– Na zmiany w USA patrzymy ze zrozumieniem, ale i niepokojem – stwierdził. – Pytam prawą stronę sali. Czy nie dotarło do was, że przedwczoraj Stany Zjednoczone, tak jak Chiny, wstrzymały się od głosu w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w sprawie nienaruszalności granic Ukrainy? Jeśli Japonię z roku 1945 zastąpić dzisiejszymi Chinami, to czy mamy pewność, że interes Stanów Zjednoczonych będzie tożsamy z polskim? Byliśmy i będziemy lojalnym sojusznikiem Ameryki, ale nie możemy być frajerami – mówił w Sejmie Radosław Sikorski.
Szef MSZ o oczekiwaniach Polski wobec Chin
W exposé minister mówił, że Warszawa wzmacnia partnerstwo z Seulem i Tokio. – Będziemy rozwijać konsultacje w zakresie bezpieczeństwa z innymi kluczowymi partnerami NATO w rejonie Azji i Pacyfiku, (...) również z Australią i Nową Zelandią – powiedział, przekonując o zainteresowaniu współpracą technologiczną z Tajwanem. – Stosunki z tak wielką potęgą jak Chiny powinny przynosić korzyści obu stronom. Uważnie śledzimy asertywną politykę Pekinu w dziedzinie gospodarczej i wojskowej. Staramy się zbalansować wzajemne relacje, a w kwestiach trudnych wyraźnie sygnalizować nasze niezadowolenie. Będziemy intensywniej domagać się uregulowania przez Pekin kwestii dostępu polskich towarów do rynku chińskiego – kontynuował.
Radosław Sikorski: Nie ma wolnej Polski bez silnej Unii Europejskiej
– Bezwzględnie najpoważniejszym wyzwaniem dla Polski w najbliższych latach pozostanie wojna Rosji przeciwko Ukrainie. Dlatego do końca dekady musimy zbudować armię, która trwale odstraszy Putina oraz tworzyć równoległe systemy sojuszy – przekonywał w exposé Radosław Sikorski. – Nie ma wolnej, zasobnej i bezpiecznej Polski bez silnej Unii Europejskiej. Przekonanie to wynika nie z emocji, ale chłodnej analizy i prowadzi do prostego wniosku: obecność w Unii to nasza racja stanu, bo współpraca daje przewagę – mówił.
– Wysiłki na rzecz rozwoju kraju, jeśli nie będą szły w parze z działaniami na rzecz wzmacniania jedności Europy, przyniosą mizerne efekty, a w dalszej perspektywie marginalizację i zaprzepaszczenie historycznej szansy. NATO i Unia Europejska to dwa filary naszego bezpieczeństwa i dobrobytu, oba niezbędne dla realizacji polskiej racji stanu – kontynuował.
W wystąpieniu minister odniósł się też do sprawy polskiej dyplomacji. – Dziękuję prezydentowi Dudzie za podpisanie 24 nominacji ambasadorskich w ostatnim roku urzędowania i po raz kolejny apeluję do pana prezydenta Nawrockiego o podpisanie złożonych zgodnie z ustawą wniosków o nominacje ambasadorskie. Prawo się nie zmieniło. Czy spośród 49 kandydatów nie ma ani jednego, który spełnia wymagania? Nie nadają się nawet ci, którzy pełnili te role za rządów Zjednoczonej Prawicy? – mówił.
Szef MSZ w exposé: Granicą sporu powinna być granica państwa
– Wchodzimy w historyczny zakręt. Jako naród mamy jednak atuty, aby pomimo niełatwego położenia odnieść zwycięstwo, wśród nich: głód sukcesu, pomysłowość, pracowitość – stwierdził pod koniec wystąpienia szef MSZ.
– Wewnątrz kraju możemy się spierać, to naturalne, ale w kwestiach fundamentalnych granicą sporu powinna być granica państwa. Sukces na arenie międzynarodowej jesteśmy w stanie osiągnąć tylko wspólnym wysiłkiem: my, naród polski, wszyscy obywatele Rzeczpospolitej. Przed nami przecież jeden i ten sam cel: Polska silna, zamożna i solidarna, Polska, która pnie się w górę. A więc: mniej sekciarstwa, więcej współpracy. Taką Polskę możemy zbudować tylko razem – zakończył.
Wystąpienie Radosława Sikorskiego w Sejmie zakończyło się ok. godz. 10.30. Minister przemawiał przez 80 minut. Gdy szef MSZ zszedł z mównicy, marszałek Sejmu zarządził 45 minut przerwy. Po godz. 11.15 rozpoczęła się debata, w której głos zabrali m.in. prezydencki minister Marcin Przydacz oraz posłowie Zbigniew Rau, Paweł Kowal, Krzysztof Paszyk i Krzysztof Bosak.
Co Radosław Sikorski mówił w exposé w 2025 r.?
W czwartek Radosław Sikorski po raz dziesiąty w swej karierze politycznej zaprezentuje w Sejmie informację ministra spraw zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej. Ostatni raz robił to 23 kwietnia 2025 r. – To najtrudniejsze z moich dotychczasowych wystąpień z prostego powodu. Sytuacja międzynarodowa jest najtrudniejsza od dekad – mówił wówczas. Oceniał, że „stabilność w Europie ugina się pod naporem nowych wyzwań”, a „otoczenie międzynarodowe jest mniej przewidywalne niż 20 lat temu”. Minister mówił, że członkostwo w Unii Europejskiej i NATO „nie ogranicza polskiej suwerenności, ale pomaga suwerenności bronić”. Twierdził też, że do UE powinny zostać przyjęte cztery kolejne kraje: Ukraina, Mołdawia, Albania i Czarnogóra.
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podczas wizyty w Kijowie, 24 lutego 2026 r.
Foto: PAP/Vladyslav Musiienko
Przed rokiem szef polskiej dyplomacji mówił w Sejmie, że sytuacja na froncie wojny Rosji z Ukrainą jest niejednoznaczna. Podkreślał, że Rosja odnosi niewielkie postępy, okupione olbrzymimi stratami. Wskazywał na niepożądane, w jego ocenie, trendy na świecie: podział świata na strefy wpływów, zamiast na strefy sojuszu, odejście od globalnych norm – przede wszystkim poszanowania suwerenności na rzecz prawa silniejszego, osłabienie organizacji międzynarodowych na rzecz relacji dwustronnych opartych na myśleniu transakcyjnym oraz dezinformację, która zrównuje prawdę i fałsz.
W swoim exposé w 2025 r. Radosław Sikorski zwrócił się także do członków władz Rosji. – Nigdy nie będziecie tu rządzić. Ani w Kijowie, ani w Wilnie, ani w Rydze, ani w Tallinie, ani w Kiszyniowie. Mało macie ziemi? Zajmijcie się lepiej tym, co zgodnie z prawem międzynarodowym leży w obrębie waszych granic. Zamiast fantazjować o podbiciu Warszawy, martwcie się o to, czy utrzymacie Chajszenwaj (Władywostok – red.) – mówił.