Reklama

Michał Kolanko: Czy istnieje PiS poza Jarosławem Kaczyńskim?

Kolejna runda frakcyjnego starcia rozgrzewa PiS. Ale to dalej walka na polu Jarosława Kaczyńskiego. Prawdziwy problem prezesa zacznie się dopiero wtedy, gdy Mateusz Morawiecki lub inni politycy zaczną kwestionować ustalone przez niego reguły. A nie wtedy, gdy kłócą się na X.
Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński w towarzystwie polityków tej partii: rzecznika Raf

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński w towarzystwie polityków tej partii: rzecznika Rafała Bocheneka, sekretarz KP PiS Barbary Bartuś oraz przewodniczącego KP PiS Mariusza Błaszczaka.

Foto: PAP/Marcin Obara

Czwartek, późny wieczór. Choć trwa posiedzenie Sejmu, uwaga polityków skierowana jest w inną stronę. Przynajmniej polityków PiS. Bo na X po raz kolejny wystartowała  frakcyjna wojna. Stało się to dokładnie tydzień po tym, jak w słynnym i wielokrotnie cytowanym tweecie prezes PiS Jarosław Kaczyński zakazał jej prowadzenia.  Jest to konflikt między dwiema głównymi obecnie frakcjami. To tzw. „maślarze” (grupy przeciwników Mateusza Morawieckiego, m.in. Tobiasz Bocheński, Patryk Jaki, Jacek Sasin, dawna grupa wokół Zbigniewa Ziobry) oraz „harcerze”, czyli grupy wokół Mateusza Morawieckiego, w której jest m.in. Michał Dworczyk, Piotr Müller czy Janusz Cieszyński. 

O co poszło tym razem? Wszystko zaczęło się od Patryka Jakiego, który w trakcie odpowiedzi na pytanie młodego człowieka podczas spotkania z cyklu „Zmień Nasze Zdanie” pośrednio uderzył w rządy Mateusza Morawieckiego. Były premier nie pozostał dłużny – w odpowiedzi na X zauważył, że decyzje z jego kadencji były aprobowane przez władze PiS, czyli przez prezesa Kaczyńskiego.

Kandydat PiS na premiera główną osią sporu w PiS

„Maślarze” już nie po raz pierwszy kwestionują dorobek Morawieckiego, a on i jego ludzie go bronią. Dlatego też ten spór na X natychmiast wywołał pytania i komentarze, czy prezes PiS Jarosław Kaczyński pójdzie dalej i zawiesi, jak się odgrażał, członków jednej lub drugiej frakcji. Na razie tego nie zrobił.

Jednak w piątek po południu rzecznik PiS Rafał Bochenek napisał w serwisie X, że Jarosław Kaczyński podjął decyzję o skierowaniu do partyjnej komisji etyki Mateusza Morawieckiego, Ireneusza Zyski i Mirosławy Stachowiak-Różyckiej. Natomiast sprawa Patryka Jakiego i innych polityków „jest wciąż analizowana”.

Reklama
Reklama

Ale na tę sprawę trzeba spojrzeć szerzej. Trzeba wyjść z logiki partyjnych spinów, frakcyjnej wojny, przecieków i gry poprzez media czy platformę X. O co więc chodzi?  

Najważniejszym dziś przedmiotem sporu jest teraz to, kto ma zostać kandydatem na premiera po ewentualnej wygranej PiS w 2027 r. Ze strony „harcerzy” słychać, że niektóre nazwiska nie wchodzą już w grę. Podobno Jarosław Kaczyński zamiast  „maślarzy” (zwłaszcza Tobiasza Bocheńskiego) woli neutralnych samorządowców (w tym prezydenta Stalowej Woli Lucjusza Nadbereżnego ). „Maślarze” się jednak nie poddają i na tę dyskusję odpowiadają już kolejnym potencjalnym nazwiskiem. 

Czytaj więcej

Kto powinien być kandydatem PiS na premiera? Na czele polityk odrzucony przez Kaczyńskiego

To jednak cały czas gra na polu Jarosława Kaczyńskiego i wedle ustalanych przez niego reguł. Bo to o stanowienie reguł najbardziej chodzi. Nawet nie o to, kto teraz  będzie kandydatem PiS na premiera, bo mało kto w tej partii uważa, że to będzie ktoś więcej niż tylko polityczny figurant „konsolidujący” partię do wyborów, po których na czele ewentualnego rządu stanie ktoś inny. 

Nie chodzi nawet o idola prawicowego elektoratu, prezydenta Karola Nawrockiego i pytanie, czy jeszcze mocniej włączy się do gry o to, by w 2027 r. rządził ktoś, z kim będzie mógł lepiej współpracować lub go zmarginalizować wzmacniając swoją pozycję. Chodzi o to, czy uczestnicy tej gry m.in. Morawiecki, Sasin, Jaki zakwestionują jej reguły, czy też nadal będzie to gra Jarosława Kaczyńskiego. Który – przypomnijmy – uznaje konflikt w polityce za stan naturalny.

Czytaj więcej

Artur Bartkiewicz: Dlaczego Jarosław Kaczyński może stracić, atakując Niemców?
Reklama
Reklama

Problem Morawieckiego ma charakter systemowy 

W to, na ile realne jest szersze ustanawianie zasad w PiS wpisuje się również  zadawane coraz częściej pytanie, czy premier Morawiecki i jego ludzie wyjdą z PiS, czy tego chce prezes Kaczyński, czy do tego doprowadzi lub to zatrzyma. To pytanie tak naprawdę fundamentalne, bo daje także odpowiedź o to, jakie szanse ma PiS na zwycięstwo w 2027 r. Bez Morawieckiego prawdopodobieństwo stworzenia samodzielnego rządu spada niemal do zera, choć i tak były one iluzoryczne.

PiS nadal będzie jednak istnieć bez Morawieckiego, Michała Dworczyka i innych polityków zaliczanych do „harcerzy”. Co najwyżej będzie mieć niższe poparcie. Pojawia się jednak pytanie, czy po prawej stronie sceny politycznej taka gra rzeczywiście się toczy. Gra, w której warunki wyznacza ktoś inny niż Kaczyński. 

Problem Morawieckiego ma więc charakter systemowy – i nie jest jasne, czy były premier rozumie sytuację. Rozgrywając, blokując, objeżdżając Polskę, spinując, Morawiecki gra w sposób i na polu prezesa – na razie w ramach jego własnego frakcyjnego systemu.  

Dlatego też wciąż najważniejsze pytanie jest o to, którzy z czołowych polityków PiS są w stanie zakwestionować reguły Kaczyńskiego a nawet zacząć wyznaczać swoje standardy. Spór o to, czy kandydatem na premiera ma być Tobiasz Bocheński czy obecny prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny tego nie rozstrzygnie. Wymuszenie w tym niemal wirtualnym sporze przez Morawieckiego pod groźbą rozłamu innego niż „maślarz” kandydata, to po prostu dalszy ciąg tej samej gry. Giełda nazwisk, przecieki, spin – to nie jest przecież bunt przeciwko systemowi stworzonemu na Nowogrodzkiej. To efekt jego działania. Bunt wobec reguł oznacza przecież coś zupełnie innego. 

Przykłady z historii partii PiS pokazują, że politycy tego ugrupowania wychodzą albo po to, by wrócić – jak Ziobro i jego ludzie – albo po to, by przejść na drugą stronę. Tak czy inaczej są elementami całego starcia zaprojektowanego na prawicy przez Kaczyńskiego. Chyba że były premier będzie potrafił wywrócić stolik, a nie tylko od niego odejść na chwilę i do stolika się odnosić z pewnej odległości.   

Walka o to, kto tworzy reguły. Co z prezydentem Nawrockim?  

Warto też zwrócić uwagę na to, że jeśli Kaczyński uzna, że ktoś poza nim może tworzyć partyjne zasady, otwiera dyskusję o sukcesji w partii. Być może będzie to  prezydent Karol Nawrocki albo wspominany, walczący o większą autonomię Morawiecki.

Reklama
Reklama

Nawrocki jednak został wskazany przez prezesa jako kandydat i w tej chwili jego zaplecze to głównie ludzie ukształtowani przez PiS – z niejasnymi swoimi planami i ambicjami. Ale Nawrocki nie jest Andrzejem Dudą i wie, co jest jego flanką i próbuje ją trzymać. To kwestia rozwiązywania i uznawania problemów „normalsów”, prawicy i ucieczki od sporu medialnego w Warszawie. Z wetami, które mają czemuś służyć.

Prezydent jest kandydatem na osobę, która, jeśli realnie się z Kaczyńskim zderzy, dokona „ojcobójstwa” (jak zauważył Jan Maria Rokita). I jest też osobą, która może spróbować zakwestionować systemowe znaczenie prezesa na prawicy.

To samo pytanie można zadać Morawieckiemu – czy jest gotowy nie tylko obalić króla, ale też stworzyć własny ustrój. Problem w tym, że chyba ani Nawrocki, ani Morawiecki na to pytanie sami nie znają odpowiedzi.  

 

 

Opinie polityczno - społeczne
Rusłan Szoszyn: Od potęgi wywiadu do tuby propagandy? Putin zmienił SWR w narzędzie dezinformacji
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
felietony
Jan Zielonka: Sprawczość za wszelką cenę
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Przeklęty los centrysty
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Opinie polityczno - społeczne
Rita Süssmuth – orędowniczka polsko-niemieckiego pojednania
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama