Reklama

Jerzy Surdykowski: Przeklęty los centrysty

Czy istnieją jeszcze politycy niezłomni, zawsze wierni swoim raz na zawsze wyrażonym założeniom ideowym? Czy może wierni są są partiom, które służą do zdobycia i utrzymania władzy, a potem do rozdawania posad.

Publikacja: 24.02.2026 04:40

Plac Konstytucji w Warszawie

Plac Konstytucji w Warszawie

Foto: Fotorzepa, Jakub Czermiński

Po co istnieją partie polityczne? Po to – powiada teoria funkcjonowania wielopartyjnych systemów demokratycznych – aby gromadzić w życiu publicznym osoby o podobnych poglądach i skupiać wyborców wokół siebie, co umożliwi im sięgnięcie po władzę lub choćby jej część.

Centryści – wytrychy pasujące do każdego politycznego zamka

Szlachetnie to brzmi, ale zobaczmy, jak działa w praktyce. Nawet sam Wielki Prezes zaczynał jako szef Porozumienia Centrum i udało mu się nabrać na ten szyld paru naiwniaków. Kariery na tym „Kaczor” nie zrobił, rychło znalazł się poza Sejmem, podobnie jak Aleksander Hall, który odszedł z paroma przyjaciółmi z Unii Demokratycznej, bo wydała mu się za mało centrowa, ale z Prezesem nigdy sił nie połączył. Potem były kolejne rozłamy i scalenia, w których słowa „centrum” albo „centrysta” były używane jako wytrychy pasujące do każdego politycznego zamka; zwłaszcza kiepsko strzeżonego. Skutek był jedynie taki, że zainteresowani przekonali się na własnej skórze, iż szlachetna definicja partii politycznych pasuje najwyżej do notatek studenta pierwszego roku politologii, ale nie do praktyki biur poselskich, którą ów student się zajmie, gdy pójdzie na swoje. Partie służą bowiem do zdobycia i utrzymania władzy, a potem do rozdawania posad.

Czytaj więcej

Jerzy Surdykowski: Na naszym podwórku nikt nam nie podskoczy

Paweł Zalewski jako przykład zmienności ideowej

Spójrzmy więc na rzecz z innej strony: czy istnieją politycy niezłomni, zawsze wierni swoim raz na zawsze wyrażonym założeniom ideowym? Spróbujmy przykładu: przez ostatnią awanturę w partii Polska 2050 (dawniej Szymona Hołowni) przewinęła się postać Pawła Zalewskiego, którego miałem przyjemność poznać, gdy pracowałem w MSZ. W 1991 r. z ramienia Unii Demokratycznej został wybrany na posła, ale opuszcza ją wkrótce współtworząc razem z Aleksandrem Hallem i Kazimierzem Ujazdowskim Partię Konserwatywną, która nigdy nie dostała się do Sejmu. Posłem zostaje ponownie dopiero w 2005 r. z ramienia PiS, ale wylatuje stamtąd razem z Ujazdowskim i Ludwikiem Dornem już po dwu latach za krytykę kierownictwa partii. Potem jest w Platformie i w 2009 r. zostaje wybrany europosłem i wkrótce posłem na Sejm. Wylatuje z tej partii w 2021 r. razem z Ireneuszem Rasiem dokładnie za to samo, za co przedtem wyleciał z PiS-u.

Czytaj więcej

Kolejny polityk odchodzi z Polski 2050. „Jestem wierny obietnicom”
Reklama
Reklama

Wreszcie ostał się w Polsce 2050 (d. Szymona Hołowni), ale też nie na długo. Co to jest? Albo mamy do czynienia z politycznym turystą, jakich wielu w polskim Sejmie których symbolem jest Ryszard Czarnecki, bo wszystkie partie już zwiedził. Albo… Tylko dlaczego tak niewielu odrzuca ten polityczny slalom: Zalewski, Hall, Ujazdowski, Raś, Borowski… I kto jeszcze?

Opinie polityczno - społeczne
Rita Süssmuth – orędowniczka polsko-niemieckiego pojednania
felietony
Marek A. Cichocki: Świat w objęciach chaosu i dezorganizacji
Opinie polityczno - społeczne
Kata Tüttő dla „Rzeczpospolitej”: Europa oszczędza na własnej przyszłości
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Czaputowicz: Dobre i złe wiadomości w sprawie Ukrainy
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama