Reklama

Paweł Łatuszka: Chcemy okrągłego stołu na Białorusi

Łukaszenka wodzi amerykańską administrację za nos. Amerykanie nie są naiwni i doskonale to rozumieją. Ale nie mogą z nim postąpić tak, jak zrobili to z Maduro – mówi "Rzeczpospolitej" Paweł Łatuszka, były ambasador w Polsce i były minister kultury Białorusi.

Publikacja: 14.01.2026 04:31

Paweł Łatuszka

Paweł Łatuszka

Foto: Materiały prasowe

Czy niedawne wydarzenia w Wenezueli dodają zapału przeciwnikom reżimu Aleksandra Łukaszenki, przyjaciela Nicolása Maduro?

To, co stało się z Maduro, jest bezpośrednim i dość jasnym sygnałem także dla białoruskiej władzy. Widzimy upadek twierdzy w Caracas. I doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że twierdza Łukaszenki również stoi na glinianych nogach. Maduro zlikwidował taką instytucję jak wybory. Zniszczył ją. Masowe fałszerstwa, likwidacja opozycji, terror siłowy – wszystko to ma również konsekwencje gospodarcze i doprowadziło bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej Wenezueli.

Reklama
Reklama

Analogiczna sytuacja ma miejsce na Białorusi. Totalne fałszerstwa wyborcze w latach 2020-2025 i „wybory”, których nie można nazwać wyborami. Masowe protesty, ich brutalne stłumienie, wypędzenia z kraju – podobnie jak w Wenezueli. Według danych ONZ na luty 2025 r. eksperci ONZ podawali, że do opuszczenia kraju zmuszonych zostało 600 tys. Białorusinów. Dziś, według różnych szacunków, możemy mówić nawet o milionie osób.

Łukaszenko i Maduro mają też wspólnych sojuszników…

Maduro liczył na wsparcie Rosji, Chin i Iranu i uważał, że czyni go to nietykalnym. Jednak to wsparcie okazało się fikcją. Jeśli spojrzymy na zachowanie Amerykanów, zobaczymy, że próbowali oni wysłać Maduro wyraźny sygnał, że możliwe jest porozumienie. Zarówno poprzednia administracja, jak i tym bardziej obecna, dawały takie sygnały. Jednak Maduro popełnił błąd – postanowił grać na zwłokę. Powiedział o tym sekretarz stanu USA Marco Rubio. Stwierdził, że Maduro oszukał USA i że nie jest gotowy do porozumienia.

Czytaj więcej

Aleś Bialacki dziękuje Polakom za solidarność. „Na Białorusi więźniów traktuje się jak bydło”

Łukaszenka również chce układu, ale także oszukuje Trumpa. Robi to podczas zamkniętych, a później także publicznych konsultacji ze stroną amerykańską. Po prostu wodzi amerykańską administrację za nos. Sądzę, że Amerykanie nie są naiwni i doskonale to rozumieją. Ale z Łukaszenką, który znajduje się pod parasolem jądrowym Rosji, nie mogą postąpić tak, jak zrobili to z Maduro.

Reklama
Reklama

Amerykanie nie wyślą jednostek Delta do Mińska i nie będą wywozić Łukaszenki z Białorusi. To nie jest realistyczny scenariusz.

Skąd ta pewność?

Nie mam żadnych złudzeń – nie dojdzie do identycznych wydarzeń. Amerykanie nie wyślą jednostek Delta do Mińska i nie będą wywozić Łukaszenki z Białorusi. To nie jest realistyczny scenariusz.

Na czym polega więc podobieństwo sytuacji? Ciekawym faktem jest to, że ściganiem Maduro zajmuje się ten sam prokurator Południowego Okręgu Nowego Jorku, który w 2021 r. wystawił nakazy aresztowania wobec czterech białoruskich urzędników państwowych za uprowadzenie cywilnego samolotu linii Ryanair (w maju 2021 r. – red.). Co stoi na przeszkodzie, aby przekwalifikować tego nakazu również wobec Łukaszenki, który faktycznie wydał rozkaz przejęcia cywilnego samolotu Ryanair i dopuścił się aktu terroryzmu państwowego?

Wobec Łukaszenki toczy się już kilka postępowań przygotowawczych w Międzynarodowym Trybunale Karnym. Pierwsze dotyczy nielegalnego wywozu ponad 3,5 tys. ukraińskich dzieci. Wszystkie materiały znajdują się u prokuratora. Drugie to inicjatywa Litwy, którą aktywnie wspieraliśmy i nad którą wspólnie pracowaliśmy – dotyczy ona zbrodni przeciwko ludzkości wobec narodu białoruskiego. Chodzi o represje wewnętrzne w kraju, dokładnie te same działania, które są zarzucane Maduro, oraz masową deportację ludności Białorusi. I nie zapominajmy, że istnieje również specjalny trybunał do spraw odpowiedzialności za agresję przeciwko Ukrainie. Nazwisko Łukaszenki również może się tam pojawić. Pracujemy nad tym.

Łukaszenko od miesięcy prowadzi rozmowy z Amerykanami. Nie ma bogatych złóż ropy. Co ma do zaoferowania Donaldowi Trumpowi?

Łukaszenka próbuje targować się z Amerykanami. Zaproponował im układ, który polega na sprzedaży za 3,3 mld dol. złoża potasu w Nieżynie. Złoże to, nawiasem mówiąc, było budowane przez rosyjskiego oligarchę Gucerijewa przy udziale chińskich kredytów. Zaproponował też Amerykanom białoruską ropę naftową. Skala jej wydobycia jest jednak znikoma – nie sądzę, by było to dla USA szczególnie interesujące, bo w grę wchodzi 1-2 miliona ton rocznie. Ponadto oferuje on stronie amerykańskiej pakiet kontrolny białoruskich linii lotniczych Belavia.

Czytaj więcej

USA negocjują z Białorusią. Chcą odciągnąć Mińsk od Moskwy?
Reklama
Reklama

Nie są to transakcje dużej skali. Tym, co mogłoby realnie zainteresować Amerykanów – z mojego punktu widzenia – są nawozy potasowe. Stany Zjednoczone są bowiem zainteresowane dywersyfikacją ich importu. Wiemy, że relacje między USA a Kanadą są obecnie dość napięte, a Kanada jest kluczowym dostawcą nawozów potasowych na rynek amerykański – to ok. 50 proc. importu. Znajdują się one na strategicznej liście towarów ważnych dla gospodarki USA. Zatem w tym obszarze jakaś forma porozumienia jest możliwa.

Jednocześnie spójrzmy na sygnały i komunikaty, jakie wobec Łukaszenki wysyłał prezydent USA Donald Trump. Podczas pierwszej rozmowy telefonicznej, przeprowadzonej na pokładzie Air Force One, mówił on o znaczeniu uwolnienia wszystkich więźniów politycznych. Później pisał też o tym na Truth Social. Co widzimy w rzeczywistości? W 2025r., według danych centrum praw człowieka „Wiosna”, Łukaszenka ułaskawił 342 osoby. Jednocześnie status więźnia politycznego otrzymało 509 osób, a 189 zostało deportowanych. Mamy więc do czynienia z odwrotną statystyką. Represje nie zatrzymują się – wręcz przeciwnie, przyspieszają. Nadal w więzieniach przebywa nie mniej niż 1200 więźniów sumienia.

Łukaszenka oszukuje Amerykanów. I, jak sądzę, Amerykanie nie są naiwni. Trzeba tu zachować realizm: nie będzie żadnej operacji wywiezienia Łukaszenki z Mińska. Jednak w pewnym momencie Amerykanie mogą się tymi negocjacjami zmęczyć. Mogą mieć dość takiej gry i sięgnąć po inne instrumenty nacisku na Łukaszenkę.

Komu 71-letni dyktator może powierzyć władzę? Ostatnio spektakularnie przewrócił się podczas gry w hokeja. Było też mnóstwo doniesień o jego kłopotach zdrowotnych.

Nadejdzie moment, w którym opuści stanowisko prezydenta i wskaże następcę. Możliwy jest wariant regenta – osoby, którą będzie kontrolował, z myślą o tym, aby w przyszłości przekazała władzę Mikołajowi Łukaszence (najmłodszemu synowi dyktatora – red.). Dla Łukaszenki jest to jednak wariant najbardziej ryzykowny, czego przykładem jest relacja Tokajew-Nazarbajew. Może to prowadzić do całkowitego pozbawienia Łukaszenki przywilejów i realnych wpływów.

Czytaj więcej

Białoruski dyktator przygotowuje następcę? Mikołaj Łukaszenko: Jestem kopią taty
Reklama
Reklama

Dlatego jego marzeniem jest, aby urząd ten objął Mikołaj Łukaszenka. To całkiem prawdopodobne. Przygotowuje go do tego, zabiera go ze sobą na oficjalne wydarzenia. Jednak Mikołaj Łukaszenka ma obecnie 21 lat i niedługo ukończy studia. Oczywiście Łukaszenka mógłby postąpić jak Ramzan Kadyrow w Czeczenii i za kilka lat mianować go wicepremierem. Byłby to jednoznaczny sygnał. Dla dyktatorów zmiana konstytucji i obniżenie wymaganego wieku objęcia urzędu prezydenta nie stanowią żadnego problemu. Na dziś jednak Łukaszenka rozważa przekazanie władzy najstarszemu synowi Wiktorowi Łukaszence, przy jednoczesnym zachowaniu stanowiska przewodniczącego Wszechbiałoruskiego Zgromadzenia Ludowego, co pozwoliłoby mu kontrolować nowego prezydenta.

Jesteście przygotowani na taki rozwój wydarzeń?

Obecnie istnieją trzy siły, dysponujące różnymi zasobami materialnymi, ludzkimi i organizacyjnymi, które przygotowują się do tranzytu władzy na Białorusi: Rosja, sam Łukaszenka oraz siły demokratyczne.

Rosjanie i Łukaszenka są na miejscu, w Mińsku, a wszyscy znani liderzy opozycji demokratycznej są już na emigracji. Czy nie obawia się pan pozostania biernym obserwatorem przyszłych wydarzeń?

Rozwiązaniem problemu tranzytu władzy może być okrągły stół. To najbardziej perspektywiczna szansa dla naszego kraju na cywilizowany powrót do normalnego życia. Pozwoliłoby to na zniesienie sankcji i powrót inwestycji zagranicznych, uniknięcie scenariusza niekontrolowanego rozpadu systemu państwowego oraz zapewnienie planowego, demokratycznego przejścia władzy bez wstrząsów. Polskie doświadczenie pokazało, że okrągły stół jest skutecznym mechanizmem utrwalania wzajemnych gwarancji. Wysłaliśmy już odpowiednie sygnały o charakterze publicznym do reżimu Łukaszenki: konieczne jest, abyśmy usiedli do rozmów i porozumieli się w interesie niepodległości naszego kraju.

Czytaj więcej

Okrągły stół na Białorusi?

Wiemy, że Łukaszenka nie chce rozmawiać i nigdy nie był ani nie jest gotowy do dialogu z opozycją. Doskonale jednak rozumiemy, że elity wokół Łukaszenki nie są jednorodne. Większość przedstawicieli systemu skupionego wokół niego opowiada się za zachowaniem niepodległości i państwowości kraju. Muszą oni zdawać sobie sprawę, że po odejściu Łukaszenki mogą stracić wszystko. Widzieli to, co się stało w Caracas. Rezygnacja z wewnętrznego rozwiązania kryzysu i dialogu może doprowadzić do tego, że los kraju będzie zależał od czynników zewnętrznych. A najniebezpieczniejszym z nich jest Rosja.

Reklama
Reklama

Jak pan chce zmusić Łukaszenkę do dialogu z opozycją? Sytuacja gospodarcza w Polsce w czasach „okrągłego stołu” była gorsza niż dzisiaj na Białorusi.

W historii nie ma absolutnie identycznych sytuacji. Mówimy o przykładzie Polski jako o pewnej formule, która pokazała swoją skuteczność i doprowadziła do systemowych, demokratycznych zmian. Nie możemy jednak skopiować tego scenariusza jeden do jednego, ponieważ dziś nie byłby on realistyczny. W obecnych warunkach zorganizowanie strajków na Białorusi jest niemożliwe, gdyż oznaczałoby to natychmiastowe represje. Wiele zależy od Stanów Zjednoczonych i od Brukseli. Waszyngton wykonuje dziś niezwykle ważną pracę na rzecz więźniów politycznych – na rzecz ich uwolnienia i ratowania ludzkiego życia. Natomiast Unia Europejska może odegrać rolę w sprawie zmiany sytuacji wewnętrznej Białorusi.

Czytaj więcej

Rusłan Szoszyn: Kto zastąpi dyktatora Białorusi? Kilka scenariuszy

W konkluzjach Rady UE z marca 2024 r. zostało to jasno zapisane. W punkcie piątym Unia Europejska wzywa władze Białorusi do rozpoczęcia dialogu z białoruskim społeczeństwem obywatelskim i siłami demokratycznymi, w celu doprowadzenia do nowych, demokratycznych wyborów. I właśnie o to apelujemy do Brukseli – aby kierowała się decyzjami, które sama podjęła. Innymi słowy, aby włączyła się w grę i podejmowała jakiekolwiek kontakty z Łukaszenką wyłącznie pod warunkiem, że Łukaszenka rozpocznie dialog z nami (z opozycją – red.).

Jesteśmy podmiotem. Przetrwaliśmy ostatnie pięć lat. Przechodzimy bezprecedensowe represje, jakich Europa nie widziała od dziesięcioleci. Instytucje, które stworzyliśmy – biuro liderki wolnej Białorusi Swiatłany Cichanouskiej, Zjednoczony Gabinet Przejściowy, Radę Koordynacyjną, tysiące aktywistów – wszystkie są objęte postępowaniami karnymi w naszym kraju, a krewni są represjonowani, majątek skonfiskowany i setki tysięcy ludzi zostało zmuszonych do opuszczenia kraju. Jeśli dziś Bruksela zacznie rozmawiać ponad naszymi głowami z Mińskiem, decydować o nas bez naszego udziału, będzie to oznaczało zdradę naszych wspólnych wartości. Wówczas wszystkie nasze wysiłki stracą sens.

Reklama
Reklama

Wierzy pan w zakończenie wojny w Ukrainie w 2026 r.?

Myślę, że wojna nie zakończy się szybko. Być może dojdzie do zawieszenia broni, być może do podpisania jakichś porozumień, ale ambicje Putina nie mają granic. I nie ograniczają się one wyłącznie do Ukrainy. Oczywiste jest to, że jego celem pozostaje przejęcie terytoriów, które wpisał do konstytucji Federacji Rosyjskiej. Oznacza to, że w jej intencjach wciąż pozostają co najmniej dwa obwody – oraz części innych obwodów – których Rosja nie okupowała.

Czytaj więcej

Rusłan Szoszyn: Rozmowy pokojowe. Władimir Putin bawi się z Donaldem Trumpem w głuchy telefon

Kolejnym celem Putina jest wpływ na wybory w Ukrainie, aby innymi metodami i przy użyciu innych zasobów zmienić władzę polityczną w tym kraju. Próba podporządkowania przez Rosję Ukrainy będzie kontynuowana tak długo, jak długo Putin będzie żył. Jego celem jest odbudowa Związku Radzieckiego. Realizuje go krok po kroku. W praktyce już podjął próbę podporządkowania sobie Gruzji i w znacznym stopniu kontroluje Białoruś. Ukraina jest dla niego kluczowym elementem w realizacji tych ambicji politycznych.

Paweł Łatuszka

wiceprzewodniczący Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego Białorusi, były ambasador w Polsce i były minister kultury Białorusi.

Polityka
Irański pisarz: Upadek reżimu ajatollahów jest bardzo blisko
Polityka
Donald Trump do Irańczyków: Przejmujcie instytucje. Mordercy zapłacą
Polityka
Korea Południowa: Były prezydent zostanie skazany na śmierć? Chce tego prokuratura
Polityka
Mieści się w plecaku. Czy wywołuje syndrom hawański? Pentagon testuje tajemnicze urządzenie
Polityka
Pete Hegseth pozwany przez byłego astronautę. W tle wolność słowa
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama