Reklama

Ambasador USA dla „Rzeczpospolitej”: Nasze wojska zostaną w Polsce

Dla Stanów Zjednoczonych bardzo trudno byłoby zaakceptować po wyborach parlamentarnych rząd z udziałem Grzegorza Brauna - ostrzega Thomas Rose, ambasador USA w Polsce.

Publikacja: 10.02.2026 11:58

Ambasador Thomas Rose

Ambasador Thomas Rose

Foto: Mirosław Stelmach

„Rzeczpospolita”: Polacy zawsze ufali Ameryce. Teraz jednak okazuje się, że aż 53,2 proc. z nich uważa, iż Stany Zjednoczone nie są wiarygodnym sojusznikiem. Tylko 29,9 proc. widzi w USA wiarygodnego alianta. Tak wynika z sondażu dla „Rzeczpospolitej”. Czym to tłumaczyć?

Ambasador Thomas Rose: Jeśli te wyniki faktycznie odzwierciedlają stan opinii publicznej, to jest to godne pożałowania. I to bardziej dla Polski niż dla Ameryki. Kochamy Polskę, chcemy mieć z nią silny sojusz. Żywimy ogromny respekt dla polskiego narodu i staramy się, aby nasze relacje z Polską były tak produktywne i konstruktywne, jak to tylko możliwe, bo w sposób oczywisty służy to także naszym interesom. Nie jesteśmy tu przecież z pobudek dobroczynnych. Żyjemy w czasach ogromnych zmian geopolitycznych. Jeśli więc poparcie wśród Polaków dla tego sojuszu słabnie, to jest to bardzo niefortunne, niesprawiedliwe i niesłuszne. Mamy dziś w Ameryce prezydenta, który po prostu mówi odważnie o tym, jaki jest świat. On nie tyle zmienia bieg wydarzeń, ile reaguje na przeobrażającą się rzeczywistość. Jestem przekonany, że większość Polaków zdaje sobie z tego sprawę, większość wie, że jesteśmy najlepszym sojusznikiem, największym przyjacielem Polski. Nie martwią mnie więc zbytnio wyniki tego sondażu, bo w ostatecznym rachunku pozostajemy partnerami i aliantami. I to się nie zmieni.

Reklama
Reklama

Foto: rp.pl/Weronika Porębska

Nie brakuje jednak głosów, że pańska decyzja o zerwaniu stosunków z marszałkiem Sejmu osłabia jeszcze bardziej wiarygodność Ameryki. Bo w końcu tu nie chodzi o sprawy personalne, ale państwowe. Zarówno pan, jak i Włodzimierz Czarzasty, który z racji pełnionej funkcji ma ogromną legitymizację demokratyczną, reprezentujecie państwa.

Czytaj więcej

Trump rządzi od roku. Ameryka nie stała się wielka

Uważa więc pan, że nie powinienem odpowiedzieć na jego ataki na prezydenta?

Czarzasty zasadniczo powiedział, że jego zdaniem prezydent Trump nie zasługuje na Pokojową Nagrodę Nobla. Pan uznał, że chodzi o „niesprowokowane i skandaliczne obelgi”…

To nie jest wszystko, co powiedział. Każdy może sobie to jeszcze raz przeczytać. Ja nie muszę tego powtarzać. Powiedziałem o tym wystarczająco dużo. Przebiłem się ze swoim przesłaniem. Nie będziemy akceptowali czy tolerowali skandalicznych obelg wobec naszego prezydenta! Każdy Polak ma oczywiście prawo do dzielenia się swoimi opiniami. Ale my też mamy prawo na te opinie czy oceny reagować. I tak właśnie zrobiłem. Dziesięć lat od przejęcia przez Donalda Trumpa władzy nietrudno jest zrozumieć, że osobiste ataki na prezydenta nie są produktywne.

Reklama
Reklama

Który fragment wypowiedzi marszałka można uznać za osobisty atak na prezydenta Trumpa? Byłoby bardzo użyteczne, gdyby pan to Polakom wytłumaczył.

Z pewnością. I z pewnością dla mediów byłoby użyteczne podtrzymanie tego tematu. Ale może mi pan zadawać 25 razy to samo pytanie, a uzyska pan tę samą odpowiedź.

Czytaj więcej

Wicepremier o relacjach Polski z USA: Współpraca, nie poddaństwo

Pójdźmy więc o krok dalej. Podjął pan decyzję o zerwaniu kontaktów z Czarzastym. Ale przecież Ameryka utrzymuje stosunki z niepomiernie bardziej kontrowersyjnymi postaciami, jak chociażby Władimir Putin. Jak to wytłumaczyć?

Nie muszę tego tłumaczyć!

Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski powiedział, że oczekuje wytłumaczenia, czy pańska reakcja na słowa Czarzastego to był wyraz stanowiska Stanów Zjednoczonych?

Nie miałem żadnego sygnału ze strony ministra Sikorskiego.

A jaka jest pana odpowiedź?

Czy możemy zmienić temat? 

Reklama
Reklama

Był pan dziennikarzem. To są pytania, które w obecnej sytuacji sam by pan zadawał.

100 proc. zgody. Ale też usłyszałbym tę samą odpowiedź, którą pan słyszy. Bardzo jasno wyraziliśmy nasze stanowisko i nie pozwolimy, aby ta sprawa podważyła w szerszej skali stosunki polsko-amerykańskie.

W reakcji na apel jednego z użytkowników X, aby wrócił pan do USA, ze swojego prywatnego konta zapytał pan, czy także powinni wrócić amerykańscy żołnierze stacjonujący w Polsce. Wrócą?

Amerykańskie wojska rzecz jasna tu pozostaną. Chyba że Polska, z jakichś nieprawdopodobnie głupich powodów, miałaby zdecydować, że już ich nie chce.

Pentagon szykuje jednak rewizję rozlokowania wojsk USA.

Mamy dziś w Polsce około 9800 żołnierzy i nie dochodzą do mnie żadne oznaki, jakoby ta liczba miała zostać zmniejszona. Prezydent Trump na spotkaniu z prezydentem Nawrockim we wrześniu powiedział, że jeśli to byłoby możliwe, chciałby nawet zwiększyć tę liczbę. Jednak przegląd sił nie został jeszcze ujawniony. Liczba żołnierzy to jest zresztą tylko jedna z miar naszej obecności militarnej w Polsce. Są inne. Ta liczba w każdym razie pozostanie stabilna, o ile nie wzrośnie. Ale to jest decyzja, która należy do prezydenta, do sekretarza wojny, do naszych dowódców. Oni rozstrzygną, jak widzą rozlokowanie naszych wojsk w Europie.

Amerykańskie wojska rzecz jasna tu pozostaną. Chyba że Polska, z jakichś nieprawdopodobnie głupich powodów, miałaby zdecydować, że już ich nie chce.

Thomas Rose, ambasador USA

Jak wiadomo, zmieniamy w tej chwili znacząco nasze nastawienie i potrzebujemy podobnych partnerów, jak Polska, którzy zrobili tak wiele, aby zabezpieczyć swoją przyszłość, inwestując na wielką skalę w potencjał wojskowy. Polska jest dziś takim aliantem, jakimi powinni być wszyscy sojusznicy w NATO. Wzorem, jak powinno wyglądać lepsze zrównoważenie ciężaru wspólnej obrony w sojuszu.

Reklama
Reklama

Przed rozpoczęciem inwazji na Ukrainę, Putin domagał się wycofania wojsk alianckich, w tym amerykańskich, z flanki wschodniej NATO. Najwyraźniej tak się więc nie stanie?

Nie jestem zaangażowany w negocjacje. Ale wiedziałbym o tym i byłbym bardzo zaskoczony, gdyby tak się stało. Pokładam wielkie zaufanie w prezydencie, w jego ekipie negocjacyjnej. Podobnie jak w potencjale naszych europejskich partnerów, którzy również są mocno zaangażowani w ten proces. Jak powiedział Donald Trump, każde porozumienie musi zostać zaakceptowane przez obie strony. Ukraina ma rzecz jasna w tej sprawie prawo głosu. I z pewnością nie zgodzi się na coś, co nie byłoby w jej interesie. Ale nasza ekipa wydaje się bardzo ostrożnie optymistyczna, ze wszystkimi możliwymi zastrzeżeniami.

Jesteśmy u progu czwartej rocznicy rosyjskiej inwazji. Dla jasności: kto rozpoczął tę wojnę, dlaczego wciąż nie mamy pokoju i jakie warunki muszą być spełnione, aby doszło do pokoju?

To jest sprytna próba, ale nie odpowiem. Ta wojna musi się zakończyć. Toczą się w tej chwili negocjacje, a moja opinia w tej sprawie jest bez znaczenia.

Czytaj więcej

Marek A. Cichocki: Amerykańskie wycofanie, francuskie ambicje, niemieckie przywództwo

Po raz pierwszy od lat polski prezydent nie zgodził się na zapalenie świec chanukowych w swoim pałacu. Karol Nawrocki puszcza w ten sposób oko do elektoratu o nastawieniu antysemickim? 

To jest straszny skrót myślowy! Prezydent Nawrocki jest naszym wielkim przyjacielem i sojusznikiem. Ma prawo decydować o tym, jakie wydarzenia odbywają się w jego własnym domu. Z pewnością nie interpretowałem tego w jakiś negatywny sposób. Wiem, że media próbowały zrobić z tego wielką sprawę, skonfliktować Stany i mnie osobiście z prezydentem. Jestem Żydem, nawet bardzo. Ale powtórzę: Karol Nawrocki jest naszym wielkim przyjacielem.

Czytaj więcej

Czy partię Brauna trzeba izolować?
Reklama
Reklama

Wyobraża pan sobie po wyborach parlamentarnych w 2027 r. rząd z udziałem Grzegorza Brauna i jego partii?

Nie chcę w żaden sposób przesądzać wyniku wyborów w Polsce. To nie moja rola. Tę decyzję muszą podjąć polscy wyborcy. Ale Braun jest jednak bardzo antyamerykański. I każdy wie, w tym opozycja, że byłoby nam trudno coś podobnego zaakceptować. Byłby to dla nas poważny problem.

Sojusz z Ameryką był w demokratycznej Polsce wspierany przez wszystkie znaczące siły polityczne. Jednak przed wyborami prezydenckimi Trump zaprosił do Białego Domu Nawrockiego, a sekretarz ds. bezpieczeństwa wewnętrznego Kristi Noem apelowała w Rzeszowie tuż przed głosowaniem do postawienia na kandydata wspieranego przez PiS. Czy z perspektywy Stanów to nie był błąd, który być może tłumaczy, dlaczego dziś tak wielu Polaków po jednej ze stron sceny politycznej ma trudności z identyfikowaniem się z Ameryką jako wiarygodnym sojusznikiem?

Nasze relacje nadal obejmują wszystkie główne siły polityczne w Polsce. Mamy znakomite stosunki z premierem Tuskiem i liczymy, że tak pozostanie. Nie chcę wracać do kampanii przed wyborami prezydenckimi. Nie byłem w to zaangażowany. Prezydenci Trump i Nawrocki mają bardzo bliskie relacje. Premier Tusk ma znakomite kontakty w Brukseli i jeśli nadal będzie wykorzystywał swoje ogromne wpływy dla deregulacji, uwolnienia potencjału zesklerociałego europejskiego rynku, będzie to z wielką korzyścią nie tylko dla Europy, ale i dla Polski. I także z korzyścią dla Stanów, bo chcemy silnej Unii Europejskiej. Takiej, która jest zamożna, rozwija się i potrafi się obronić.

Mimo wszystko można odnieść wrażenie, że dla Białego Domu głównym partnerem w Polsce jest Nawrocki, nie Tusk. Widać to było choćby w trakcie rozmów telefonicznych prezydenta Trumpa z europejskimi przywódcami.

Nie powiedziałbym, że nie widzi w premierze Tusku partnera. Ale owszem, dostrzega w prezydencie Nawrockim swojego głównego interlokutora, swój pierwszy kontakt. Z pewnością znakomicie się rozumieją. To jednak nie uniemożliwia współpracy z polskim rządem. Mamy zbyt wiele problemów politycznych we własnym kraju, aby jeszcze angażować się w polski spór polityczny. Ja sam spotykam się z każdym.

Czytaj więcej

Donald Trump zawiódł Amerykę. I wolny świat

Czy strategia gry na PiS nie byłaby ryzykowna dla samych Stanów, skoro partia Jarosława Kaczyńskiego pikuje w sondażach, podczas gdy poparcie dla Koalicji Obywatelskiej rośnie?

Gdyby przyjąć pańskie założenie, że wspieramy wszelkimi siłami jedną stronę, a sprzeciwiamy się drugiej, mogłaby to być słuszna ocena. Ale ja tego założenia w żaden sposób nie akceptuję. Jesteśmy tu, aby wspierać amerykańskie interesy, tak, jak robią przedstawiciele każdego kraju. A najlepszym na to sposobem jest możliwie jak najbardziej konstruktywnie współpracować z każdym, kto jest teraz u władzy. Mamy tu zbyt wielu przyjaciół, mamy tu zbyt wiele do stracenia, byliśmy sojusznikami zbyt długo, aby pozwolić na narażenie na szwank naszych stosunków z powodu polskiej polityki wewnętrznej. Nie pozwolimy na to!

Reklama
Reklama

(Donald Trump) dostrzega w prezydencie Nawrockim swojego głównego interlokutora, swój pierwszy kontakt. Z pewnością znakomicie się rozumieją. To jednak nie uniemożliwia współpracy z polskim rządem

Thomas Rose, ambasador USA

To ciekawy punkt, ponieważ można było odnieść wrażenie, że to tylko Polska potrzebuje Ameryki. 

Sojusz z Polską trwa już 250 lat. Byliście z nami dosłownie od pierwszego dnia, od wojny o niepodległość. Dzielimy te same, cywilizacyjne wartości: suwerenności, patriotyzmu, wiary, rodziny, wolności. Walczyliśmy u boku Polski. A dziś jesteśmy bardzo zaangażowani w bezpieczeństwo Europy. Zasadniczym, o ile wręcz nie głównym powodem, dla którego tak bardzo nam zależy na Polsce jest to, że Polska jest przykładem, za którym musi pójść Europa i NATO, aby móc skutecznie się bronić. Nie chodzi zresztą tylko o bezpieczeństwo, ale i o gospodarkę. W ubiegłym roku Polska rozwijała się wielokrotnie szybciej niż Niemcy. Najszybciej na świecie obok Chin czy Indii. Polska może pociągnąć Europę ku lepszej, zamożniejszej przyszłości. Polska jest zresztą o wiele bardziej wpływowa w Unii niż większość ludzi sobie zdaje sprawę.

Ameryka oczekuje, że to jej koncern zbuduje także drugą elektrownię jądrową w Polsce?

Taką mamy nadzieję, nad tym pracujemy. Uważamy, że nasza energetyka atomowa jest najbardziej bezpieczna i innowacyjna na świecie. Do 2050 r. Polska będzie potrzebowała dwa razy więcej energii. Dlatego wszystkie jej źródła, nie tylko z elektrowni jądrowych, ale także czysty węgiel, gaz skroplony, energetyka odnawialna będą potrzebne. Polska pokazała przed innymi, jak ważne jest bezpieczeństwo energetyczne. Dlatego i w tym obszarze jesteśmy naturalnymi partnerami.

Czytaj więcej

Wbrew narracji Trumpa, wiele biznesów w USA opierało się na nielegalnych migrantach

Po długim okresie ciszy w relacjach Polski z Izraelem, prezydenci Nawrocki i Herzog rozmawiali przez telefon. Miał pan w tym udział? Przed objęciem misji w Warszawie zapowiadał przecież, że będzie chciał poprawić relacje między dwoma aliantami USA: Polską i Izraelem.

Jestem od dawna bliskim przyjacielem prezydenta Izraela. Rozmawiałem z nim o tej rozmowie, ale już po tym, jak się odbyła. Nie brałem udziału w jej zorganizowaniu. Ale z tego, co wiem, to była bardzo dobra wymiana.

Reklama
Reklama

Premier Benjamin Netanjahu nie przyjechał do Polski, odkąd groziło mu aresztowanie na wniosek Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze…

Nie znam kalendarza premiera Netanjahu. Ale aresztowanie przywódcy jedynego państwa żydowskiego na świecie w trakcie obchodów związanych z Holokaustem z pewnością nie wyszłoby Polsce na dobre.

Czytaj więcej

Z kim rząd Izraela zwalcza antysemityzm. Wśród uczestników konferencji Dominik Tarczyński

Po publikacji części archiwum Jeffreya Epsteina nie brakuje podejrzeń, że w tę sprawę mogą być wmieszane osoby sprawujące najwyższe funkcje w USA. Powołanie przez premiera Tuska komisji ds. zbadania polskich wątków tej sprawy może zostać odebrane przez obecną administrację jako wrogi akt?

Szczerze mówiąc, nie śledziłem tej sprawy, nie wiem, jakie mogły być związki Epsteina z Polską. Bardziej mnie zajmował futbol amerykański.

Wiele emocji wywołują także działania służb imigracyjnych ICE, w szczególności w Minneapolis. Czy wśród wydalonych siłą nielegalnych imigrantów z USA są też Polacy?

Polskie władze uważają, że suwerenny kraj musi kontrolować, kto przekracza jego granice. Bardzo popieramy tę politykę premiera Tuska. Wiem też, że polska opinia publiczna w przytłaczającym stopniu wspiera taką strategię. Ale my też w Ameryce poważnie traktujemy prawo migracyjne. Gdyby wśród tych, którzy je łamią, znaleźli się Polacy, byliby oni traktowani tak samo, jak wszyscy inni. Nie wykluczam, że takie jednostki są. Ale gdyby to był poważny problem, byłbym tego świadom. Byłby on też zauważony przez media.

Europa, w szczególności pod przywództwem przywódców Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii, stara się wzmocnić swoją obronę. Jak na to reaguje Ameryka?

Europejscy przywódcy mogą współpracować z prezydentem Trumpem, aby przeznaczyć na obronę do 5 proc. PKB. Ale gdyby z jakiegoś szalonego powodu wystąpilibyśmy z NATO, co się nie stanie, do czego zostaliby zmuszeni Europejczycy? Do przeznaczania 5 proc. na obronę. Nie ma tu więc tak naprawdę wyboru.

Czytaj więcej

Karol Nawrocki otwiera wiele frontów i traci, stając ślepo po stronie Donalda Trumpa

Jak widzi pan rolę Polski w Unii? Pochwalił pan weto prezydenta Nawrockiego w sprawie dyrektywy cyfrowej, skrytykował unijny pakiet ustaw gospodarczych Omnibus. Czy Polska powinna odgrywać w Brukseli rolę adwokata amerykańskich interesów, jak kiedyś to robili Brytyjczycy?

Jest po temu możliwość. Ale Polska jest krajem suwerennym, kształtującym jak chce własną przyszłość. My natomiast opowiadamy się za silną Unią Europejską.

Wielu odniosło odmienne wrażenie rok temu, kiedy wiceprezydent JD Vance na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium poparł antyeuropejską Alternatywę dla Niemiec (AfD).

To, że spotkał się z Alice Weidel, nie oznacza, że wiceprezydent poparł AfD, podobnie jak nie poparł CDU czy SPD. Jego przesłanie wpisywało się w to, co prezydent mówił już od dziewięciu lat. Że Europa musi się przebudzić, porzucić utopijne wizje, wejść na drogę wzrostu i zamożności poprzez ciężką pracę i konkurencyjność poprzez deregulację i konkurencję.

Możemy oczekiwać wizyty prezydenta Trumpa w Polsce?

Bardzo byśmy tego chcieli, pracujemy nad tym. Ale to niezwykle zajęty człowiek. On ma bardzo pozytywne podejście do Polski. Rozmawiałem z nim o tym prywatnie i mówi o Polakach to samo, co w wystąpieniach publicznych. Tu nie ma różnicy.

Powierzając misję w Warszawie, polecił więc panu wzmocnić relacje z Polską?

Oczywiście. To jest zadanie każdego ambasadora, wprowadzić w życie prezydencką wizję. 

Dyplomacja
Co Wołodymyr Zełenski usłyszał od Donalda Trumpa? Nieoficjalne doniesienia
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Dyplomacja
Donald Trump zmusi Wielką Brytanię, by się nie zmniejszyła?
Dyplomacja
Co jeśli prezydent zawetuje ustawę o SAFE? Rząd: Skorzystamy, ale jest jedno „ale”
Dyplomacja
Zełenski: Chcę daty wejścia do UE. Kosiniak-Kamysz ostrzega przed „największym niebezpieczeństwem”
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama