Reklama

Jerzy Surdykowski: Na naszym podwórku nikt nam nie podskoczy

Chuligan nikogo nie broni, wszystkich bije, jego dewizą jest: „im gorzej, tym lepiej”. Bowka, prawdziwy rzezimieszek, nie uczestniczy w przedbitewnych pyskówkach; ma od tego swoich podrzędniejszych przybocznych, za to wali celnie i mocno. I tyle mogę powiedzieć o posiedzeniu RBN.

Publikacja: 17.02.2026 04:50

Jerzy Surdykowski: Na naszym podwórku nikt nam nie podskoczy

Foto: PAP/Radek Pietruszka

Dorastające chłopaki, walcząc o dominację na podwórku, pokrzykują, że nikt im nie podskoczy. Ale kto dziś wie, co to jest prawdziwe podwórko i jakie są niepisane, lecz starannie przestrzegane prawa, jakimi się rządzi? Chyba tylko – z racji słusznego wieku – sam prezes Kaczyński, bo twierdzi, że zwalczają go chuligani z podwórka, którzy nie dostąpili zaszczytu dobrego wychowania w żoliborskiej willi.

Wszystko jednak zależy od tego, do jakich sztuk walki nawiązują zwaśnione grupy; czy do sarmackich: „ja z synowcem na czele i jakoś to będzie”, czy stadionowych, które prostą drogą – widoczną na każdym boisku piłkarskim – nazwaliśmy wykradzionym z angielszczyzny słowem „chuligaństwo”.

Czytaj więcej

Jerzy Surdykowski: W obecnym świecie pozostaje nam siła bezsilnych

Plebejska łobuzeria, a nie chuligani

Ponieważ wychowałem się w pobliżu dawnego stadionu Lechii i to w czasach, kiedy Tuska, a tym bardziej Nawrockiego, nie było jeszcze na świecie, dobrze wiem, że cała odradzająca się po wojnie bandyterka stadionowa przesiąknięta była zwykłą plebejską łobuzerią, nie zaś zapatrzonym w zachodnie wzorce „chuligaństwem”. Niewiele starsze ode mnie miejscowe chłopactwo biło się w krzakach otaczających ówczesny stadion przy ulicy Traugutta wyłącznie pomiędzy sobą, „obcych” nie zaczepiało.

Najgroźniejszym przeciwnikiem, który rzadko zaplątywał się w te utarczki, był gdański „bowka”, wobec którego polskie łobuziaki brały zwykle nogi za pas; nie tylko dlatego, że był starszy i przez to silniejszy; „bowka” miał swoje – nieznane zwykłemu chłopactwu – interesy i takież sposoby w bójce. Aby zostać bowką, nie starczał bitewny zapał ulicznika z Wilna lub Warszawy, który z rodziną (zwykle przetrzebioną przez wojnę) osiadł w zrujnowanym Gdańsku.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Pseudokibice pobili dzieci i niepełnosprawnego. Skandal na meczu w Gdańsku

RBN. Kto uczestniczy w przedbitewnych pyskówkach?

Za moich czasów żyli jeszcze synowie kaszubskich albo starogdańskich rodzin, którzy w swoich domach nawdychali się powietrza Wolnego Miasta, bo wiedzieli, co oznacza wpisana w jego herb dewiza: „nec temere, nec timide” (bez strachu, ale z rozwagą). Potem minęły lata znaczone wyjazdami i przyjazdami, aż zapanowało standaryzowane, bezimienne chuligaństwo; chuligan nikogo nie broni, wszystkich bije, jego dewizą jest: „im gorzej, tym lepiej”.

Bowka nie uczestniczy w przedbitewnych pyskówkach; ma od tego swoich podrzędniejszych przybocznych, za to wali celnie i mocno. Tyle mogę napisać o niedawnej bijatyce chłopactwa rozegranej w Kancelarii Prezydenta na tak zwanym posiedzeniu RBN. Szczątki ostatnich bowków od dawna spoczywają w bezmiarze leśnego cmentarza na Srebrzysku, ale czasem znajdzie się jeszcze ktoś, kto pojmuje ich dewizę. Wtedy biada!

Opinie polityczno - społeczne
Kata Tüttő dla „Rzeczpospolitej”: Europa oszczędza na własnej przyszłości
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Czaputowicz: Dobre i złe wiadomości w sprawie Ukrainy
Opinie polityczno - społeczne
Jakub Chabik: Dyskryminacja pozytywna plus równość selektywna to bunt mężczyzn
felietony
Jan Zielonka: Dlaczego silna Europa jest tak słaba?
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama