Bogusław Chrabota nie ma wątpliwości co do genezy kryzysu. – To, że Polska 2050 się rozpadnie i że te podziały są zbyt głębokie, żeby mogła przetrwać, to wiedzieliśmy już właściwie od jesieni zeszłego roku – mówi wprost. Jego zdaniem degradacja środowiska Szymona Hołowni była błyskawiczna i wynikała przede wszystkim z błędów przywódcy. – To miała być taka katapulta, która wyrzuca go do prezydentury. I to się nie powiodło – ocenia Chrabota. Projekt polityczny został podporządkowany jego osobistym ambicjom, a gdy te przestały być realne, zabrakło spoiwa, które utrzymałoby formację razem.
Szymona Hołownię ocenia surowo. – Zdecydowanie to wina lidera, nie sprostał tej roli – słyszymy w podcaście. Chrabota podkreśla, że zabrakło odporności na presję i zdolności do odbudowy autorytetu w kryzysie. – Umiejętność wytrzymania presji, umiejętność upadku i powstania. Tego zabrakło Hołowni.
Czytaj więcej
Katastrofa? Chyba za dużo powiedziane. Katastrofą byłoby, gdyby wskutek podziału Polski 2050 pows...
Centrum staje się raczej przestrzenią próżni niż realnej oferty programowej
Rozmowa schodzi także na kwestię braku ideowej tożsamości Polski 2050. – Rzeczywiście brakowało wizji – poza jedną wizją. Wizją prezydentury Szymona Hołowni – podkreśla redaktor naczelny grupy Gremi Media. W efekcie partia nie wypracowała programu ani doktryny, które mogłyby zintegrować tak różnorodne środowisko polityczne.
Nowy byt – klub parlamentarny Centrum – na razie pozostaje zagadką. – Nic nie jesteśmy w stanie o nim powiedzieć. Ja uważam, że zarówno nazwa jest źle dobrana, jak i kierunek tej partii jest nieokreślony – mówi Chrabota. W jego ocenie w spolaryzowanej rzeczywistości politycznej centrum staje się raczej przestrzenią próżni niż realnej oferty programowej.