Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie związki łączyły Jeffrey'a Epsteina z Białorusią?
- Kto jest tajemniczą Białorusinką wskazaną w testamencie Epsteina?
- Dlaczego Karina S. wyjechała do Stanów Zjednoczonych?
- W jaki sposób rodzina Kariny S. była związana z Epsteinem?
- Jakie potencjalne zainteresowanie wzbudziła historia tej znajomości w białoruskich służbach?
- Jakie nieznane szczegóły mogą pojawić się w przygotowywanym materiale śledczym dotyczącym Epsteina i Białorusi?
W odtajnionych przez Departament Sprawiedliwości aktach znajdziemy m.in. korespondencję, w której Jeffrey Epstein, pisząc do jednego z amerykańskich finansistów, zdradza wyniki swojego testu genetycznego. – Tam mówią, że jestem z Białorusi, jestem Żydem – stwierdza. W opublikowanych przez Departament Sprawiedliwości dokumentach, zdjęciach, nagraniach i listach znajdziemy znacznie bardziej namacalne związki najbardziej znanego na świecie przestępcy seksualnego z państwem Aleksandra Łukaszenki.
Kim była Karina S., której Jeffrey Epstein pozostawił wielomilionowy majątek?
Dziennikarze ABC News zwrócili uwagę m.in. na testament, na podstawie której Epstein 8 sierpnia 2019 r. (dwa dni przed swoim samobójstwem w areszcie) przekazał niejakiej Karinie S. 50 mln dol., ranczo w Nowym Meksyku, posiadłość na Manhattanie (sprzedaną w 2021 r.) i apartamenty w Paryżu (przy Łuku Triumfalnym), willę w Palm Beach, a nawet feralną wyspę Little Saint James, okrzykniętą przez media „wyspą pedofilów”. Kobieta otrzymała też kolekcję biżuterii, w tym pierścionek z diamentem o masie prawie 33 karatów. Nie wiadomo, ile pozostanie z majątku, który władze USA zajęły na poczet wypłaty odszkodowań ofiarom pedofila. Według amerykańskich mediów Białorusinka pozostawała z nim w kontakcie także po aresztowaniu finansisty i była ostatnią osobą, z którą Epstein rozmawiał przed śmiercią. Kim tak naprawdę jest?
Czytaj więcej
Ponad trzy miliony dokumentów, zdjęć, nagrań i zapisów sądowych z akt oskarżonego o przestępstwa seksualne Jeffreya Epsteina rodzą tysiące pytań o...
Karina S. pochodzi z Mińska, uczęszczała do Białoruskiego Uniwersytetu Medycznego. Nie zdążyła otrzymać dyplomu, bo nagle, w 2009 r., w wieku 20 lat wyjechała do Stanów Zjednoczonych. Nie wiadomo, w jaki sposób poznała Epsteina, który wówczas był już na wolności po swojej pierwszej odsiadce (w areszcie przebywał przez 13 miesięcy w latach 2008–2009). Białorusinka szybko znalazła się w jego najbliższym otoczeniu. Co więcej, jak podaje niezależny białoruski portal Zerkalo, zaprzyjaźnili się z nim również mieszkający w Mińsku rodzice dziewczyny i nawet otrzymywali od niego przelewy (w sumie ok. 100 tys. dol.). Z kolei matce dziewczyny Epstein miał sponsorować kosztowne leczenie.
Białorusinkę Karinę S. w otoczeniu Jeffreya Epsteina żartobliwie nazywano „inspektorem”, bo miała kontrolować każdy jego krok i przyglądać się poznanym przez niego osobom
Co więcej, Epstein kilkakrotnie zapraszał ich do USA. Z doniesień tych wynika, że ojciec Kariny miesiąc przed aresztowaniem finansisty, w czerwcu 2019 r., podróżował z nim wspólnie helikopterem, podziwiając z powietrza Nowy Jork. Z ujawnionych dokumentów wynika, że rodzice Kariny S. regularnie składali mu życzenia urodzinowe. – Powiedz im, że podarowali mi ciebie – to najlepszy prezent – odpowiadał Karinie S. na ich życzenia w 2014 r.
Czy Epstein jeździł na Białoruś? Białoruski dziennikarz śledczy: To zbyt kusząca historia dla białoruskiego KGB
Z doniesień medialnych wynika, że dziewczynę w otoczeniu Epsteina żartobliwie nazywano „inspektorem”, bo miała kontrolować każdy jego krok i przyglądać się poznanym przez niego osobom. Tymczasem w większym gronie nie była wylewna i przysłuchiwała się innym. Amerykańskim służbom migracyjnym tłumaczyła swoją przeprowadzkę do USA „panującym na Białorusi reżimem dyktatorskim”, ale już w 2016 r. osobiście pisała (jak wynika z odtajnionych dokumentów) do białoruskiego konsulatu w Nowym Jorku list z prośbą o wydanie wizy Epsteinowi. Z korespondencji Kariny S. wynika, że Epstein co najmniej dwukrotnie otrzymywał wizy na Białoruś. Jedna z wypełnionych przez niego ankiet wizowych (złożona w białoruskim konsulacie w USA) również znalazła się wśród odtajnionych ostatnio dokumentów. Wynika z niej, że wspólną z Kariną S. podróż do Mińska planował w maju 2016 r. Nie wiadomo jednak, czy dotarli do białoruskiej stolicy.
– Jeżeli tak było, to białoruskie hotele zawsze raportują „wyżej” o pobycie obcokrajowców. Służby Łukaszenki wiedzą, jeżeli tego typu osoby odwiedzają Białoruś. Jeżeli ktoś taki trafia na ich teren, to na pewno nie zmarnują okazji, by spróbować z nim „popracować”. Na ubiegających się o wizę Amerykanów białoruskie służby zwracają szczególną uwagę – mówi „Rzeczpospolitej” Ihar Kulej z zrzeszającego dziennikarzy śledczych Białoruskiego Centrum Śledczego (BIC).
Czy obecność młodej Białorusinki u boku tak wpływowego Amerykanina mogła być przypadkiem? – Zbyt bogate grono kontaktów miał Epstein w USA, to zbyt kusząca historia dla białoruskiego KGB. Wiadomo też, że białoruski wywiad odziedziczył po Związku Radzieckim metodę „miodowych pułapek”. Wiemy, że w otoczeniu Epsteina była też inna Białorusinka – mówi Kulej, nie zdradzając szczegółów przygotowywanego obecnie przez BIC materiału.
Akta Jeffreya Epsteina. Co mógł wiedzieć Aleksandr Łukaszenko?
Karina S. nigdy nie komentowała doniesień medialnych, po raz ostatni w Nowym Jorku została zauważona w 2024 r. – Z naszych informacji wynika, że nie przyjeżdżał na Białoruś bezpośrednio z USA. Wiadomo jednak, że był w Rosji i mógł stamtąd udać się na Białoruś, nie trafiając do białoruskich baz danych (Białoruś nie ma kontroli na granicy z Rosją – red.) – mówi „Rzeczpospolitej” Macwiej Kuprejczyk z działającej w BELPOL, zrzeszającej byłych funkcjonariuszy białoruskiego MSW, którzy w 2020 r. poparli protestujących rodaków.
Czytaj więcej
Biuro znienawidzonej przez Łukaszenkę i Putina liderki wolnej Białorusi będzie w Warszawie. – W Polsce nie zniknęło poczucie solidarności – mówi „R...
Czy taka „przypadkowa znajomość” młodej Białorusinki z Epsteinem mogła zostać niezauważona przez służby reżimu Łukaszenki? – Wszystko zależy od tego, w jaki sposób się poznali. To by wiele wytłumaczyło. Pracowałem w MSW Białorusi w dziale zajmującym się m.in. zwalczaniem prostytucji, sutenerstwa i pedofilii. Często się zdarzało, że białoruskie dziewczyny jadą „do pracy” do Moskwy i stamtąd już mogą trafić do państw trzecich – dodaje.