Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie były obietnice nowego prezydenta USA dotyczące „złotego wieku” i jak się one zmieniły w ciągu roku?
- Jakie są główne powody spadku popularności Donalda Trumpa wśród Amerykanów?
- Jakie skutki miała polityka gospodarcza Donalda Trumpa na amerykańską gospodarkę i społeczeństwo?
- W jaki sposób autorytarne tendencje w polityce wewnętrznej i zagranicznej wpłynęły na działania USA za czasów prezydentury Trumpa?
- Jakie były kluczowe wydarzenia i decyzje w polityce zagranicznej USA, w które był zaangażowany Donald Trump?
- Jakie potencjalne zmiany w relacjach międzynarodowych mogą wynikać z działań Stanów Zjednoczonych pod kierownictwem Donalda Trumpa?
Trump potrafi niszczyć to, co zastał. To pewne. Ale czy potrafi na to miejsce coś budować? Tego już pewnym być nie można. Wątpią w to w każdym razie jego wyborcy. Jak podał w połowie stycznia instytut Gallupa, o prezydencie USA negatywną opinię ma już 60 proc. Amerykanów, a jedynie 36 proc. wciąż darzy go zaufaniem. To wynik bardzo zły. Takiego nie miał żaden poprzednik Trumpa. Po roku u władzy Joe Biden zachował zaufanie 42,2 proc. wyborców, Barack Obama 47,9 proc., George W. Bush 49,4 proc. a Bill Clinton 55,1 proc.
Powodów po temu jest wiele. Na pierwsze miejsce wysuwa się gospodarka. Trump wywrócił ją do góry nogami. Dobił globalizację, wprowadzając zaporowe cła dla kilkudziesięciu krajów świata. 4 lipca podpisał Big Beautiful Bill: ogromny pakiet przepisów, które m.in. zawierały rekordową redukcję podatków, ale także likwidację szeregu osłon socjalnych. W ich wyniku armia Amerykanów bez ubezpieczenia zdrowotnego powiększy się o kolejne 11 mln osób. W zadłużonym po uszy kraju (zobowiązania USA wynoszą już 124 proc. PKB) dług Ameryki ma w ciągu 8 lat wzrosnąć o dalsze 3 biliony dol.
Czytaj więcej
Zaraz po wstrzymaniu walk Kijów otrzyma gwarancje bezpieczeństwa Europejczyków. Po raz pierwszy Stany Zjednoczone zapowiedziały, że się do nich prz...
Jednak wbrew obietnicom Trumpa, produkcja przemysłowa nie zaczęła masowo wracać do Stanów, wzrost gospodarczy nie przyspieszył. Chiny znów zanotowały rekordową nadwyżkę w eksporcie i nie uległy celnemu szantażowi Trumpa. Amerykański wzrost gospodarczy (2,1 proc. w 2025, 2,2 proc. w 2026 r.), choć jak na warunki europejskie niezły, nie jest jednak żadnym „złotym wiekiem”. Szczególnym problemem jest narastająca polaryzacja dochodów w Ameryce oraz wciąż wysoka (2,7 proc. w skali roku) inflacja. Cierpią na tym najubożsi.
Prezydent przejmuje kompetencje Kongresu
Ale Amerykanie odwracają się też od Trumpa, bo przyniósł on strach. Wielki strach. Ulice miast patrolują agenci służb migracyjnych (ICE), którzy przeprowadzają prawdziwe łapanki imigrantów. Kraj zbudowany na integracji przyjezdnych przeciera ze zdumienia oczy. W 2024 r. Trump nie wygrałby wyborów bez wsparcia Latynosów. Dziś ta społeczność, stanowiąca 1/5 ludności kraju, porzuca miliardera.
Strach w społeczeństwie wywołuje także systematyczne rozsadzanie przez prezydenta podstaw państwa prawa. Biały Dom chce wtrącić do więzienia prezesa Rezerwy Federalnej Jerome’a Powella za to, że nie chciał spełnić woli Trumpa i obniżyć podatków. Inną ofiarą wymiaru sprawiedliwości może okazać się były szef FBI James Comey czy były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton. Temida stała się narzędziem politycznej vendetty. Od polityki handlowej po migracyjną i zagraniczną, prezydent przejmuje kompetencje, które należą się Kongresowi. Nie jest pewne, czy Sąd Najwyższy zdobędzie się na odwagę i uzna te ruchy za nielegalne. Sam Trump 6 stycznia 2021 r. próbował siłą utrzymać władzę, nasyłając swoich zwolenników na Kongres. A w wywiadzie dla Reutersa zasugerował właśnie, że wybory do Kongresu w listopadzie nie są potrzebne. Jeśli jego autorytarne pokusy nie zostaną powstrzymane, przyszłość amerykańskiej demokracji będzie rysować się w ciemnych barwach.
Czytaj więcej
Delcy Rodríguez musi zadowolić tak Amerykanów, jak antyamerykańskie siły zbrojne w kraju. Jeśli straci kontrolę nad Wenezuelą, Stany mogą być zmusz...
Te same autorytarne tendencje odnajdujemy w polityce zagranicznej prezydenta. W ciągu minionego roku próbował kilkakrotnie zmusić Ukrainę do przyjęcia warunków pokoju Władimira Putina, czyli zasadniczo zgodzić się na kapitulację. Nagle Ameryka stała się sojusznikiem krwawej, rosyjskiej dyktatury, a nie narodu desperacko walczącego o wolność. Trump twierdzi, że chce przywrócić wielkość Ameryki (Make America Great Again). Czy jest lepszy sposób na powstrzymanie chińsko-rosyjskiego bloku niż pomoc Ukraińcom? Trump tego najwyraźniej nie zrozumiał.
Trump może wymusić wybicie się wolnej Europy na niezależność
Większym sukcesem Trump może się pochwalić na Bliskim Wschodzie, powstrzymując krwawą pacyfikację Strefy Gazy przez Izrael. Przyszłość pokaże jednak, na ile trwały będzie tam pokój.
Podobną do ukraińskiej logikę działania Białego Domu odnajdujemy w kwestii Wenezueli. Tu porwanie Nicolása Maduro, zamiast doprowadzić do odbudowy demokracji i oddania władzy w Caracas faktycznej zwyciężczyni wyborów z lata 2014 Marii Corinie Machado, zakończyło się paktem Waszyngtonu z dotychczasową juntą. W czysto kolonialnym stylu Trump chce położyć rękę na ogromnych zasobach ropy kraju. Szczytem żenady pozostaje wymuszone przekazanie przez Machado Pokojowej Nagrody Nobla prezydentowi USA.
Czytaj więcej
Jeszcze w tym roku Donald Trump może sięgnąć po Grenlandię. Wówczas nasz kraj stanie przed egzystencjalnym wyborem.
Latem na szczycie w Hadze Trump wymusił od sojuszników z NATO stopniowe podniesienie do 5 proc. PKB wydatków na obronę. Jeśli plan faktycznie się urzeczywistni, może oznaczać wyścig zbrojeń, którego Rosja, podobnie jak ZSRR w latach osiemdziesiątych XX wieku, przegra.
Jednak ogromnym cieniem nad przyszłością Sojuszu Atlantyckiego kładą się groźby USA aneksji Grenlandii. Jeśli się spełnią, oznaczać to będzie koniec NATO – słusznie wskazuje premier Danii Mette Frederiksen.
Ale być może właśnie powstanie suwerennej, zjednoczonej Europy okaże się w długim okresie najważniejszą spuścizną Trumpa. Odcięta od Ameryki i zagrożona ze strony Rosji Unia w bliskim porozumieniu z Wielką Brytanią może wreszcie wybić się na niezależność, stając się równorzędnym partnerem dla Pekinu, Moskwy i Waszyngtonu. Jeden test już przeszła: wbrew Trumpowi umożliwia dalszą walkę Ukrainie.