Z rozmów przeprowadzonych przez „Rzeczpospolitą” wynika, że coraz więcej środowisk biznesowych i politycznych na poważnie sonduje Rafała Brzoskę, czy jest już gotów wejść do polityki. Nasi rozmówcy z otoczenia milionera nie zaprzeczają, że w jego środowisku toczy się coraz gorętsza dyskusja nad tym, czy założyciel InPostu powinien się dziś zaangażować politycznie.
Brzoska odniósł przez ostatni rok sukces deregulacyjną inicjatywą SprawdzaMy, która zmieniła się w setki przepisów poprawionych na rzecz obywateli i przedsiębiorców. I ten sukces rozbudził apetyt na więcej. Sprawę podgrzał w ostatnich dniach Piotr Trudnowski z Klubu Jagiellońskiego, który w swoim podcaście postawił tezę, że Brzoska pójdzie drogą Szymona Hołowni. Co dalej? Polityczne ambicje milionera są tematem spekulacji od lat. Teraz jednak wydaje się, że mogą wreszcie nabrać realnych kształtów. I zmienić scenę polityczną.
Czy ruch Rafała Brzoski przełamie sejmowy pat?
Politycy i ich stratedzy nieustannie analizują sondaże. Nie tylko te publiczne, ale przede wszystkim swoje własne. I w ostatnich miesiącach wniosek jest niezmienny: nowy Sejm po wyborach w 2027 r. może czekać pat. Mówił o nim na styczniowym posiedzeniu klubu PiS Jarosław Kaczyński, o czym pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”. Pat wynika z kilku rzeczy. PiS nie pali się do wchodzenia w koalicję z Grzegorzem Braunem ze względu na sygnały, jakie wysyłają Amerykanie. Potwierdził je w wywiadzie udzielonym „Rzeczpospolitej” ambasador USA Thomas Rose. KO może sprzymierzyć się z częścią Konfederacji, czyli libertarianami Sławomira Mentzena, ale raczej nie z narodowcami Krzysztofa Bosaka. To może sprawić, że premierowi Donaldowi Tuskowi w takiej konfiguracji zabraknie po prostu głosów.
I tu pojawiają się dyskusje o nowym potencjalnym projekcie Rafała Brzoski. Z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że jeśli powstanie, to byłby bardziej dość szerokim ruchem pod patronatem założyciela InPostu. W wymarzonym scenariuszu środowisk biznesowych, które sondują Rafała Brzoskę, taki ruch miałby trzymać pakiet kontrolny między PiS a KO – tak by maksymalizować szanse na realizację ważnych dla przedsiębiorców postulatów gospodarczych. Przedstawiciele biznesu od dawna są niezadowoleni z tego, że muszą nieustannie i „kawałkami” walczyć o swoje interesy niezależnie od tego, kto rządzi. Wielu zaczęło wierzyć, że tylko wejście do Sejmu może zagwarantować, że główne partie polityczne będą się z nimi liczyć np. w takich sprawach jak Państwowa Inspekcja Pracy, sprawy podatkowe, energetyczne czy problem deregulacji, ale też implementacji unijnego prawa.