Reklama

Rozłam w Polsce 2050 to dopiero początek? Ekspert nie wyklucza powstania nowej partii

– Polska 2050 dzieli los swojego założyciela i w jakimś sensie odchodzi do historii – mówi „Rzeczpospolitej” prof. Sławomir Sowiński, politolog z Instytutu Nauk o Polityce i Administracji UKSW, komentując rozłam w partii, której liderem do niedawna był Szymon Hołownia. Zdaniem eksperta, sytuacja w Polsce 2050 otwiera szersze okno transferów politycznych, niewykluczone jest także powstanie nowej partii o profilu liberalno-liberalnym, którą mógłby firmować Ryszard Petru.

Publikacja: 19.02.2026 16:20

Co dalej ze środowiskiem politycznym, którego twarzą do niedawna był Szymon Hołownia?

Co dalej ze środowiskiem politycznym, którego twarzą do niedawna był Szymon Hołownia?

Foto: PAP/Marcin Obara, PAP/Leszek Szymański (2)

„Rzeczpospolita”: Jak by pan skomentował rozłam w Polsce 2050?

Prof. Sławomir Sowiński: To polityczna burza, chociaż nie grom z jasnego nieba, ponieważ od dawna nad ugrupowaniem Szymona Hołowni gromadziły się ciemne chmury. Było kwestią czasu, kiedy dojdzie do przesilenia.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz jest w trudnej sytuacji.

Jej misja jako odnowicielki dzieła Szymona Hołowni wydaje się teraz niemal niemożliwa do realizacji. Nie wiemy, czy w dłuższej perspektywie pozostanie przy niej 15 posłów i czy Polska 2050 nadal będzie mieć klub parlamentarny. Odejście kilkanaściorga posłów z Pauliną Hennig-Kloską osłabia struktury Polski 2050, dlatego że tego typu partie są w dużej mierze oparte o biura poselskie. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz nie jest posłem, co też osłabia jej pozycję. Chyba jest tak, że Polska 2050 dzieli los swojego założyciela i w jakimś sensie odchodzi do historii.

Czytaj więcej

Rozłam Polski 2050. Członkowie opuszczają partię i zakładają nowy klub w Sejmie

Zgadza się pan z opinią Szymona Hołowni, który powiedział, że całkowitą odpowiedzialność za rozłam ponosi Paulina Hennig-Kloska i ci, którzy z nią odchodzą?

Ta opinia była bardzo emocjonalna. W zawodowej polityce nie bardzo jest miejsce na uzewnętrznianie emocji. Zbyt emocjonalne reakcje nieraz już marszałkowi Hołowni szkodziły.

Mówił o nienawiści, to dość mocne słowo.

I dość nieprofesjonalne. Zawodowi politycy skrywają takie uczucia, nawet jeśli są nimi poruszeni. Wydaje mi się, że za sytuację w Polsce 2050 odpowiada przede wszystkim Szymon Hołownia. Swoją niekonsekwencją, hamletyzowaniem, nielogicznymi działaniami (np. słynną herbatą u Adama Bielana) on ten kryzys rozpoczął, a dzisiaj jego ugrupowanie zbiera tego efekty.

Reklama
Reklama

Wygląda na to, że Szymon Hołownia przegrał politycznie. Popełnił błąd, stawiając wszystko na wybory prezydenckie?

Szymon Hołownia okazał się trochę Ikarem polskiej polityki i jak Ikar skończył. Chciał wznieść się ponad brutalne reguły politycznej gry, ale wzniósł się tak wysoko, że jego ambicje, także osobiste, w sensie politycznym spaliły jego karierę i doprowadziły ją do upadku, jak Ikara. Myślę, że Szymon Hołownia pozostał w duchu człowiekiem mediów i estrady, który sprawnie sięga po efektowność, a niekoniecznie po efektywność. Pozostał też bardziej działaczem społecznym niż politykiem. Na początku dawało mu to świeżość, zainteresowanie i niekonwencjonalność. To jednak, co na początku było jego kapitałem, na końcu okazało się pułapką.

Czytaj więcej

Szymon Hołownia: Odeszli z Polski 2050, bo kierowała nimi nienawiść do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz

Czyli jeżeli chciał utrzymać swoje wysokie poparcie z 2023 r. to popełnił błąd przyjmując funkcję marszałka Sejmu?

Nie, natomiast myślę, że zrobił błąd, od początku bardzo wysoko podnosząc poprzeczkę zainteresowania jego osobą oraz błąd nadmiernej spektakularności, która była nie do utrzymania w dłuższej perspektywie. Niewątpliwie jednak największe błędy popełnił w ostatnim półroczu: najpierw spotkania z politykami Prawa i Sprawiedliwości, potem kandydowanie do ONZ. Nie wiadomo było, czy chce być przewodniczącym Polski 2050, czy nie. To wszystko roztoczyło nad nim nimb polityka niekonsekwentnego, nie do końca przewidywalnego, a to jest źle widziane przez wyborców. Chcę jednak podkreślić, że Szymon Hołownia ma także wielkie zasługi dla polskiej demokracji. Tak oceniam ucięcie przez niego bardzo wątpliwego spektaklu, jakim było kwestionowanie przez niektórych wyniku wyborów prezydenckich w roku 2025.

Szymon Hołownia jest już skończony w polityce?

Niekoniecznie. Ryszard Petru też poniósł kiedyś sromotną klęskę polityczną, a po latach podniósł się, wrócił do polityki i próbuje odgrywać w niej pewną rolę. Nie wykluczam, że tak może być też z marszałkiem Hołownią. Ale na jakiś przynajmniej czas powinien on chyba wziąć rozbrat z czynną polityką.

Czy pańskim zdaniem politycy skupieni wokół Pauliny Hennig-Kloski będą chcieli stworzyć nową partię, jakąś Nowoczesną 3.0?

Wydaje mi się, że ich klub parlamentarny, z całym dla nich szacunkiem, będzie klubem trochę technicznym, którego członkowie będą czekali na możliwość innej kariery politycznej. Gdy rozbite zostało po 2020 r. ugrupowanie Jarosława Gowina, także powstały nieduże parlamentarne koła, w których posłowie czekali na możliwość wystartowania pod sztandarem PiS-u. Być może Koalicja Obywatelska będzie chciała z tego klubu parlamentarnego uczynić jakąś opcję dla wyborców, których nazywamy wyborcami trzeciego pola, którzy nie chcą głosować ani na PiS, ani na Koalicję Obywatelską. Tych wyborców jest coraz więcej i być może to będzie taka próba reaktywowania idei Trzeciej Drogi. Chociaż, prawdę mówiąc, nie przewiduję tutaj wielkiego sukcesu.

Były lider Polski 2050 Szymon Hołownia

Były lider Polski 2050 Szymon Hołownia

Foto: PAP/Leszek Szymański

Reklama
Reklama

Kreśli pan wizję czegoś, co można by nazwać koncesjonowaną przystawką.

Powiedziałbym raczej „ugrupowaniem orbitującym”.

Pańskim zdaniem do rozłamu w Polsce 2050 doszło, ponieważ „uchwała kagańcowa”, jak powiedział jeden z posłów, przelała czarę goryczy, czy może dlatego, że posłowie stracili wiarę w możliwość uzyskania reelekcji pod obecnym szyldem?

Przyczyny tego rozejścia się były bardziej strukturalne. Poza błędami Szymona Hołowni i bardzo marnym spektaklem politycznym pod tytułem „wybory w Polsce 2050”, który tę partię kompromitował, jest jeszcze inny powód. Myślę, że struktury pozaparlamentarne Polski 2050 są bardziej krytyczne wobec Koalicji Obywatelskiej i opowiadają się za bardziej autonomicznym kursem wobec Donalda Tuska. I to one wybrały Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz. Natomiast część struktur parlamentarnych Polski 2050 na bliską współpracę z Donaldem Tuskiem patrzy znacznie cieplejszym okiem. Myślę, że do wydarzeń ze środy doprowadziło właśnie to napięcie.

Czytaj więcej

Pełczyńska-Nałęcz nie zostanie wicepremierką, renegocjacji umowy koalicyjnej nie będzie - ustaliła „Rzeczpospolita”

Ten konflikt był nieunikniony w sytuacji, kiedy Polska 2050 weszła do koalicji rządowej. Nie można jednocześnie tworzyć i kontestować.

Tak, ale w dość podobnej sytuacji było także Polskie Stronnictwo Ludowe. Tam również pojawiła się owa kwadratura koła, jak być „trzecią drogą”, jednocześnie będąc w koalicji rządzącej. A jednak Władysław Kosiniak-Kamysz bardzo sprawnie ten problem rozwiązał, zjednoczył partię wokół siebie, a jego przywództwo w PSL jest niekwestionowane. To kwestia doświadczenia i kompetencji zawodowego polityka, który potrafi organizować struktury i nimi sprawnie kierować.

Pytanie, czy te kompetencje ma Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Mówiła ona w środę, że Polska 2050 „była, jest i będzie”. Rzeczywiście była i jest, ale pytanie, jak długo będzie?

Nie kwestionuję kompetencji Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, które pokazała, zanim weszła do polityki, w dyplomacji czy jako działaczka organizacji publicznych. Myślę, że jest ona dość sprawną polityczką i ma też swoje ambicje. Nie ma natomiast narzędzi, bo Polskę 2050 na początku zbudowała sceniczna charyzma Szymona Hołowni, a potem świetny pomysł, jakim była Trzecia Droga razem z PSL-em. I to kapitał, którego dzisiaj Polska 2050 nie ma, nie ma go też jej przewodnicząca. Wydaje się zatem, że ma ona niewiele instrumentów, żeby ocalić nadzieje, które wyborcy wiązali kiedyś z Polską 2050.

Przewodnicząca partii Polska 2050, minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nał

Przewodnicząca partii Polska 2050, minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz

Foto: PAP/Leszek Szymański

Reklama
Reklama

Polska 2050 na pewno przetrwa najbliższe dwa lata, ponieważ w tym czasie będzie otrzymywać subwencję z budżetu. Nikt z tego nie zrezygnuje.

Tak, partia będzie działała, natomiast niezwykle trudne, być może niemożliwe, będzie odzyskanie przez nią świeżości politycznej, a przede wszystkim odwrócenie zawiedzionych nadziei zarówno wyborców, jak i działaczy. Pamiętajmy, że Polska 2050 to nieduża grupa polityków, którzy są u władzy i czerpią z tego benefity, i większa grupa działaczy, którzy przez kilka lat szli za Szymonem Hołownią, inwestując swój czas i pieniądze. Dzisiaj czują się rozczarowani. Odzyskanie ich zaufania będzie równie trudne, jak odzyskanie zaufania wyborców.

Możliwe, że część wyborców Polski 2050 na stałe przejmie Konfederacja.

Jakąś część tak, ale niedużą. Jeden z podstawowych podziałów w polskiej polityce to podział pokoleniowy i rzeczywiście, pewna część młodszych wyborców Polski 2050, którzy czują się rozgoryczeni, być może będzie głosowała na Konfederację jako na nową „trzecią drogę”, partię, która kontestuje duopol PiS-PO, ale nie sądzę, żeby to była jakaś wielka liczba wyborców. Jeśli przyjmiemy, że Polska 2050 miała w 2023 r. w ramach Trzeciej Drogi ok. 1,5 mln wyborców, to kilkadziesiąt tysięcy z nich może zasilić Konfederację. Wydaje mi się jednak, że rozłam w Polsce 2050 jakoś istotnie Konfederacji nie wzmocni.

Plansza z logo partii Polska 2050 w holu Sejmu

Plansza z logo partii Polska 2050 w holu Sejmu

Foto: PAP/Leszek Szymański

Razem z Pauliną Hennig-Kloską odeszli bardziej znani parlamentarzyści, ale to Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz ma prawa do szyldu partyjnego, do subwencji partyjnej i stanowiska wicemarszałka Sejmu. Która z liderek jest w lepszej sytuacji?

Pozycja obu tych polityczek jest nie do pozazdroszczenia. Szyld i dostęp do wszystkich formalnych zasobów partii ma Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ale wydaje mi się, że ona nie ma dzisiaj niczego szczególnego do zaoferowania posłom, którzy przy niej zostali, poza ciężką pracą. Możemy się domyślać, że Paulina Hennig-Kloska, być może w kontakcie z premierem Tuskiem, będzie mogła pośredniczyć w perspektywie ewentualnego kandydowania z listy Koalicji Obywatelskiej. Zatem formalnie więcej narzędzi ma przewodnicząca, Pełczyńska-Nałęcz, natomiast politycznie większe szanse na perspektywy dla swoich posłów ma minister Hennig-Kloska.

Z Polski 2050 do klubu Centrum odeszło czternaścioro posłów i Izabela Bodnar. Szanse, że dla całej piętnastki znajdą się biorące miejsca na listach KO są raczej znikome.

Oczywiście. I na pewno działacze Koalicji Obywatelskiej nie będą szczęśliwi, przyjmując dodatkowych konkurentów na swoje listy. Ale dzisiaj i tak właściwie przed politykami Polski 2050 nie ma większych możliwości, więc nawet takie niepewne obietnice wyglądają lepiej, niż trwanie w klinczu, w jakim Polska 2050 była w ciągu ostatnich tygodni. Jest jeszcze jedna możliwość: mówi się o tym, że być może powstanie jakieś nowe ugrupowanie polityczne, centrowe. Być może część posłów, którzy odeszli z Polski 2050, się w to zaangażuje.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz: Rozłam w Polsce 2050? To nieprawda

Ale nie oni mieliby być inicjatorami powstania tej nowej partii?

Myślę, że to mogą być różne inicjatywy, które złączą się w jedno. Przypominam, w jaki sposób powstawała Platforma Obywatelska. Tam był z jednej strony Donald Tusk, który odszedł z grupą działaczy z Unii Wolności; był Andrzej Olechowski, niesiony na fali dobrego wyniku w wyborach prezydenckich; był Maciej Płażyński, który opuścił AWS. Z tak różnych inicjatyw i środowisk powstało ugrupowanie, które potem zdominowało scenę polityczną. Nie można wykluczyć powtórki tego scenariusza, czyli połączenia się różnych, dość odległych środowisk w jakąś nową, być może interesującą dla wyborców siłę. To dla wyborców Polski 2050 mogłaby być lepsza perspektywa, niż powtórzenie przez jej polityków losu Nowoczesnej, czyli stopienia się z Koalicją Obywatelską.

Co rozpad Polski 2050 oznacza dla Donalda Tuska?

Dla premiera sytuacja nie jest szczególnie komfortowa, ale z punktu widzenia koalicji ostatecznie lepiej, że pewne rzeczy się wyklarowały. Myślę, że rozłam służy szefowi rządu w tym sensie, że trochę stabilizuje sytuację w koalicji.

Czytaj więcej

Czy Polskę 2050 w Warszawie czeka podział? Reakcje na wojnie na górze

Premierowi będzie łatwiej zarządzać koalicją?

Sądzę, że ostatecznie tak, dlatego że sytuacja jest bardziej czytelna. Dużo zależy od tego, ilu posłów opuści Polskę 2050. Dziś mówimy o czternaściorgu, ale sądzę, że trwają jeszcze rozmowy, indywidualne negocjacje.

Reklama
Reklama

Z Polski 2050 do Centrum przeszło czternaścioro, ale są jeszcze Paweł Zalewski i Joanna Mucha, którzy też pożegnali się z formacją. Nie jest pewne, że Polsce 2050 uda się zachować klub.

Właśnie, trzeba poczekać, aż rzecz się wyklaruje, ale wydaje mi się, że dla Tuska lepiej, że sytuacja się formalizuje i stabilizuje. Niepewność ostatnich tygodni szkodziła koalicji.

A czy dotychczasowi reprezentanci Polski 2050, którzy odeszli z partii lub z klubu, stracą stanowiska w rządzie?

Myślę, że Donald Tusk nie będzie chciał prowokować dodatkowego niezadowolenia czy poczucia zawodu i odbierać stanowiska dotychczasowym politykom Polski 2050. Natomiast nie wydaje mi się, żeby w tej sytuacji Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz została wicepremierem. Jeśli chodzi o stanowiska rządowe, to będzie to raczej status quo.

Joanna Mucha odeszła z Polski 2050, Aleksandra Leo przeszła do klubu Centrum

Joanna Mucha odeszła z Polski 2050, Aleksandra Leo przeszła do klubu Centrum

Foto: Fotorzepa, Jakub Czermiński

Pytanie, czy Paweł Zalewski, który odszedł z partii, czyli nie ma już poparcia w parlamencie, pozostanie wiceszefem MON.

To rzeczywiście ciekawe pytanie, ale poczekajmy na wyklarowanie się sytuacji. Czy Paweł Zalewski ostatecznie pozostanie posłem niezależnym, czy na przykład nie zgłosi się do Centrum, a może przejdzie do ław PSL-u? Sądzę, że jakąś rolę odegra tu też jego formalny zwierzchnik, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

To byłoby ciekawe, gdyby Paweł Zalewski przeszedł do PSL-u – to byłaby jego dziesiąta partia, w PSL-u jeszcze nie był.

Takie peregrynowanie polityków przez różne partie polityczne to w polskiej polityce rzecz dość często spotykana.

Reklama
Reklama

Być może ogłoszenie powstania klubu Centrum to pierwszy krok w kierunku takiego scenariusza, powstania nowej centrowej partii, która byłaby skrzydłem KO

dr hab. Sławomir Sowiński

Przychodzi mi do głowy Ryszard Czarnecki, ale jednak Zalewski wydaje się być rekordzistą.

Tak, ale na przykład mało kto pamięta, że Leszek Miller miał epizod wyborczy z Samoobroną, niektórzy politycy PiS-u kiedyś funkcjonowali w Platformie Obywatelskiej lub Unii Wolności, a Roman Giertych z LPR trafił do Koalicji Obywatelskiej. Politycy dość często zmieniają barwy polityczne. Wydaje mi się, że rozłam w Polsce 2050 otwiera szersze okno transferów politycznych w przedwyborczym sezonie. Pytanie, czy do tego typu ruchów nie dojdzie w innych klubach. Jeśli miałoby powstać nowe ugrupowanie polityczne, to być może rozłam w partii Szymona Hołowni jest pierwszym krokiem do takiego scenariusza.

Jakie transfery polityczne są możliwe?

Podobne konflikty, jak w Polsce 2050, choć w mniejszej skali, widzimy w Prawie i Sprawiedliwości. Różne frakcje w PiS sondują przywództwo, dotychczas niekwestionowaną rolę Jarosława Kaczyńskiego. Po tym, co stało się w Polsce 2050, Jarosław Kaczyński musi brać pod uwagę, że podobne ruchy mogą pojawić się także w jego partii, choć oczywiście nie na taką skalę, jak ma to miejsce w Polsce 2050. Ale skoro proces transferów został uruchomiony, to będzie to dodatkowa zmienna, którą prezes PiS musi brać pod uwagę, próbując przywrócić swej partii sterowność.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Rozpad Polski 2050. Rząd niezagrożony, projekt Szymona Hołowni zagrzebany

Druga rzecz to krążące po kuluarach polskiej polityki przypuszczenie, że może powstać nowa partia polityczna, która gromadziłaby wędrujących polityków parlamentarnych, polityków czy osoby publiczne, które miałyby ambicje polityczne. Być może ogłoszenie powstania klubu Centrum to pierwszy krok w kierunku takiego scenariusza, powstania nowej centrowej partii, która byłaby skrzydłem KO; partii wolnorynkowej, liberalnej w sensie obyczajowym, która byłaby konkurencją dla Konfederacji, która jest partią wolnorynkową, ale wyraziście konserwatywną obyczajowo; partii liberalno-liberalnej, technokratycznej, orientującej się na gospodarkę.

Jaki jest potencjalny elektorat takiego ugrupowania?

Do 10 proc., ale w polskiej polityce to bardzo dużo. Gdyby partia wystartowała w dobrym momencie, czyli nie za wcześnie, np. pół roku przed wyborami, żeby wejść w kampanię w aurze nowości, to miałaby szansę powtórzyć wyczyn Nowoczesnej z 2015 r., Pawła Kukiza z tego samego roku albo Szymona Hołowni, który z impetem wszedł na polską stronę polityczną. Są przykłady, że taka partia może przekroczyć próg wyborczy. Prawdziwe schody zaczynają się później, w parlamencie.

Poseł Ryszard Petru

Poseł Ryszard Petru

Foto: PAP/Marcin Obara

Jestem sobie w stanie wyobrazić partię, która pozyskałaby gospodarczych wyborców Konfederacji i obyczajowych wyborców partii Razem oraz znaczną część wyborców Polski 2050. Umiałby pan wskazać osoby, które pasowałyby na liderów takiej formacji?

Oczyma wyobraźni widzimy w takiej partii zapewne Ryszarda Petru, który pozycjonuje się jako specjalista od spraw gospodarczych oraz polityk dosyć liberalny czy neutralny w sprawach aksjologicznych. Ważne, czy jakieś osoby spoza polityki chciałyby się w taki projekt zaangażować.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Polityka
Mentzen imperatorem. Kontrowersyjne przepisy statutu partii Imperium Kontratakuje
Polityka
Hołownia zapowiada rozliczanie minister Hennig-Kloski. „Pewnie będzie jedynką na liście KO”
Polityka
Złe wiadomości dla Ziobry. Węgierska opozycja powiększa przewagę nad partią Orbána
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama