Reklama

Doradca Zełenskiego Mychajło Podolak dla „Rzeczpospolitej”: Polska wspólnie z Ukrainą buduje tarczę dla Europy

Ukraina nie zamierza dobrowolnie przekazywać Rosji swoich terytoriów - mówi „Rzeczpospolitej” Mychajło Podolak, doradca w biurze prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.

Publikacja: 24.02.2026 04:30

Mychajło Podolak, doradca w biurze prezydenta Ukrainy

Mychajło Podolak

Mychajło Podolak, doradca w biurze prezydenta Ukrainy

Foto: Materiały prasowe

Jak pan ocenia wynik kolejnej rundy rozmów pokojowych, które tym razem odbywały się w Genewie?

Negocjacje w Genewie, a wcześniej w Abu Zabi, w każdym przypadku są konstruktywne. Należy to przyznać. Moderacja ze strony USA jest rzeczywiście pozytywna i bardzo produktywna, szczególnie w zakresie omawiania kwestii bezpieczeństwa, kontroli zawieszenia broni oraz zasad monitoringu. Natomiast polityczny blok negocjacji, który obejmuje między innymi kwestie terytorialne i Zaporoską Elektrownię Jądrową, bez wątpienia jest obiektywnie najtrudniejszy i na razie nie ma w nim ostatecznych rozstrzygnięć.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Cztery lata wojny. Codzienny egzamin dla Zachodu

Gdzie tkwi problem?

Problem polega na stanowisku Rosjan, które nie opiera się na obiektywnych realiach. Właśnie dlatego prezydent Zełenski wielokrotnie podkreślał, że rozwiązanie tych kwestii jest możliwe jedynie poprzez ich omówienie na najwyższym szczeblu. Rosja nie jest gotowa do zakończenia wojny „tu i teraz”. Przedstawiciele Rosji wciąż uważają, że mogą osiągnąć więcej, przeciągając negocjacje i kontynuując masowe ataki rakietowe oraz dronowe na ludność cywilną.

Niedawno w jednym z wywiadów prezydent Zełenski mówił, że w ciągu czterech lat wojny z Rosją zginęło 55 tys. ukraińskich żołnierzy. Ilu żołnierzy zaginęło i zostało rannych?

Inwazja, która rozpoczęła się 24 lutego 2022 r., jest najkrwawszą kartą współczesnej historii Europy. Działania wojenne są prowadzone na wielką skalę i skala ta ciągle narasta. Zaangażowano ogromną liczbę sprzętu ciężkiego, rakiet, dronów, pocisków i min. Liczba poległych, w tym wśród osób cywilnych, bez wątpienia jest duża. Rosja traci znacznie więcej ludzi, bo prowadzi wojnę starymi metodami opartymi na wykorzystaniu tzw. żywej siły. Średnio na jednego rannego Ukraińca przypada trzech lub czterech rannych Rosjan. Prezydent Zełenski mówił o tym, że sporo jest ukraińskich żołnierzy, którzy zaginęli i których poszukujemy. Próbujemy ustalać ich miejsce pobytu, ale Rosja nie udostępnia tych danych. Moskwa nie pozwala nam, ale też instytucjom międzynarodowym, oszacować dokładnej liczby Ukraińców, którzy są więzieni na terenie Rosji. Trwa bardzo krwawa wojna i dokładne liczby zostaną zapewne podane pod koniec tego konfliktu.

Czytaj więcej

„Albo jesteś pod Putinem, albo z nim walczysz”. Rosyjski reżyser Iwan Wyrypajew dla „Rzeczpospolitej”
Reklama
Reklama

Czy w Kijowie widzą na horyzoncie koniec trwającej od czterech lat wojny?

Niestety nie mamy dokładnej daty zakończenia wojny. Znamy motywację Federacji Rosyjskiej, bo wojna sama w sobie jest dla niej sensem. Rosjanie prowadzą tę wojnę dla wojny. Putin myśli, że wojna pozwala mu być częścią globalnej polityki, daje możliwość szantażowania i wpływania na Europę. Ukraina jest z kolei zainteresowana, by wojna zakończyła się jak najszybciej i by Rosja przestała bombardować cywilów rakietami i dronami. Nie mamy jednak żadnego wyznaczonego terminu podpisania porozumień pokojowych.

Ukraina nie zamierza dobrowolnie przekazywać Rosji swoich terytoriów. Możemy zakończyć wojnę, zatrzymując się tam, gdzie obecnie stoimy.

Mychajło Podolak, doradca w biurze prezydenta Ukrainy

Z doniesień zachodnich mediów wynika, że prezydent USA Donald Trump próbuje przyspieszyć ten proces naciskami na Kijów. To prawda?

Nie ma jakiejś presji ze strony USA. Ze zrozumieniem podchodzimy do publicznej retoryki, która znacząco różni się od retoryki poprzedniej administracji Białego Domu. Ukraina ma komfortowe relacje z USA. Każda ze stron argumentuje swoje stanowisko i najważniejsze, że słyszymy się nawzajem. Ukrainie i Stanom Zjednoczonym zależy na zakończeniu wojny, ale problem polega na tym, że nie chce tego Rosja, która najwyraźniej liczy na jakieś zyski. Wszyscy obecnie szukamy formuły zakończenia wojny i wszystko blokuje Rosja. Moskwa nie potrafiła przez te cztery lata w sposób militarny osiągnąć postawionych przez Putina celów. Próbuje więc coś ugrać w ramach procesu negocjacyjnego. Ale Ukraina ustami prezydenta Zełenskiego jednoznacznie określiła, co jest możliwe w ramach tego procesu, a na co nigdy się nie zgodzimy.

Czytaj więcej

Jak Władimir Putin odcina Rosję od światowego internetu

Rosja chce wycofania armii ukraińskiej z całego terytorium Donbasu. Ukraina chce rozejmu według obecnej linii frontu.

Stany Zjednoczone proponują utworzenie na tych terytoriach w Donbasie „wolnej strefy ekonomicznej”. Co o tej propozycji myślą w Kijowie?

Zarówno w Ukrainie, jak i w Rosji patrzą na to sceptycznie. Rosjanie wciąż uważają, że powinniśmy im oddać te terytoria, na co, rzecz jasna, nie będzie naszej zgody. W Kijowie zaś nie do końca rozumieją formułę tego pomysłu. Co to za „wolna strefa” na terytorium suwerennej Ukrainy? Tak czy inaczej taki pomysł jest jednym z tematów omawianych podczas trwających obecnie negocjacji. Na razie nie ma jednak żadnych szczegółów co do tego, jak to miałoby zostać zrealizowane, nie ma gotowej koncepcji tego pomysłu. Musielibyśmy to przebadać pod kątem zgodności z prawem międzynarodowym i konstytucją Ukrainy. Wiele będzie zależało od tego, czy Rosja zatrzyma wojnę. Na pewno nie pójdziemy na jednostronne ustępstwa terytorialne, które Rosja potraktuje jako zachętę do dalszej agresji.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Centrum Lemkina przypomina zbrodnie Rosjan na ukraińskich dzieciach

Niedawno pojawiły się spekulacje, że prezydent Zełenski przygotowuje się do rozpisania wyborów prezydenckich, które miałyby odbyć się w jeden dzień z referendum w sprawie warunków porozumienia pokojowego. Czy ten temat leży na biurku prezydenta?

Wybory są nieodzowną częścią państwa demokratycznego i bez wątpienia temat ten zawsze leży na biurku prezydenta czy deputowanych ukraińskiego parlamentu. Mamy w kraju dużą konkurencję polityczną i wiele osób będzie miało szansę powalczyć w przyszłych wyborach. Wojna, która trwa na całym terytorium kraju, uniemożliwia jednak dzisiaj przeprowadzenie wyborów. Rosja każdej nocy ostrzeliwuje duże aglomeracje kraju, niszczy infrastrukturę krytyczną i dzielnice mieszkalne. Nie da się dzisiaj zapewnić ludziom bezpieczeństwa podczas wyborów. Wybory w czasie wojny uniemożliwiają realizowanie prawa wyborczego sporej grupie ludzi, którzy walczą na froncie, ale też mieszkają w najbardziej dotkniętych konfliktem regionach. Finansowanie tego procesu też byłoby problematyczne.

Czytaj więcej

Czy Wołodymyr Zełenski rozpisze wybory prezydenckie? „Walczymy o przetrwanie”

Musimy też brać pod uwagę ogromną liczbę uchodźców wewnętrznych oraz Ukraińców, którzy wyjechali za granicę. Utworzenie dla nich lokali wyborczych wymagałoby dużych nakładów pieniężnych. Cały system wyborczy wymaga przebudowy. Mimo to temat wyborów leży na stole prezydenta i od razu po zawieszeniu broni rozpoczniemy jego realizację. W Radzie Najwyższej pracuje duża grupa robocza deputowanych, ale też prawników i ekspertów, którzy pracują nad zmianą prawa wyborczego dopasowanego do dzisiejszych realiów. Prezydent nie planuje podjęcia jakichś decyzji w tej sprawie w lutym. Nastąpi to jednak wtedy, gdy dojdzie do długotrwałego zawieszenia broni.

Rosja nie jest gotowa do zakończenia wojny „tu i teraz”. Przeciąga negocjacje i kontynuuje masowe ataki rakietowe oraz dronowe na ludność cywilną.

Mychajło Podolak, doradca w biurze prezydenta Ukrainy

Wiceszef rosyjskiego MSZ Michaił Gałuzin kilka dni temu mówił o potrzebie wprowadzenia zewnętrznego zarządzania Ukrainą pod auspicjami Organizacji Narodów Zjednoczonych w celu przeprowadzenia wyborów. Jak na tego typu wypowiedzi reagują w Kijowie?

Żadne zewnętrzne zarządzanie Ukrainą nie wchodzi w grę. Nikt czegoś takiego nawet nie omawia i nie traktuje poważnie. Po czterech latach wojny takie wypowiedzi wyglądają niedorzecznie i jedynie przyczyniają się do wydłużenia konfliktu. Prezydent Ukrainy już wcześniej przedstawiał swoją wizję zakończenia konfliktu. Ukraina nie zamierza dobrowolnie przekazywać Rosji swoich terytoriów. Możemy zakończyć wojnę, zatrzymując się tam, gdzie obecnie stoimy. Rosja wysuwa nierealistyczne żądania, ale liczymy na to, że moderacja USA pomoże nam znaleźć zrozumiałą formułę zakończenia działań bojowych. Chodzi o zminimalizowanie ryzyka dla całego europejskiego kontynentu i dlatego Europa w tym procesie również bierze udział i solidaryzuje się ze stanowiskiem Ukrainy.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

24 lutego 2022 – cztery lata, które zmieniły Europę. Kalendarium wojny na Ukrainie

Przedstawiciele władz Rosji ciągle odwołują się do jakichś ustaleń, które jakoby zostały uzgodnione pomiędzy Władimirem Putinem i Donaldem Trumpem podczas spotkania na Alasce. Czy coś Panu o tym wiadomo?

Nie jestem w stanie komentować jakichś mitycznych ustaleń z Alaski. Jakiekolwiek zawierane w kuluarach porozumienia powinny zostać przełożone na papier i dopiero później omawiane. Ukraina jest państwem suwerennym i udowodniła to przez cztery lata, odpierając rosyjską agresję. Zawarcie więc bez udziału Ukrainy porozumień dotyczących zakończenia wojny w Ukrainie nie jest możliwe. Putin albo jego otoczenie odwołują się do jakichś ustaleń z Alaski, ale to dla nas pozostaje tajemnicą. Rosja często sięga po irracjonalne argumenty.

Pomoc, którą otrzymujemy, nie wystarcza. Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że roczny budżet Rosji na wojnę się nie zmienił, waha się w granicach 140–170 mld dol.

Mychajło Podolak, doradca w biurze prezydenta Ukrainy

Jeżeli Putin nie zamierza zatrzymywać wojny z Ukrainą, to w co gra z Trumpem?

Rosja gra na czas. Putin wykorzystuje ten czas do bombardowania ludności cywilnej Ukrainy. Dzisiaj atakują za pomocą rakiet i dronów miasta, które mają ponad milion mieszkańców. Skupiają się na niszczeniu infrastruktury krytycznej, w pierwszej kolejności energetycznej. Putin wykorzystuje zyskany czas do zwiększenia presji na społeczeństwo ukraińskie. Na Kremlu tworzą iluzję skutecznych rozmów amerykańsko-rosyjskich. Wszystko po to, by odwieść prezydenta USA od aktywniejszych działań na rzecz zmuszenia Rosji do pokoju. Putinowi zależy na tym, by Stany Zjednoczone zachowywały neutralność w tym konflikcie i pośredniczyły w rozmowach. A to, w myśli Putina, zminimalizuje ryzyko wprowadzenia wobec Rosji kolejnych sankcji czy ograniczeń. Zarówno Ukraina, jak i Europa, doskonale zdają sobie sprawę z takiej strategii Kremla. Mam nadzieję, że zdają sobie z tego też sprawę nasi amerykańscy przyjaciele i nieco aktywniej będą zmuszać Rosję do pokoju.

Czytaj więcej

Szampan, rosyjska flaga i koszulka z portretem Putina. Jak Rosjanie bawią się w Courchevel
Reklama
Reklama

Co prawda, Stany Zjednoczone, niezależnie od retoryki, którą stosują wobec Rosji w przestrzeni publicznej, wypychają państwo Putina z kolejnych części świata. Rosja traci wpływy w Wenezueli, ale też na Kubie. Traci też Syrię, Libię i być może Iran. Możliwości Rosji na świecie się kurczą. Rosja jest wypychana też z globalnych dziedzin gospodarki, w pierwszej kolejności z sektora energetycznego.

Jakie znaczenie dla Ukrainy ma niedawne ujawnienie dokumentacji związanej ze sprawą Jeffreya Epsteina?

To przede wszystkim dotyczy polityki wewnętrznej Stanów Zjednoczonych. Bez wątpienia siatka Epsteina wciągnęła w siebie bardzo wielu ludzi. Widzimy też, że Rosja aktywnie przyczyniała się do tworzenia tej siatki. Powiem więcej, wygląda na to, że Rosja była czołowym ogniwem moderującym te procesy poprzez swoich agentów, zbierających informacje kompromitujące, uderzające w poszczególne osoby. To bardzo ważne, że doszło do publikacji tych materiałów, bo to demaskuje i rozbraja rosyjską siatkę. Globalne pole polityczne powinno zostać oczyszczone. To zdejmie miecz Damoklesa, który Rosja zawiesiła nad niektórymi przedstawicielami elit w niektórych krajach, i zmniejszy zależność tych elit od Moskwy.

Czytaj więcej

„Zbyt kusząca historia dla KGB”. Kim jest białoruska kochanka Jeffreya Epsteina

Docierają do nas informacje, że tysiące domów w Kijowie pozostaje bez prądu i ogrzewania. Niemal w całym kraju dochodzi do długotrwałych przerw w dostawach energii elektrycznej. Czego brakuje dzisiaj Ukrainie, by zabezpieczyć przynajmniej infrastrukturę krytyczną przed rosyjskimi atakami?

Ukraina potrzebuje, by nasi partnerzy szybciej podejmowali ważne decyzje, przyspieszali inwestycje w przemysł zbrojeniowy. Potrzebujemy więcej systemów obrony przeciwlotniczej i niezbędnych do nich pocisków o różnym zasięgu. Pomoc, którą otrzymujemy, nie wystarcza. Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że roczny budżet Rosji na wojnę się nie zmienił, waha się w granicach 140–170 mld dol., m.in. w postaci inwestycji z budżetu federalnego, i kolejnych 50 mld dol. ze środków regionalnych i prywatnych. Rosja całkowicie przestawiła się na wojenne tory. Na Kremlu wychodzą z założenia, że bez wojny nie będzie Rosji. Dostawy z Europy do Ukrainy opiewają na nieporównywalnie mniejsze kwoty. Mierzymy się też z nadmierną europejską biurokracją, która powoduje zbyt długie omawianie poszczególnych decyzji. To wszystko spowalnia logistykę.

Czytaj więcej

Dramat mieszkańców Kijowa. Żyją bez ogrzewania, prądu, wody w 15-stopniowym mrozie
Reklama
Reklama

Jednocześnie chciałbym też podziękować naszym europejskim partnerom, którzy szukają możliwości zakupów dodatkowego uzbrojenia dla Ukrainy w ramach inicjatywy PURL i innych programów. Wiemy o zaangażowaniu wielu państw UE, w tym naszych polskich przyjaciół. Pomagają Ukrainie znaleźć rozwiązania, które wzmocnią naszą obronę przeciwlotniczą, ale też zasilą naszą armię dronów i umożliwią kolejne ataki na infrastrukturę w Rosji.

Zarówno Ukraina, jak i Europa, doskonale zdają sobie sprawę z takiej strategii Kremla. Mam nadzieję, że zdają sobie z tego też sprawę nasi amerykańscy przyjaciele i nieco aktywniej będą zmuszać Rosję do pokoju.

Mychajło Podolak, doradca w biurze prezydenta Ukrainy

Jaką widzi pan rolę Polski w piątym roku wielkiej wojny Ukrainy z Rosją?

Polska wspólnie z Ukrainą buduje tarczę dla Europy, broniącą przed ekspansją rosyjską. Polska dzisiaj jest kluczowym partnerem Ukrainy. Jest fundamentalnym centrum logistycznym i kumuluje zasoby, które następnie trafiają do Ukrainy. Polska nadal jest adwokatem interesów Europy Wschodniej, w tym Ukrainy, w całej Wspólnocie.

Możemy się spodziewać ukraińskiego kontrataku, tak jak to miało miejsce m.in. w rosyjskim obwodzie kurskim?

Nie będziemy zapowiadać naszych działań na tym czy innym kierunku. Ukraina gdzieniegdzie już przeprowadza kontrofensywne operacje. Ostatnio Ukraina wyzwoliła ponad 200 km kw., w tym również w obwodach zaporoskim i charkowskim. Najtrudniejsza sytuacja jest w okolicach Kupiańska, Myrnohradu i Pokrowska. Trwają tam bardzo ciężkie walki. Robimy wszystko, by w sposób efektywny niszczyć żywą siłę i ciężki sprzęt wroga. Średnio miesięcznie Ukraina niszczy ponad 30 tys. rosyjskich żołnierzy. Rosja nie liczy i nie oszczędza swoich wojskowych. Wysyła dużą liczbę małych grup i wyznacza cel – mają posuwać się do przodu i zajmować oraz utrzymywać pozycje, nie licząc się ze stratami. Rosjanie zwiększają też produkcję dronów FPV, których używają na całej linii frontu.

Jeżeli więc chcemy osiągnąć sukces w rozmowach pokojowych, musimy zwiększyć presję na Rosję, w tym również poprzez zaostrzenie sankcji. Rosja musi zostać odcięta od źródeł dochodu na globalnych rynkach. W przeciwnym wypadku Rosja będzie ciągle podnosić stawki i żądać czegoś nowego, a Putin wynajdzie kolejne argumenty, dlaczego nie może zakończyć wojny.

Reklama
Reklama

Prezydent Zełenski domaga się, by w ramach negocjacji pokojowych Unia Europejska wyznaczyła dokładną datę przyjęcia Ukrainy do Wspólnoty. Skąd ten pośpiech?

Bo to kwestia dotycząca gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy, ale też przyszłej architektury bezpieczeństwa całej Europy. Ukraina nie prosi o przystąpienie do UE wyłącznie z powodu własnych przyszłych powojennych potrzeb. Ukraina namawia Europę do przebudowy swojego systemu bezpieczeństwa, bo nasz kraj ma bogate doświadczenie i mógłby pomóc w realizacji nowej koncepcji militarnej. Zwłaszcza że kluczowym zagrożeniem dla Europy pozostanie Rosja, która nie przestanie inwestować w technologie dywersyjne wymierzone w Europę: drony i cyberataki. Ukraina może być trzonem zjednoczonych sił zbrojnych Europy. Będzie to miało szczególne znaczenie, jeżeli USA postanowią zmniejszyć swoją obecność wojskową w Europie. Możemy definitywnie pogrzebać pozostałości po Związku Radzieckim, do którego reanimacji dążył Putin, rozpoczynając wojnę z Ukrainą.

Czytaj więcej

Dlaczego Rosja nie potrafi wygrać z Ukrainą? „Zdobywają kilkadziesiąt metrów dziennie”

A czy afery korupcyjne w Kijowie, których ofiarą ostatnio padł m.in. były szef biura prezydenta Andrij Jermak, nie komplikują drogi Ukrainy do UE?

Korupcja niestety zawsze była częścią gospodarek w państwach postradzieckich. Rosjanie byli autorami szarej strefy w poszczególnych sektorach gospodarczych, narzucali i dotowali te procesy. Postkomunistyczne elity w poszczególnych państwach też były podatne na korupcję. W Ukrainie zaś udało się zbudować bardzo skuteczne organy antykorupcyjne, które ostro reagują na wszelkiego rodzaju doniesienia dotyczące korupcji, zwłaszcza jeżeli dotyczą przedstawicieli nomenklatury. Media i społeczeństwo obywatelskie w Ukrainie nie tolerują korupcji, domagają się sprawiedliwych procesów sądowych i wyroków. W Ukrainie nie da się zamieść pod dywan afery korupcyjnej tak jak w niektórych innych krajach, bo presja ze strony społeczeństwa jest ogromna. Prezydent Zełenski podejmuje bardzo ostre kroki polityczne, jeżeli ujawniono korupcję dotyczącą urzędników najwyższej rangi. Rozumiemy to, że procesy związane z korupcją trwają długo, bo dotyczą gospodarki i wymagają wielu ekspertyz. Ale prezydent domaga się, by takie osoby natychmiast ponosiły konsekwencje polityczne i podawały się do dymisji. Reszta pozostaje już w rękach kompetentnych organów.

Czytaj więcej

„Wyprano” co najmniej 100 mln dolarów. Największa afera korupcyjna za rządów Wołodymyra Zełenskiego

Czy nie obawiają się w Kijowie wzrostu popularności skrajnie prawicowych populistycznych ugrupowań w Europie?

Europa powinna zadać sobie pytanie: dlaczego zyskują skrajnie prawicowi populiści, którzy wystraszonym współczesnymi wyzwaniami wyborcom obiecują proste rozwiązania? Obiecują też, że dogadają się z Putinem i zmniejszą ryzyka. To nieprawda. Prawicowi populiści nie dogadają się z Putinem i ryzyka dla Europy jedynie wzrosną, a stan europejskiej gospodarki będzie się pogarszał. Gwałtownie wzrosną wpływy rosyjskie, zwiększy się szara strefa. Niektórzy populiści dobrze zarobią. Problem polega na tym, że współczesne partie mainstreamowe nie reagują na wiszące nad Europą ryzyka, czekają albo coś robią, ale bardzo powoli.

Co pan ma na myśli?

Mam na myśli to, jak Europa reaguje na wlatujące w przestrzeń powietrzną poszczególnych państw UE rosyjskie drony. Drony te pojawiają się nad różnymi obiektami i blokują działania lotnisk. W odpowiedzi na to europejskie elity rządzące nie podejmują prawie żadnych aktywnych działań. Wyborcy europejscy słyszą natomiast niekończące się dyskusje. A w tym samym czasie w Europie mnożą się pochodzące z Rosji projekty polityczne, które zapewniają, że znajdą szybkie rozwiązania. To bardzo niebezpieczne. Europejscy politycy muszą zrezygnować z nadmiernego kolektywizmu, podejmować szybkie, stanowcze decyzje i brać na siebie odpowiedzialność.

Jeżeli więc chcemy osiągnąć sukces w rozmowach pokojowych, musimy zwiększyć presję na Rosję, w tym również poprzez zaostrzenie sankcji. Rosja musi zostać odcięta od źródeł dochodu na globalnych rynkach.

Mychajło Podolak, doradca w biurze prezydenta Ukrainy

Prezydent Ukrainy niedawno spotkał się z liderką wolnej Białorusi Swiatłaną Cichanouską. Po raz pierwszy od sfałszowanych w 2020 r. wyborów prezydenckich na Białorusi. Z czym jest związana zmiana polityki Kijowa wobec białoruskiego ruchu demokratycznego?

Zmiany te mają związek z tym, że Aleksander Łukaszenko stwarza globalne ryzyko i wciąga społeczeństwo białoruskie do wojny. Na początku wojny udostępnił Rosjanom terytorium swojego państwa do ataku na Ukrainę. Następnie przekonywał, że nie był świadomy tego, co się dzieje na jego terenie. Ale dzisiaj udostępnia Rosjanom teren do rozmieszczenia skrajnie niebezpiecznej broni – międzykontynentalnych rakiet balistycznych, które Putin nazywa „Oriesznikiem”. To stwarza bardzo niebezpieczną sytuację zarówno dla Ukrainy, jak i dla całej Europy. Na Białorusi Rosja rozmieściła też specjalne środki radiolokacyjne – anteny sterujące dronami, którymi Rosja atakuje ludność cywilną w Ukrainie. Widzimy też, że Białoruś prowadzi działania prowokacyjne na granicy z Polską i państwami bałtyckimi. Ukraina uważa więc, że współpraca z opozycją demokratyczną jest ważna, by do Białorusinów docierał właściwy przekaz. Poza tym Swiatłana Cichanouska jest uznawana za legalną przywódczynię Białorusi przez naszych europejskich partnerów. Dlatego powinniśmy wykorzystywać wszelkie instrumenty, by uniemożliwić katastrofę i nie pozwolić na wciągnięcie Białorusi do wojny.

Czytaj więcej

„Polska jest dla nas wzorem”. Liderka wolnej Białorusi przeprowadza się z Wilna do Warszawy

Niedawno w Moskwie przeprowadzono nieudany zamach na wiceszefa tamtejszego wywiadu wojskowego GRU gen. Władimira Aleksiejewa. Rosjanie oskarżyli nie tylko Ukrainę, ale też Polskę. Co o tym myślą w Kijowie?

Rosja ciągle bezpodstawnie o coś oskarża Ukrainę. W Rosji dzisiaj dochodzi do wielu przestępstw. Z wojny wraca wielu żołnierzy, którzy do wojska trafili prosto z więzienia, gdzie odsiadywali wyroki m.in. za zabójstwa i rozboje. Zamach na wiceszefa GRU był bardzo dziwny i Ukraina nie ma z tym nic wspólnego. Według nas był skutkiem porachunków wewnętrznych w rosyjskich kręgach wojskowo-politycznych. Aleksiejew był autorem wielu rosyjskich operacji przeprowadzonych za granicą. Odpowiadał za prywatne korporacje wojskowe i nie chodzi tylko o Grupę Wagnera. Niedawno doszło do skandalu z udziałem innej takiej grupy – Espanola, której szef został zamordowany. Aleksiejew też przyczynił się do zdemaskowania korupcji w najbliższym otoczeniu byłego już ministra obrony Siergieja Szojgu. Widzimy też, że w Rosji ostatnio doszło do serii śmierci ważnych urzędników państwowych, menedżerów korporacji, ale też byłych i obecnych wojskowych. Prawdopodobnie chodzi o podział wpływów, zasobów i odpowiedzialności. To dziwne, że Aleksiejew przebywał bez ochrony w dziwnym miejscu. Radykalna grupa w elitach rosyjskich może być zainteresowana zerwaniem rozmów pokojowych i dyskredytacją Ukrainy w oczach USA. Mogli pójść na taki krok, by spowolnić i tak skomplikowane rozmowy pokojowe.

Czytaj więcej

Rusłan Szoszyn: Zamach na generała GRU. Rosja chce wbić klin między Polskę a USA

Kogo pan, oprócz Putina, zalicza do rosyjskiej „partii wojny”?

Problemem jest bez wątpienia Putin, który dąży do dominacji poprzez przemoc, reanimacji Związku Radzieckiego i odbudowy stref wpływów. Nienawidzi suwerennego państwa ukraińskiego. To prawda, że nie jest osamotniony. W jego otoczeniu są ludzie zainteresowani kontynuacją wojny. Mam na myśli przede wszystkim rosyjską generalicję, bo robią biznes na wojnie i przekrętach w przemyśle zbrojeniowym. To tzw. partia Patruszewa (Nikołaj Patruszew, były szef FSB i sekretarz Rady Bezpieczeństwa Rosji - red.), który chce sformować nowe powojenne elity wokół swoich krewnych i przyjaciół. Są też ludzie w otoczeniu Putina, którzy wierzą w ekspansję „russkiego miru”. Ale nie brakuje też tam zwolenników zakończenia konfliktu, którzy rozumieją, że gospodarka Rosji się sypie i kraj traci dostęp do rynków globalnych. Jak na razie, niestety, dominuje partia wojny.

Polityka
Światowi przywódcy - komu ufamy, a komu nie? Spore zaskoczenia w sondażu CBOS
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Polityka
Viktor Orbán gra Ukrainą o władzę. Pomóc ma sztuczna inteligencja
Polityka
Tusk: Wygrywamy z Hiszpanami. Polska w europejskiej elicie
Polityka
Zabójstwo w Lyonie wstrząsa Francją. Lider skrajnej lewicy broni sprawców. Szykuje rewolucję?
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama