiązywania umowy. Z drugiej strony żywność przetworzona i artykuły rolno-spożywcze znajdą się wśród tych objętych największymi obniżkami ceł. 

Jak polskie firmy mogą się przygotować na wejście w życie FTA UE–Indie?

Obecnie nie dysponujemy jeszcze szczegółowym tekstem wynegocjowanego porozumienia. Warto już jednak w ramach poszczególnych branż przygotowywać się na zmiany rynkowe. Szczególnie że w ciągu najbliższego czasu mogą wejść w życie również podobne porozumienia z innymi państwami rozwijającymi się, takimi jak kraje południowoamerykańskie stowarzyszone w grupie Mercosur oraz Indonezja. Łącznie więc Unia Europejska pogłębi swoje stosunki handlowe z rynkami ponad dwóch miliardów konsumentów i wielu milionów firm.

Każda branża powinna więc dla siebie oszacować wpływ zapisów umowy zarówno na swoją konkurencyjność na rynku europejskim, jak i możliwości ekspansji na subkontynent indyjski. W ramach organizacji branżowych warto powołać dla tych ostatnich grupy, w ramach których przedsiębiorstwa już obecne w Indiach będą mogły dzielić się swoją wiedzą z innymi. Skala rynku indyjskiego powinna skłaniać europejskie firmy z podobnych branż raczej do współpracy niż do wzmożonej konkurencji.

Czytaj więcej

Bartosz Łopiński: W międzynarodowym rozwoju firmy warto postawić na kulturę

Z punktu widzenia konkretnych małych i średnich firm już obecnie warto zorientować się, jaka forma obecności w Indiach będzie najlepsza dla danego przedsiębiorstwa. Podpisanie umowy powinno zdopingować też polskie MŚP do zabezpieczenia swojej własności intelektualnej na subkontynencie indyjskim. Znaki towarowe czy wzory przemysłowe firmy powinny zastrzec już obecnie na rynku indyjskim. Proces ten może być bowiem długotrwały.

Reklama
Reklama

Umowa przewiduje powołanie punktów kontaktowych dla MŚP, które będą udzielać wskazówek i wsparcia, pomagając firmom w łatwiejszym prowadzeniu działalności handlowej i inwestycyjnej.

Zniesienie ceł na części samochodowe

Generalnie europejski przemysł samochodowy ma być wedle powszechnej opinii jednym z największych beneficjentów zmian w taryfach. Jednak te optymistyczne założenia nie biorą na ogół pod uwagę faktu, że obecnie europejskie marki zdobyły zaledwie 4 proc. indyjskiego rynku samochodowego, a przyszłość ich ekspansji wcale nie jest pewna. Na jej drodze może stanąć zarówno powolny proces obniżania ceł, niewielki kontyngent pojazdów (250 tys. sztuk na ponad cztery miliony sprzedawanych corocznie maszyn), relatywnie wysoka cena aut europejskich w porównaniu z konkurencją, jak i rozwój e-transportu, w którym firmy ze Starego Kontynentu nie radzą sobie najlepiej.

Z punktu widzenia polskich przedsiębiorstw z branży motoryzacyjnej znacznie istotniejsze może być najpierw obniżenie, a potem praktyczne zniesienie ceł na części samochodowe. Daje to możliwość nawiązania współpracy z indyjskimi firmami rodzimymi, jak i silnymi na subkontynencie przedsiębiorstwami z Korei Południowej i Japonii.

Kiedy umowa wejdzie w życie?

Koniec negocjacji i podpisanie porozumień nie oznacza oczywiście jeszcze wejścia umowy w życie. Projekty tekstów umowy o wolnym handlu zostaną wkrótce poddane przeglądowi prawnemu oraz opublikowane. Droga legislacyjna w Unii zakłada, że Komisja Europejska przedłoży Radzie wniosek o zatwierdzenie umowy. Po przyjęciu przez Radę, wyrażeniu zgody przez Parlament Europejski i ratyfikacji przez Indie umowa wejdzie w życie. Od tego czasu zaczną biec ewentualne okresy przejściowe.

Dotychczas cały proces zajmował około 2-3 lat. Dla przykładu negocjacje umowy z CEFTA z Kanadą zakończyły się w 2014 r., a tymczasowo stosowana zaczęła być w 2017 r. Z kolei układ handlowy z Japonią JEFTA wynegocjowano w 2017 r., a wszedł on w życie w dwa lata później. Pamiętajmy jednak jednocześnie, że główną część negocjacji kontrowersyjnej umowy z Mercosurem zamknięto już w 2019 r., ale układ z powodu sporów politycznych ciągle jeszcze nie obowiązuje.

Reklama
Reklama

Jednak zarówno z perspektywy przedsiębiorców skupionych na rynku polskim i europejskim, jak i tych planujących ekspansję na subkontynent, warto założyć, że bardziej prawdopodobny jest wariant wejścia w życie umowy z Indiami w perspektywie kilku lat. Pozwoli to odpowiednio dopasować strategie firm do zapisów układu. Czas do wejścia w życie umowy najlepiej spożytkować na przygotowanie do zmieniających się warunków rynkowych.

Eksport
Wielka Brytania niezmiennie kupuje polską żywność. I to coraz więcej
Eksport
BGK ułatwia ekspansję zagraniczną polskich hoteli na całym świecie
Eksport
Polski boczek trafi wreszcie do krainy ponad 7 tysięcy wysp
Eksport
Chiny mocno osłabiły plany sektora wołowego państw Mercosur
Eksport
Jakie są bariery dla zagranicznej sprzedaży polskiej żywności?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama