W rozmowie z Bogusławem Chrabotą w podcaście „Rzecz w tym" politolog prof. Andrzej Zybała nie pozostawia złudzeń: Polska 2050 jako projekt polityczny dobiega końca. Analiza przyczyn tej porażki prowadzi przez krajobraz polskiej sceny politycznej, na której coraz trudniej o miejsce dla umiarkowanego centrum.
Kryzys zaczął się w kampanii prezydenckiej
Kiedy zaczęły się problemy? „Być może kampania prezydencka, już wtedy" — wskazuje prof. Zybała. Szymon Hołownia miał spore oczekiwania, które nie zostały spełnione. Później było gorzej — tajne spotkania z liderami PiS-u, okres nieobecności. „To znamionowało, że coś się z nim dzieje, a jak z nim, to i w zasadzie z partią" — zauważa politolog.
Kluczowym błędem było odrzucenie teki wicepremiera. „To jest ewenement w polskiej polityce, że człowiek mógł objąć tak wysokie stanowisko" i z tego zrezygnował — podkreśla Zybała. Hołownia okazał się „romantycznym liderem", który nie sprawdził się w codziennej polityce wymagającej budowania struktur i układania się z grupami interesu.
Czytaj więcej
Grupa posłów Polski 2050 odchodzi z partii i zakłada klub Centrum. - Chcemy utworzyć klub parlame...
Partia bez programu i elektoratu
Czy Polska 2050 miała w ogóle szansę? Prof. Zybała wskazuje na fundamentalne problemy. Po pierwsze — brak wyrazistego programu. „W sensie programowym trudno powiedzieć", czym różniła się partia, bo „od Sasa do Lasa" — od libertarianina Ryszarda Petru po polityków nastawionych na regulacje.