Reklama

Kiedy łotewskie wojska pojadą na Grenlandię? Rozmowa z ministrem obrony Łotwy Andrisem Sprūdsem

Nie chciałbym zakładać, że NATO przestaje istnieć. Nie widzę takiego zagrożenia. Nie chcę, by politycy spekulowali na temat takich negatywnych scenariuszy – mówi „Rzeczpospolitej” Andris Sprūds, minister obrony Łotwy.

Publikacja: 22.01.2026 15:00

Andris Sprūds

Andris Sprūds

Foto: PAP/EPA

Czy jakiś żołnierz łotewski pojechał na Grenlandię?

W tym momencie nie ma tam łotewskich żołnierzy.

Reklama
Reklama

Pytam, bo rosyjskie media kilka dni temu cytowały, z oburzeniem, pana słowa. Miał pan powiedzieć, że Łotwa jest gotowa wysłać wojsko na Grenlandię. Z tym że do obrony przed „Rosjanami i Chińczykami”, a nie Amerykanami, którzy chcą mieć tę wielką wyspę. Tak pan mówił?

Tak, i mogę powtórzyć, że jeżeli padnie taka prośba, to możliwe jest wysłanie łotewskich sił zbrojnych na Grenlandię. To ważne ze strategicznego punktu widzenia. Oczywiście, odpowiada to również na obawy Amerykanów, że Arktyka, ogólnie Daleka Północ, może się znaleźć pod wpływem mocarstw, takich jak Rosja czy Chiny. Dlatego powinniśmy wszyscy solidarnie dbać o bezpieczeństwo Arktyki, w tym Grenlandii. Łotwa zawsze dokładała się do zbiorowej obrony NATO. Wierzymy, że udział w różnych misjach, operacjach i ćwiczeniach jest ważny. Jesteśmy również w stanie wnieść swój wkład, na prośbę, do misji w Arktyce.

Łotwa jest bardzo transatlantycka, wysoko cenimy stosunki ze Stanami Zjednoczonymi

Ale dyskusja skupiała się na tym, czy to Ameryka nie wyśle swoich wojsk do podbicia Grenlandii. A część naszych sojuszników z Europy Zachodniej wysłała symboliczne ilości żołnierzy, dlatego że Biały Dom nie wykluczał militarnej opcji w sprawie pozyskania dla USA Grenlandii. Swoją wypowiedzią poparł pan Amerykanów, a nie część europejskich sojuszników. 

Nie ma w tym względzie żadnej dychotomii. Wspieramy także europejskie wysiłki, choć nie poprzez wysyłanie żołnierzy. Łotwa jest bardzo transatlantycka, wysoko cenimy stosunki ze Stanami Zjednoczonymi. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że Europejczycy również muszą podjąć działania, w tym kontekście ważna jest integralność terytorialna Królestwa Danii. Ale przede wszystkim chodzi o zbiorowe bezpieczeństwo, o zbiorową obronę. Chodzi o misję, która wzmacnia Daleką Północ na rzecz NATO jako takiego, na rzecz społeczności o podobnych poglądach. Niektóre z padających sformułowań mogą budzić krytykę, ale generalnie w pełni rozumiemy to, co zostało wyrażone w szerszej perspektywie przez prezydenta Trumpa, że Arktyka może być narażona na wpływy zewnętrznych, szkodliwych, asertywnych graczy, takich jak Rosja i Chiny. Jesteśmy gotowi poważnie potraktować te obawy zza Atlantyku, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że są uzasadnione. Czasami narracje sojuszników mogą się ze sobą ścierać, ale uważam, że zasadniczo nie ma tu sprzeczności. Musimy chronić i budować naszą wspólnotę w różnych kierunkach. To ważne zadanie. 

Reklama
Reklama

Ameryka chce jednak mieć Grenlandię. I w tej kwestii widać wielki rozłam między częścią państw Europy Zachodniej a USA. Szefowa rządu Danii, Mette Frederiksen, powiedziała, że amerykański atak na Grenlandię byłby końcem wszystkiego, włącznie z NATO. Dla takiego niedużego kraju jak Łotwa, graniczącego z Rosją i Białorusią, to byłoby największe zagrożenie od czasu wstąpienia do NATO?

Sytuacja jest skomplikowana i stanowi wyzwanie. Nie chcielibyśmy widzieć żadnych podziałów i sporów między silnymi sojusznikami. Wierzymy, że 32 kraje członkowskie to oddani partnerzy. To państwa podobnie myślące. Czasem mogą się pojawić spory, tak jak od jakiegoś czasu między Turcją a Grecją, ale to nie podkopuje NATO. 

Grenlandia

Grenlandia

Foto: PAP

Tym razem chodzi jednak o spór między Ameryką i najsilniejszymi państwami członkowskimi z Europy.

Spory między Turcją a Grecją trwają od jakiegoś czasu, ten ze Stanami Zjednoczonymi został właśnie nagłośniony. Nie dramatyzujmy. Nie wpadajmy od razu w pułapkę oświadczeń. Oświadczenia są ważne, ale nie są wszystkim. Musimy pokazać, że działamy. Europejczycy mają do odegrania swoją rolę. Nie sądzę, żeby doszło do rozłamu, który podważałby wspólne bezpieczeństwo, uważam, że jest ono nadal korzystne dla obu stron, dla Stanów Zjednoczonych i dla Europy. Dla Łotwy bardzo ważne w tym kontekście są: oparty na zasadach porządek międzynarodowy, normy międzynarodowe i integralność terytorialna. Podkreślę: Grenlandia jest integralną częścią Królestwa Danii. Nie chcielibyśmy, aby ten spór, który toczy się na płaszczyźnie politycznej i dyplomatycznej, uległ rozszerzeniu. Dla Łotwy silne NATO i powiązania transatlantyckie są niezwykle istotne. Widzimy pewne zmiany w tym zakresie, ale – powtórzę – nie chciałbym w tym momencie dramatyzować, że doszliśmy do jakiegoś fundamentalnego rozłamu. Debata na temat Grenlandii toczyła się już na początku prezydentury Trumpa. Mam wielką nadzieję, że uda nam się rozwiązać ten problem również na drodze dyplomatycznej i strategicznej, uwzględniając obawy, które wyraził prezydent Trump. 

Czytaj więcej

Edgars Rinkēvičs, prezydent Łotwy: Z Rosją same złe scenariusze

Ale jeżeli ktoś mówi, że chce mieć Grenlandię, to znaczy, że nie jest zainteresowany zasadą integralności terytorialnej i innymi prawami międzynarodowymi.

Cóż, padły różne oświadczenia. Nie sądzę, że powinniśmy nadmiernie skupiać się na każdym z nich. Widzimy również oświadczenia i działania wzmacniające NATO, takie jak nacisk prezydenta Trumpa na wydatki 5 proc. PKB na obronę. Uważam te wymagania ze strony USA za uzasadnione, podobnie jak to dotyczące tego, że Europejczycy generalnie muszą się bardziej zaangażować. I to się stało, wzmocniliśmy NATO, zwiększyliśmy europejską rolę i europejską odpowiedzialność. To jest zgodne z oczekiwaniami Polski i państw bałtyckich, w tym Łotwy.

Załóżmy ten najczarniejszy scenariusz: rozpad NATO. Na kim w takim wypadku mogłaby polegać Łotwa?

Pytanie jest dwuczęściowe. Co do pierwszej części – to nie chciałbym zakładać, że NATO przestaje istnieć. Nie widzę takiego zagrożenia. Nie chcę, by politycy spekulowali na temat takich negatywnych scenariuszy. Przechodzę do drugiej części. To, co widzę w tej chwili, to obecność wojsk amerykańskich w Europie. Nic się pod tym względem nie zmieniło. Mamy prawie 100 tysięcy amerykańskich żołnierzy w Europie. Są w Polsce, trochę też w państwach bałtyckich, w tym na Łotwie. Kongres przyjął ustawę o inicjatywie bezpieczeństwa państw bałtyckich i zaapelował o kontynuację współpracy przemysłowo-finansowej między państwami bałtyckimi a USA. Widzę bardzo silną i niezbędną rolę Stanów Zjednoczonych. Nadal utrzymujemy bardzo praktyczną współpracę w ramach NATO pod wieloma względami. To nie oznacza, że nie musimy się angażować i podejmować kolejnych inicjatyw, na przykład na poziomie regionalnym. W regionie Morza Bałtyckiego, w regionie nordyckim, z Polską, Niemcami mamy podobne poglądy, ale to nie oznacza podkopywania NATO. Nasz region jest siłą napędową, jeśli chodzi o inwestycje w obronność, rozumienie kwestii obronności i bezpieczeństwa, jasne identyfikowanie głównych zagrożeń, ryzyka, ocen Rosji, działań, które należy podjąć, aby wesprzeć Ukrainę. Jesteśmy predestynowani do współpracy i motywowania partnerów w NATO i Unii Europejskiej. 

Reklama
Reklama

Mniejszość rosyjska to około jednej czwartej populacji Łotwy. Partie reprezentujące tę mniejszość nie były dopuszczane do rządzenia, nawet wtedy, gdy wygrywały wybory, jak w 2018 r. było z partią Zgoda. Powstawały za to koalicje składające się z partii od lewicy po nacjonalistów, byle łotewskich. Czy to nie spowodowało, że łotewscy Rosjanie są sfrustrowani i wsłuchują się w propagandę Kremla?

Nie ma jednej mniejszości rosyjskojęzycznej, są różne. Różnią się pod względem lojalności, statusu prawnego, długości związków z Łotwą i pobytu w kraju. Niektórzy rosyjskojęzyczni przybyli w czasach sowieckich jako żołnierze czy rodziny wojskowych. Generalnie integracja ze społeczeństwem łotewskim przebiega dobrze, także dzięki uzasadnionym zmianom w edukacji. Wszystko w systemie szkolnictwa jest teraz w języku łotewskim. Zdecydowana większość mieszkańców o rosyjskim pochodzeniu jest w pełni zintegrowana, patriotyczna i lojalna. Są oczywiście i tacy, którzy niestety wciąż mają w głowach czasy imperialne, i tacy, którym trudno się przystosować. Od 2022 r. tak naprawdę nie ma już partii etnicznych. Partia Zgoda nie trafiła do parlamentu. Jest mała partia, w pewnym sensie prorosyjska, która ledwie przekroczyła 5-procentowy próg wyborczy. Nie ma więc głosowania z powodów etnicznych, jak było w latach 90. i do pewnego stopnia nawet do 2018 r. Ludzie głosują za ideologiami, a nie za jakimiś elementami etnicznymi. Konsolidacja społeczeństwa jest dla Łotwy absolutnie kluczowa, nie pozwalamy, aby Rosja manipulowała niektórymi ludźmi i umysłami, które wciąż tkwią w przeszłości.

Czytaj więcej

Szefowa łotewskiego MSZ: Nie jest tak, że wszyscy rosyjskojęzyczni są nielojalni

Ilu Rosjan służy w łotewskiej armii i wywiadzie wojskowym?

Nie prowadzimy takich konkretnych obliczeń. Powtarzam: kwestie etniczne nie są najistotniejsze. Nie dzielimy ze względu na pochodzenie etniczne, chodzi o obywateli Łotwy. Poza tym niektórzy żołnierze pochodzą z rodzin mieszanych. Oczywiście ważne jest, by żołnierz był lojalny i chciał się angażować. Jestem pewien, że duża liczba żołnierzy, przedstawicieli łotewskich sił zbrojnych ma w jakimś stopniu korzenie w Rosji.

Ale chyba nie 25 proc. – tyle co Rosjan na Łotwie?

Jak powiedziałem, nie ma takich statystyk. Nie chodzi o to, żebyśmy starali się o etniczne parytety. Chodzi o to, żeby każdy obywatel miał otwartą drogę do sił zbrojnych.

Łotwa nie jest najsłabszym ogniwem w NATO. Pod wieloma względami jest silna. Skonsolidowaliśmy społeczeństwo i inwestujemy w obronność

Reklama
Reklama

To znaczy, że nie ma problemu z lojalnością oficerów pochodzenia rosyjskiego?

Zdecydowanie nie. Powiedziałbym, że jest odwrotnie. Armia stała się bardzo silną instytucją społeczną, w której patriotyzm jest obowiązkowy. Ludzie o różnych korzeniach się w niej jednoczą, razem służą bezpieczeństwu i obronie Łotwy. Skupianie się na pochodzeniu etnicznym to element przeszłości. Teraz ważne jest zapewnianie wzrostu gospodarczego, wspólne budowanie bezpieczeństwa. Wcześniej istniał dwujęzyczny system edukacji, teraz każde dziecko, niezależnie od pochodzenia, przechodzi przez łotewskojęzyczny system szkolnictwa. 

Z powodu tej licznej mniejszości rosyjskojęzycznej Łotwa bywa postrzegana jako najsłabsze ogniwo w NATO w kontekście potencjalnego ataku Moskwy.

Jeszcze może ktoś tak myśli. Ale Łotwa nie jest najsłabszym ogniwem. Pod wieloma względami jest silna, skonsolidowaliśmy społeczeństwo i inwestujemy w obronność. Jak w każdej demokracji na Łotwie istnieje różnorodność opinii.

Państwa członkowskie NATO

Państwa członkowskie NATO

Foto: PAP

Wywiad przeprowadzony 21 stycznia

Dyplomacja
Po rozmowaie Trumpa z Ruttem Dania przypomina o swojej integralności terytorialnej
Dyplomacja
Donald Trump porozumiał się z sekretarzem generalnym NATO ws. Grenlandii? „To absurd”
Dyplomacja
„Rzecz w tym”: Czym Donald Trump chwalił się w Davos i co właściwie chce tym przemówieniem osiągnąć?
Dyplomacja
Donald Trump w Davos o Grenlandii: Tylko USA są w stanie ją zabezpieczyć
Dyplomacja
Francja apeluje o ćwiczenia NATO na Grenlandii. Zgłasza gotowość do udziału
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama