Po co istnieją partie polityczne? Po to – powiada teoria funkcjonowania wielopartyjnych systemów demokratycznych – aby gromadzić w życiu publicznym osoby o podobnych poglądach i skupiać wyborców wokół siebie, co umożliwi im sięgnięcie po władzę lub choćby jej część.
Centryści – wytrychy pasujące do każdego politycznego zamka
Szlachetnie to brzmi, ale zobaczmy, jak działa w praktyce. Nawet sam Wielki Prezes zaczynał jako szef Porozumienia Centrum i udało mu się nabrać na ten szyld paru naiwniaków. Kariery na tym „Kaczor” nie zrobił, rychło znalazł się poza Sejmem, podobnie jak Aleksander Hall, który odszedł z paroma przyjaciółmi z Unii Demokratycznej, bo wydała mu się za mało centrowa, ale z Prezesem nigdy sił nie połączył. Potem były kolejne rozłamy i scalenia, w których słowa „centrum” albo „centrysta” były używane jako wytrychy pasujące do każdego politycznego zamka; zwłaszcza kiepsko strzeżonego. Skutek był jedynie taki, że zainteresowani przekonali się na własnej skórze, iż szlachetna definicja partii politycznych pasuje najwyżej do notatek studenta pierwszego roku politologii, ale nie do praktyki biur poselskich, którą ów student się zajmie, gdy pójdzie na swoje. Partie służą bowiem do zdobycia i utrzymania władzy, a potem do rozdawania posad.
Czytaj więcej
Chuligan nikogo nie broni, wszystkich bije, jego dewizą jest: „im gorzej, tym lepiej”. Bowka, pra...
Paweł Zalewski jako przykład zmienności ideowej
Spójrzmy więc na rzecz z innej strony: czy istnieją politycy niezłomni, zawsze wierni swoim raz na zawsze wyrażonym założeniom ideowym? Spróbujmy przykładu: przez ostatnią awanturę w partii Polska 2050 (dawniej Szymona Hołowni) przewinęła się postać Pawła Zalewskiego, którego miałem przyjemność poznać, gdy pracowałem w MSZ. W 1991 r. z ramienia Unii Demokratycznej został wybrany na posła, ale opuszcza ją wkrótce współtworząc razem z Aleksandrem Hallem i Kazimierzem Ujazdowskim Partię Konserwatywną, która nigdy nie dostała się do Sejmu. Posłem zostaje ponownie dopiero w 2005 r. z ramienia PiS, ale wylatuje stamtąd razem z Ujazdowskim i Ludwikiem Dornem już po dwu latach za krytykę kierownictwa partii. Potem jest w Platformie i w 2009 r. zostaje wybrany europosłem i wkrótce posłem na Sejm. Wylatuje z tej partii w 2021 r. razem z Ireneuszem Rasiem dokładnie za to samo, za co przedtem wyleciał z PiS-u.
Czytaj więcej
„Niestety po odejściu Polski 2050 od wartości, które głosiliśmy w Trzeciej Drodze, nie jestem w s...