Reklama

Jacek Czaputowicz: Dobre i złe wiadomości w sprawie Ukrainy

Amerykanie dążą do zakończenia wojny przed wakacjami, by stworzyć dobrą atmosferę dla obchodzonej 4 lipca 250-letniej rocznicy powstania Stanów Zjednoczonych. Ale Rosja podobno przygotowuje się do wiosennej ofensywy.

Publikacja: 17.02.2026 16:09

Marco Rubio

Marco Rubio

Foto: PAP/EPA

Po negocjacjach między USA, Rosją i Ukrainą w Abu Zabi amerykański sekretarz stanu Marco Rubio oświadczył, że ma dobre i złe wiadomości. Dobra to taka, że lista rozbieżności została skrócona, natomiast zła, że najtrudniejsze kwestie pozostają ciągle nierozstrzygnięte. Przypomniało mi to dowcip z czasów PRL. Otóż lekarz mówi do pacjenta: mam dwie wiadomości, dobrą i złą, którą przekazać najpierw. Złą – mówi pacjent, na co słyszy: musieliśmy amputować nogę. A dobra? Sąsiad chce kupić pana buty – odpowiada lekarz.

Czytaj więcej

Marek A. Cichocki: Histeria końca wszystkiego

Jak bardzo druga kadencja Donalda Trumpa różni się od pierwszej

W negocjacjach, które teraz odbywają się w Genewie, główny problem pozostaje ten sam – w którym miejscu dokonać amputacji. Jedni radzą, by przed kolanem, a że dostarczają kroplówkę i leki, chcieliby mieć miejsce przy stole operacyjnym. Drudzy uważają, że trzeba ciąć wyżej, by gangrena nie rozprzestrzeniała się dalej. Choć nie wiadomo jeszcze, czy pacjent przeżyje, i jedni, i drudzy ukradkiem zerkają na buty...

Nic dziwnego, że Ukraina była głównym punktem odniesienia na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium. Marco Rubio poprawił nieco atmosferę w relacjach transatlantyckich, choć wszystkich wątpliwości nie rozwiał. Podobnie jak swego czasu Mike Pompeo, który po pamiętnym spotkaniu Donalda Trumpa z Władimirem Putinem w 2018 r. w Helsinkach ratował wizerunek USA, wydając tzw. Deklarację Krymską. Przypomnijmy, że Stany Zjednoczone zobowiązały się w niej do nieuznawania aneksji Krymu teraz i w przyszłości. Zastanawiające, jak szybko przyszłość staje się przeszłością i jak bardzo druga kadencja Donalda Trumpa różni się od pierwszej.

Czytaj więcej

Krym stracony dla Ukrainy? Trump: To już nawet nie jest przedmiotem dyskusji
Reklama
Reklama

Rosyjska marchewka może nęcić Amerykanów

Jak się to wszystko zakończy? Prezydent Zełenski skupia się na tym, co dziś i jutro, czy dostanie broń i amunicję na czas, by odpierać zmasowane ataki Rosjan. Ośrodki eksperckie prognozują dużą ofensywę na wiosnę, do której Rosja przygotowuje się, gromadząc rezerwy.

Moskwa podrzuciła też Amerykanom marchewkę w postaci obietnic kontraktów na modernizację rosyjskiej floty powietrznej, udziału w przemyśle wytwórczym, współpracy w sektorach naftowym, LNG, energetyki jądrowej, sztucznej inteligencji i wydobycia metali ziem rzadkich, a także powrotu do systemu rozliczeń w dolarach. Marchewka jest rzeczywiście potężna, co oznacza, że presja na Ukrainę będzie rosła.

Amerykanie dążą do zakończenia wojny przed wakacjami, by stworzyć dobrą atmosferę dla obchodzonej 4 lipca 250-letniej rocznicy powstania Stanów Zjednoczonych. Zaraz potem wojna, tym razem polityczna, a nie militarna, przeniesie się na terytorium Stanów Zjednoczonych. Rozstrzygnie się ona w listopadowych wyborach połówkowych, które zadecydują o składzie Kongresu, a co za tym idzie, zadecydują, ile swobody będzie miał prezydent Trump w polityce zagranicznej.

Jacek Czaputowicz

Profesor na Uniwersytecie Warszawskim, były minister spraw zagranicznych (2018-2020)

Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Przeklęty los centrysty
Opinie polityczno - społeczne
Rita Süssmuth – orędowniczka polsko-niemieckiego pojednania
felietony
Marek A. Cichocki: Świat w objęciach chaosu i dezorganizacji
Opinie polityczno - społeczne
Kata Tüttő dla „Rzeczpospolitej”: Europa oszczędza na własnej przyszłości
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama