Reklama

„Polska jest dla nas wzorem”. Liderka wolnej Białorusi przeprowadza się z Wilna do Warszawy

Biuro znienawidzonej przez Łukaszenkę i Putina liderki wolnej Białorusi będzie w Warszawie. – W Polsce nie zniknęło poczucie solidarności – mówi „Rzeczpospolitej” Swiatłana Cichanouska.

Publikacja: 30.01.2026 04:30

Swiatłana Cichanouska przyznaje, że teraz Warszawa pierwsza wyciągnęła do niej rękę

Swiatłana Cichanouska przyznaje, że teraz Warszawa pierwsza wyciągnęła do niej rękę

Foto: Biuro Swiatłany Cichanouskiej

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Dlaczego Swiatłana Cichanouska przenosi swoje biuro z Wilna do Warszawy?
  • Jakie czynniki wpłynęły na decyzję Litwy o zmianie poziomu ochrony dla Cichanouskiej?
  • Jaką rolę Polska odgrywa w wsparciu białoruskiej opozycji demokratycznej?
  • Jakie są wewnętrzne debaty białoruskiej opozycji dotyczące strategii wobec Łukaszenki i sankcji?
  • Jakie zagrożenie dla Polski stanowi reżim Aleksandra Łukaszenki?

W 163. rocznicę powstania styczniowego pod bramą straceń w Cytadeli Warszawskiej można było zauważyć nie tylko prezydentów Polski i Litwy. Obok polskich biało-czerwonych, litewskich żółto-zielono-czerwonych i ukraińskich żółto-niebieskich pojawiły się też kwiaty w barwach biało-czerwono-białych z napisem na wstążce w języku białoruskim: „Za naszu i waszu swabodu”. Złożyła je Swiatłana Cichanouska, która od ponad pięciu lat reprezentuje wolną Białoruś na arenie międzynarodowej, odkąd po sfałszowanych przez Aleksandra Łukaszenkę wyborach prezydenckich w 2020 r. została siłą wyrzucona z ojczyzny, zaocznie skazana na 15 lat łagrów za „zdradę państwa” i wpisana na długą listę białoruskich „terrorystów”.

Czytaj więcej

Kłopoty liderki wolnej Białorusi z geopolityką w tle

O tym, że po pięciu latach spędzonych na Litwie przeprowadza się do Polski, od kilku miesięcy spekulują zarówno białoruskie, jak i zagraniczne media. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” po raz pierwszy potwierdza te doniesienia i tłumaczy powody.

– Myślałam, że powracać do ojczyzny przyjdzie mi z Wilna, które leży zaledwie 30 km od granicy z Białorusią. Ale nasz poziom ochrony na Litwie się zmienił. Nie chodzi tylko o moje osobiste bezpieczeństwo, lecz o pracowników naszego biura. To zmusiło mnie do poszukiwania innych rozwiązań i reorganizacji naszej działalności – mówi Cichanouska.

Reklama
Reklama

W szczegóły się nie wdaje i unika odpowiedzi na pytanie o przyczyny podjętej przez władze w Wilnie decyzji. – Jestem bardzo wdzięczna Litwie, która jako pierwsza wyciągnęła do mnie rękę i przez wiele lat wspierała białoruskie siły demokratyczne – ucina.

W ostatnią niedzielę w Wilnie, po raz pierwszy od wybuchu rosyjskiej agresji nad Dnieprem, przy okazji uroczystości upamiętniających bohaterów powstania styczniowego spotkała się w cztery oczy z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Było to ostatnie spotkanie Cichanouskiej z zagranicznym przywódcą, które odbyło się na Litwie. Od piątku jej głos w imieniu wolnej Białorusi będzie wybrzmiewał z Warszawy.

Cichanouska pozostała bez ochrony. Polska wyciągnęła rękę 

Zaczęło się od pozbawienia Cichanouskiej ochrony na Litwie. Na początku października portal litewskiego państwowego nadawcy LRT tłumaczył, że państwo wydaje rocznie około 1 mln euro na całodobową ochronę opozycjonistki, transport oraz miejsce zamieszkania i terminale VIP na lotniskach. Władze wówczas tłumaczyły, że chodzi jedynie o „obniżenie poziomu ochrony”, lecz w praktyce, jak potwierdziło nam kilku rozmówców w Wilnie i w Warszawie, ostatnie miesiące Cichanouskiej na Litwie wyglądały inaczej.

– Pozostała bez ochrony. Otrzymała jedynie numer telefonu policji, a tam poproszono, by się zgłaszała w razie niebezpieczeństwa. Tłumaczyli to tym, że nie mają tylu funkcjonariuszy, którzy mogliby całodobowo zapewniać ochronę – mówi jeden z dobrze zorientowanych rozmówców.

To wszystko postawiło pod dużym znakiem zapytania bezpieczeństwo znienawidzonej przez reżim w Mińsku (ale też w Moskwie) przebywającej na Litwie rodziny liderki białoruskich sił demokratycznych oraz kilkudziesięciu pracowników jej biura (z którego również zdjęto ochronę). Jak wynika z naszych informacji, Cichanouska poinformowała o swojej sytuacji wiele rządów państw zachodnich i zadzwoniła do premiera Donalda Tuska. W styczniu zaś została zaproszona przez prezydenta Karola Nawrockiego do Belwederu na świąteczno-noworoczne spotkanie.

Reklama
Reklama

Polska pokonała trudną drogę ku niepodległości i w Polsce nie zniknęło poczucie solidarności z tymi, którzy tą drogą jeszcze podążają. Co więcej, dążenie Białorusinów do demokracji i wolności w Polsce ma ponadpartyjne poparcie.

Swiatłana Cichanouska, liderka wolnej Białorusi

Liderka wolnej Białorusi przyznaje, że teraz Warszawa pierwsza wyciągnęła do niej rękę. – Polska pokonała trudną drogę ku niepodległości i w Polsce nie zniknęło poczucie solidarności z tymi, którzy tą drogą jeszcze podążają. Co więcej, dążenie Białorusinów do demokracji i wolności w Polsce ma ponadpartyjne poparcie – mówi.

– Łukaszenko nie tylko stanowi zagrożenie dla swoich rodaków, których zabija, gwałci i kaleczy. Polacy, widząc lecące balony i drony, doskonale rozumieją, że służący Rosji reżim dyktatora stanowi zagrożenie również dla bezpieczeństwa Polski – dodaje.

Czytaj więcej

Białorusini w Belwederze. Karol Nawrocki wysyła sygnał Aleksandrowi Łukaszence

Jak twierdzi, część pracowników jej biura pozostanie na Litwie. Reszta już niebawem przeprowadzi się do Warszawy. Gdzie będzie główna siedziba przeciwników reżimu Łukaszenki? Jedna z możliwych lokalizacji to siedziba Domu Białoruskiego na Saskiej Kępie (dawna rezydencja ambasadora Tunezji), której klucze we wrześniu 2020 r. Cichanouskiej osobiście wręczał ówczesny premier Mateusz Morawiecki. Od lat miejsce to zrzesza tysiące Białorusinów, którzy, uciekając przed represjami, schronienie znaleźli nad Wisłą.

Polska jest dla nas wzorem.

Swiatłana Cichanouska, liderka wolnej Białorusi

Reklama
Reklama

– Niegdyś zniszczona po wojnie Polska jest dzisiaj jednym z najbardziej rozwiniętych krajów w Europie, bo dokonała ogromnego skoku rozwojowego i przeprowadziła reformy gospodarcze. Polska jest dla nas wzorem – mówi.

Dzieci liderki wolnej Białorusi (ma córkę i syna) wraz z ojcem Siarhiejem Cichanouskim, uwolnionym niedawno z łagru na prośbę Amerykanów, przebywają w USA. Docelowo, jak przyznaje opozycjonistka, mają na stałe zamieszkać w Polsce i uczęszczać do warszawskich szkół.

Czytaj więcej

Siarhiej Cichanouski: Nie złamali mnie w więzieniu, będę walczył do końca

Czy Polska mogła nie otworzyć swoich drzwi dla Swiatłany Cichanouskiej i zignorować jej sytuację na Litwie? – Dokonaliśmy pewnego wyboru strategicznego i trzymamy się go. W przeciwnym wypadku musielibyśmy się podporządkować postępującym rosyjskim działaniom okupacyjnym – słyszymy w jednym z gabinetów rządowych.

– Nie mamy złudzeń, że po drugiej stronie granicy rządzi człowiek, który wykonałby każdy rozkaz Władimira Putina, zwłaszcza jeżeli chodzi o działania wrogie względem państw UE, a w szczególności Polski – mówi nasz rozmówca.

Reklama
Reklama

Spór o Pogoń Litewską i nowy rząd w Wilnie. Dlaczego Swiatłana Cichanouska przeprowadza się z Litwy do Polski?

– Punktem zapalnym było to, że biuro Cichanouskiej zaczęło drukować tzw. paszporty nowej Białorusi, co spotkało się z niejednoznaczną reakcją elit rządzących Litwy – mówi „Rzeczpospolitej” dobrze poinformowany rozmówca w Wilnie.

Nie bez znaczenia, jak przyznaje, było też to, że na wydawanych przez przeciwników Łukaszenki dokumentach widniała Pogoń, bardzo przypominająca litewski Vytis – państwowe godło Litwy. Krótko po upadku ZSRR rycerz w zbroi na wspiętym koniu był też godłem państwowym Białorusi (w latach 1991-1995), ale Łukaszenko to zmienił niedługo po objęciu władzy, przywracając lekko zmodyfikowane symbole radzieckiej Białorusi. Do historii Wielkiego Księstwa Litewskiego i Pogoni odwoływała się też zniszczona przez bolszewików Białoruska Republika Ludowa, później białoruscy dysydenci w czasach komunizmu i przeciwnicy Łukaszenki w niepodległej Białorusi. I wygląda na to, że symbol ten od ponad stu lat pozostaje przedmiotem sporu pomiędzy Litwą a dążącymi do wolności Białorusinami.

Czytaj więcej

"Wolna Białoruś" będzie wystawiać swoje paszporty

Litwa jeszcze na początku ubiegłego roku oficjalnie odcięła się od „paszportów nowej Białorusi” (mówił o tym m.in. tamtejszy szef MSZ), zaznaczając, że mają wyłącznie symboliczne znaczenie i nie mogą być wykorzystywane jako dokumenty tożsamości. – Nie ma żadnego układu z Łukaszenką, nikt nie prowadzi dialogu z Mińskiem, ale od 2020 r. podejście wobec przebywających tu przeciwników Łukaszenki uległo zmianie – mówi nasz wileński rozmówca, dobrze zorientowany w tamtejszym życiu politycznym. Jak twierdzi, decyzja w sprawie ochrony Cichanouskiej jest skutkiem „nawarstwiających się od lat problemów” w relacjach z białoruską opozycją.

– Problemy zaczęły się we wrześniu, gdy w Wilnie utworzono rząd z udziałem partii Świt Niemna (antysystemowe, populistyczne ugrupowanie porównywane przez niektórych komentatorów do niemieckiego AfD – red.). Niektórzy politycy tej frakcji wkładali kij w szprychy biuru Cichanouskiej. Sabotowali wiele jej kroków. To oni ją tu wykończyli – mówi jeden z naszych rozmówców w Wilnie.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Jednak „faszyści” mogą współrządzić Litwą. Świt Niemna ma trzech ministrów

Utrzymać sankcje czy rozpocząć dialog? Dylemat przeciwników Łukaszenki

Białoruska opozycja demokratyczna na emigracji jest dzisiaj w rozterce, głównie za sprawą prezydenta USA Donalda Trumpa, który z jednej strony rozpoczął negocjacje z Aleksandrem Łukaszenką, poluzował sankcje i doprowadził do uwolnienia większości najważniejszych więźniów politycznych (wszyscy zostali wydaleni z kraju), ale z drugiej wyciąga dyktatora z trwającej od ponad pięciu lat izolacji, przyjmując go do swojej Rady Pokoju. Co więcej, uwolniona niedawno z więzienia i przebywająca w Niemczech liderka protestów 2020 r. na Białorusi Maria Kalesnikawa namawia z Berlina Unię Europejską do naśladowania Trumpa – złagodzenia sankcji, rozpoczęcia dialogu z reżimem i „powrotu do normalności”.

Podobnie brzmiących głosów nie brakuje też w środowisku opozycji demokratycznej. Są one sprzeczne ze stanowiskiem Cichanouskiej, która namawia UE do utrzymania sankcji i polityki nieuznawania Łukaszenki za prezydenta. – Sankcje działają. Nasza strategia się nie zmienia. Jednocześnie wciąż namawiamy reżim do rozpoczęcia ogólnonarodowego dialogu – mówi Cichanouska.

Czytaj więcej

Aleś Bialacki dziękuje Polakom za solidarność. „Na Białorusi więźniów traktuje się jak bydło”

– To nie nałożone pięć lat temu sankcje UE doprowadziły do uwolnienia niemal dwustu więźniów politycznych, tylko polityka  Trumpa wobec Białorusi. Jedni przeciwnicy reżimu opowiadają się za utrzymaniem unijnych sankcji, drudzy mówią o potrzebie ich złagodzenia. Najwyższy czas, by spróbować umiejętnie poszukać złotego środka. Warto też pamiętać, że sankcje zwiększają zależność Białorusi od Rosji Putina – mówi „Rzeczpospolitej” Aliaksandr Klaskouski, niezależny białoruski politolog.

Reklama
Reklama

– Tak, Trump narzucił cyniczne zasady gry, ale białoruska opozycja ich nie zmieni. Może jedynie próbować się do nich dopasować. Dzisiaj białoruskie siły demokratyczne powinny się skupić na reprezentowaniu interesów Białorusinów za granicą, by kraje UE nie odgradzały się od nich żelazną kurtyną i nie skazywały ich na dyktaturę – dodaje.

Przebywający w Warszawie wiceprzewodniczący białoruskiego rządu na uchodźstwie (Zjednoczony Gabinet Przejściowy) oraz były ambasador Białorusi w Polsce Paweł Łatuszka ostrzega przed łagodzeniem polityki UE wobec Łukaszenki.

– Prosimy naszych europejskich partnerów, by nie rozmawiali z Łukaszenką bez nas i nie podejmowali decyzji dotyczących Białorusi bez naszego udziału. Nic o nas bez nas. To byłaby nie tylko wielka zdrada, ale i działanie pozbawione sensu, bo dyktator od 30 lat okłamuje Unię Europejską – mówi „Rzeczpospolitej” Łatuszka. Uważa, że przeprowadzająca się do Warszawy liderka opozycji demokratycznej powinna dążyć do umocnienia współpracy rozproszonych w Polsce sił antyłukaszenkowskich.

Czytaj więcej

Paweł Łatuszka: Chcemy okrągłego stołu na Białorusi

W Polsce mieszka obecnie największa białoruska diaspora na świecie. Z ubiegłorocznych danych Urzędu do Spraw Cudzoziemców wynika, że nad Wisłą aż 144 tys. obywateli Białorusi posiada ważny dokument wydany na terytorium RP, uprawniający do pobytu. Liczba ta nie uwzględnia jednak Białorusinów przebywających w Polsce na podstawie wiz.

– Reżim pozbawił Białorusinów głosu i uważa, że może decydować o ich losie bez ich udziału, układając według własnej wizji relacje z Rosją, UE i USA. Dążę do tego, by naród białoruski odzyskał głos – mówi „Rzeczpospolitej” Cichanouska.

Polityka
Donald Trump uratował premier Danii przed utratą władzy? Odbicie w sondażach
Polityka
Minnesota: Nowe rozkazy dla funkcjonariuszy ICE. „Nie dyskutujcie, nikogo nie przekonacie”
Polityka
W Szwecji biologiczne kobiety nie będą dzieliły celi z biologicznymi mężczyznami
Polityka
Rosja w Syrii: jak klęskę zamienić w zwycięstwo
Polityka
Czy Minneapolis stanie się punktem zwrotnym dla administracji Donalda Trumpa?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama