Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie wydarzenia wpłynęły na pojawienie się obaw o trwałość więzi transatlantyckich?
- Jakie obawy wyrażano w strategii bezpieczeństwa narodowego USA w kontekście Europy?
- Kto w Polsce najczęściej postrzega USA jako niewiarygodnego sojusznika?
Presja wywierana przez Donalda Trumpa na Danię i jej europejskich partnerów w sprawie przekazania USA kontroli nad Grenlandią sprawiła, że pojawiły się pytania co do siły więzi transatlantyckich, a nawet obawy, że kryzysu wywołanego sporem o Grenlandię może nie przetrwać NATO. Premier Danii Mette Frederiksen mówiła wprost, że próba zbrojnego przejęcia przez USA kontroli nad należącą do Danii Grenlandią będzie oznaczać koniec Sojuszu. Tymczasem Trump groził użyciem ceł przeciwko Danii i jej europejskim sojusznikom w celu wywarcia na nich presji, mającej doprowadzić do zgody na sprzedaż Grenlandii Stanom Zjednoczonym. Ostatecznie, po rozmowie z sekretarzem generalnym NATO Markiem Ruttem w Davos Trump ogłosił, że ustalono ramy porozumienia ws. Grenlandii, które będą korzystne dla obu stron. Z nieoficjalnych informacji wynika, że na terenie wyspy miałyby powstać amerykańskie bazy, które byłyby traktowane jak terytorium USA.
Donald Trump powątpiewał w solidarność sojuszników USA z NATO
Trump podważał jednocześnie wiarygodność samego NATO, twierdząc w kilku wypowiedziach, że nie jest pewien, czy europejscy sojusznicy przyszliby na pomoc Stanom Zjednoczonym, gdyby te poprosiły o pomoc na podstawie artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. O zaangażowaniu sojuszników w Afganistanie, gdzie doszło do interwencji NATO po jedynym w historii przypadku, gdy jedno z państw Sojuszu powołało się na artykuł 5 (zrobiły to USA po ataku terrorystycznym na Stany Zjednoczone z 11 września 2001 roku) Trump mówił w wywiadzie, że sojusznicy wysłali tam swoje wojska, ale „trzymały się one trochę z tyłu, z dala od frontu”. Słowa te wywołały ostrą reakcję m.in. premiera Wielkiej Brytanii Keira Starmera, który nazwał wypowiedź Trumpa „obraźliwą i oburzającą”. Donald Trump zapewnił potem we wpisie w serwisie Truth Social, że ceni brytyjskiego sojusznika, a poległych i rannych w Afganistanie brytyjskich żołnierzy uważa za „wspaniałych wojowników”. To, że w Afganistanie ginęli również polscy żołnierze, a Polska wywiązywała się ze swoich obowiązków sojuszniczych, przypominali prezydent Karol Nawrocki, wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski oraz minister obrony narodowej, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, a Donald Tusk przypomniał, że w 2011 roku w Ghazni uczestniczył w pożegnaniu pięciu polskich żołnierzy poległych w czasie pełnienia misji w Afganistanie. „Towarzyszący mi wówczas amerykańscy oficerowie mówili, że Ameryka nigdy nie zapomni polskich bohaterów. Może przypomną o tym prezydentowi Trumpowi” – napisał premier.
Po reakcji strony polskiej ambasador USA w Polsce Tom Rose napisał w serwisie X, że Polska ma w Trumpie przyjaciela, a prezydent USA ma „głęboki szacunek do polskich poświęceń i niezachwianego zaangażowania w działania Sojuszu Północnoatlantyckiego”.