Czwartkowe wystąpienie ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego było nie tyle informacją o polskiej polityce zagranicznej, co próbą diagnozy stanu, w jakim znalazł się dziś świat. Realistyczną, błyskotliwą, skupioną przede wszystkim na próbie uchwycenia historycznej wyjątkowości czasów, w których żyjemy, choć chwilami nieco zbyt polemiczną.
Exposé Radosława Sikorskiego: Polska silna siłą UE i NATO
Radosław Sikorski skupił się na bezpieczeństwie, bo to ono jest pierwotnym warunkiem realizowania jakichkolwiek innych celów polityki państwa. Bezpieczeństwo przedstawił w trzech płaszczyznach. Pierwsza to rola Stanów Zjednoczonych, jako naszego głównego sojusznika, głównego aktora w NATO, sojuszu który, obok Unii Europejskiej, jest gwarantem naszego bezpieczeństwa. Deklarując chęć współpracy z Waszyngtonem, jako najważniejszym partnerem militarnym, przypomniał moment, gdy pomyślność naszego kraju została poświęcona na ołtarzu geopolitycznych interesów Stanów Zjednoczonych, czyli Jałtę. Świat, w którym USA stały się mniej przewidywalne, to świat dla Polski groźniejszy.
Rosja przynosi cierpienie, Polska daje ciepło
Drugą płaszczyzną jest Europa. Sikorski podkreślał, że Unia nie zabiera nam suwerenności a członkostwo w niej daje nam możliwość wpływu na los naszego kontynentu. Wbrew eurosceptycznym tendencjom przekonywał, że silna UE i silna Polska, mająca moc współkształtowania polityki europejskiej, leżą w polskim interesie.