Reklama

31 min. 0 sek.

„Rzecz w tym". Andrzej Zybała: Polska 2050? To chyba koniec

Kryzys w Polsce 2050 zaczął się po przegranej kampanii prezydenckiej Szymona Hołowni i nie ma szans na odwrócenie — uważa prof. Andrzej Zybała. Politolog wskazuje na brak programu, abdykację lidera i rosnącą polaryzację.

Publikacja: 19.02.2026 17:00

W rozmowie z Bogusławem Chrabotą w podcaście „Rzecz w tym" politolog prof. Andrzej Zybała nie pozostawia złudzeń: Polska 2050 jako projekt polityczny dobiega końca. Analiza przyczyn tej porażki prowadzi przez krajobraz polskiej sceny politycznej, na której coraz trudniej o miejsce dla umiarkowanego centrum.

Reklama
Reklama

Kryzys zaczął się w kampanii prezydenckiej

Kiedy zaczęły się problemy? „Być może kampania prezydencka, już wtedy" — wskazuje prof. Zybała. Szymon Hołownia miał spore oczekiwania, które nie zostały spełnione. Później było gorzej — tajne spotkania z liderami PiS-u, okres nieobecności. „To znamionowało, że coś się z nim dzieje, a jak z nim, to i w zasadzie z partią" — zauważa politolog.

​Kluczowym błędem było odrzucenie teki wicepremiera. „To jest ewenement w polskiej polityce, że człowiek mógł objąć tak wysokie stanowisko" i z tego zrezygnował — podkreśla Zybała. Hołownia okazał się „romantycznym liderem", który nie sprawdził się w codziennej polityce wymagającej budowania struktur i układania się z grupami interesu.

Czytaj więcej

Rozłam Polski 2050. Członkowie opuszczają partię i zakładają nowy klub w Sejmie

Partia bez programu i elektoratu

Czy Polska 2050 miała w ogóle szansę? Prof. Zybała wskazuje na fundamentalne problemy. Po pierwsze — brak wyrazistego programu. „W sensie programowym trudno powiedzieć", czym różniła się partia, bo „od Sasa do Lasa" — od libertarianina Ryszarda Petru po polityków nastawionych na regulacje.

Reklama
Reklama

​Po drugie — klasa średnia, naturalny elektorat centrum, była „dobrze zagospodarowana przez Donalda Tuska". Polska 2050 znalazła się w pułapce: chciała być „formacją bardziej zmoderowaną, bez ekscesów", ale „trudno odnaleźć wyborcę", bo „wyborca jest chaotyczny, zmienny". Politolog przypomina: „My jako Polacy chętnie się identyfikujemy z bardzo wyraźnymi ofertami politycznymi", takimi jak Koalicja Obywatelska, PiS czy Konfederacja.

Czy jest miejsce w centrum?

„Czy jest w ogóle miejsce w centrum?" — pyta prowadzący Bogusław Chrabota. Prof. Zybała jest sceptyczny: „Ciężki los dla takich prób". Wyborcy są „zdemoralizowani populizmem", a polaryzacja rośnie — widać to po sukcesie Grzegorza Brauna i Konfederacji Korony Polskiej.

​Historia pokazuje, że wyraziści liderzy — Andrzej Lepper, Janusz Palikot, Paweł Kukiz, Ryszard Petru — „mieli sukces", ale „nie dotrzymali tego w dłuższym terminie". Przyciągali jako „zbiornik protestu wobec konwencjonalnej polityki", ale z czasem wyborcy zobaczyli, że „rzeczywistość idzie swoim torem". Szymon Hołownia „podzielił los tych poprzedników".

Czytaj więcej

Szymon Hołownia: Odeszli z Polski 2050, bo kierowała nimi nienawiść do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz

Abdykacja lidera i fatalne konsekwencje

Czy Hołownia ma jeszcze szansę w polityce? Tylko jeśli „zdecyduje się być politykiem" i wejdzie w „rwącą rzekę polskiej polityki". Obecnie „nie widać" takiej woli. Bogusław Chrabota wskazuje moment przełomowy: zamiast wziąć „na siebie ciężar mediowania pomiędzy zwaśnionymi frakcjami", Hołownia zadeklarował wyjście z polityki — „to był ostatni gwóźdź do trumny Polski 2050".

​Prof. Zybała zgadza się: „On nie zgadza się na tę politykę, nie chce być w takiej polityce, jak ona wygląda". Lider nie jest „zdolny do mediowania", nie potrafi „stworzyć pewien ład" wśród ludzi o różnych interesach. „On funkcjonuje na takim poziomie pewnych haseł, pewnych dobrych intencji, ale nie widzi tej polityki".

Reklama
Reklama

​Ani Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ani Paulina Hennig-Kloska nie mają szans samodzielnie. Hennig-Kloska „będzie wierniejszą sojuszniczką Donalda Tuska", ale „nie wnosi niczego w sensie wyborczym". Pełczyńska-Nałęcz jest „wartościowa w sensie merytorycznym", ale nie ma dobrych relacji z Tuskiem i „nie ma tych cech wiecowości".

Czytaj więcej

Pełczyńska-Nałęcz nie zostanie wicepremierką, renegocjacji umowy koalicyjnej nie będzie - ustaliła „Rzeczpospolita”

Fatalna wiadomość dla koalicji

Upadek Polski 2050 to katastrofa dla całej koalicji rządzącej. „Z punktu widzenia interesu wyborczego koalicji rządzącej to jest fatalna sytuacja" — ostrzega prof. Zybała. Donald Tusk „ma dobry pomysł dla swojego ugrupowania", ale Koalicja Obywatelska „nie zbuduje poparcia na takim poziomie, żeby mogła samodzielnie czy nawet z lewicą wygrać".

​Pytanie o przyszłość pozostaje otwarte: kto zastąpi Polskę 2050 jako element domykający układ wyborczy? PSL „bardzo licho rośnie", a „nie ma danych", które mogłyby budować optymizm. Prof. Zybała podsumowuje: „Wyborcy postawili krzyżyk" — w sensie skreślili Polskę 2050. „Nie widzę jakiegoś potencjalnego pomysłu czy potencjału w tym środowisku".

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama