Tak wynika z jednego z najnowszych wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA) w sprawie dotyczącej naruszenia RODO.
Spór trafił na wokandę za sprawą klientki banku. Kobieta poskarżyła się do prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO), że jej bank, w którym ma konto, dopuścił się bezprawnego przetwarzania jej danych osobowych. Konkretnie chodziło o to, że dzień po tym, jak wycofała zgodę na przetwarzanie jej danych osobowych do celów marketingowych w systemie bankowości elektronicznej, bank i tak podjął telefoniczną próbę kontaktu, żeby przedstawić jej ofertę marketingową. Klientka tłumaczyła, że złożyła reklamację. A bank przyznał, że zaistniała sytuacja była wynikiem nieprawidłowego obiegu informacji.
Czy na marketing telefoniczny musi być zgoda klienta?
Gdy UODO zajął się skargą, bank bronił się, że pozyskał i obecnie przetwarza dane osobowe klientki w związku z umową rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego, na podstawie art. 6 ust. 1 lit. b RODO. Nie kwestionował, że wykonał do niej telefon już po cofnięciu zgody na działania marketingowe, ale był to efekt wcześniej wygenerowanej kampanii marketingowej. Instytucja zapewniła, że po odnotowaniu wycofania zgody nie przetwarzała już więcej jej danych osobowych w celach marketingu telefonicznego. Te tłumaczenia nie powstrzymały prezesa UODO przed ukaraniem banku. I choć skończyło się tylko na upomnieniu, nie miał wątpliwości, że w sprawie doszło do naruszenia RODO.
Przypomniał, że przepisy uzależniają możliwość prowadzenia marketingu bezpośredniego od uzyskania odpowiednich zgód. Bank przy wykorzystaniu do prowadzenia marketingu bezpośredniego połączeń i wiadomości telefonicznych miał więc obowiązek uzyskania zgody. I choć podstawą w tym przypadku nie był bezpośrednio art. 6 ust. 1 lit. a RODO, to taka powinność wynikała wprost z art. 172 ust. 1 ówczesnego prawa telekomunikacyjnego (obecnie kwestię tę reguluje art. 398 prawa komunikacji elektronicznej). Prezes UODO zauważył, że na dzień prowadzenia kampanii reklamowej bank nie dysponował już zgodą klientki na używanie telekomunikacyjnych urządzeń końcowych i automatycznych systemów wywołujących dla celów marketingu bezpośredniego. Nie istniał więc uzasadniony prawnie interes banku, który byłby nadrzędny nad interesem klientki i uzasadniał przetwarzanie jej danych osobowych na potrzeby marketingu bezpośredniego na podstawie art. 6 ust. 1 lit. f RODO. Jak podkreślili urzędnicy, kobieta, cofając zgodę na marketing telefoniczny, oczekiwała, że jej dane nie będą nadal przetwarzane w tym celu.