Tak więc, mamy koniec NATO, koniec stosunków transatlantyckich, koniec obecności Ameryki w Europie, koniec porządku międzynarodowego, jaki znamy. Właściwie mamy do czynienia z końcem wszystkiego. A ponieważ Polska bardzo się zeuropeizowała, także u nas to upodobanie do końca wszystkiego z powodzeniem się przyjmuje.
Donald Trump faktycznie dostarcza świetnych pretekstów do tego typu emocji
Nie chcę lekceważyć powagi kryzysu i zmian, jakie dotykają obecnie świat i Zachód, jednak z drugiej strony może to kwestia pokoleniowa, bo im człowiek jest starszy i własny koniec zaczyna być dla niego sprawą bardziej konkretną, nabiera jednocześnie dystansu do owych powszechnych, emocjonalnych projekcji końca wszystkiego.
Donald Trump faktycznie dostarcza świetnych pretekstów do tego typu emocji. Z drugiej strony, warto zauważyć, że w ostatnich miesiącach koniec absolutnie wszystkiego był w Europie pośpiesznie ogłaszany już wielokrotnie, by zwykle po kilku dniach równie pośpiesznie zostać odwołany. Grenlandia to ostatni przykład, ale przecież za chwilę pojawi się kolejny.
Donald Trump się myli, państwa Unii Europejskiej mają ciągle duży potencjał
Może więc, warto wyjść z tej rozchybotanej przez amerykańskiego narcyza łódki i spróbować ochłonąć. Państwa UE powinny odebrać swoją lekcję. Ta lekcja mówi, że w obecnym stanie niewiele one znaczą, bo same odebrały sobie siłę. Nie dlatego, że nie mają własnego potencjału. MAGA i sam Trump są w błędzie, uważając, że Europa to kontynent upadły i bez przyszłości, a siłę reprezentuje wyłącznie Rosja. To Rosja dzisiaj niweczy swoją przyszłość. Potencjał państw UE jest natomiast wciąż bardzo duży. Został natomiast zablokowany przez błędną, ślepą i szkodliwą politykę tych, którzy uznali się za przywódców Unii oraz przez słabość tych, którzy za nimi poszli.