Reklama

Wojna na Bliskim Wschodzie. Pierwsza europejska linia ofiarą kryzysu paliwowego

„Kilkaset” rejsów w marcu i ponad tysiąc w kwietniu skasował skandynawski SAS, wspólny narodowy przewoźnik Danii, Norwegii i Szwecji. To pierwsza poważna oznaka narastającego kryzysu na rynku lotniczym. I fatalna wróżba na przyszłość.
SAS odwołuje setki lotów. Kryzys paliwowy uderza w Europę

SAS odwołuje setki lotów. Kryzys paliwowy uderza w Europę

Foto: Chris Ratcliffe/Bloomberg

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie konkretne skutki kryzysu paliwowego obserwowano u europejskich linii lotniczych?
  • Jak istotne jest zabezpieczenie cen paliwa dla długoterminowej odporności finansowej przewoźników?
  • Jak aktualne wydarzenia geopolityczne wpływają na dynamikę światowego rynku paliw lotniczych?
  • Jakie prognozy cen biletów lotniczych przedstawiają eksperci?

SAS to ważna europejska linia lotnicza. W 2025 r. przewiózł 25 mln pasażerów. Dotychczas tylko nowozelandzka Air New Zealand informowała o zmniejszeniu oferowania, zresztą także z powodu wysokich cen paliw. Air France nie ukrywa, że podwyższyła ceny biletów, ale w siatce nie wprowadziła ograniczeń.

W SAS cięcia siatki. To obrona przed kłopotami finansowymi

Tylko w tym tygodniu SAS nie wykona 110 rozkładowych lotów. Mniej będzie lotów do Bergen, Oslo i Stavanger, a także na kilka lotnisk w Szwecji i Danii. Cięcia — jak podkreślił SAS w komunikacie — dotyczą tych kierunków, na których są alternatywne połączenia wykonywane przez innych przewoźników.

— Biorąc pod uwagę obecne tendencje na Bliskim Wschodzie, w tym gwałtowny wzrost globalnych cen paliw, zdecydowaliśmy już teraz zadbać o naszą odporność na kryzys — tłumaczył Oystein Schmidt, rzecznik SAS w Sverige Radio.

Czytaj więcej

LOT i Lufthansa korzystają na chaosie w Zatoce. Ale to może się szybko skończyć
Reklama
Reklama

Wcześniej SAS był jedną z pierwszych linii, które poinformowały o konieczności podwyższenia cen biletów na krótkich trasach. Dotychczas przewoźnicy, głównie europejscy, podwyższali ceny (dotyczyło to przede wszystkim lotów długodystansowych). Motywowali swoje decyzje wyższymi cenami paliw, ale głównie chodziło o zniknięcie z rynku na kilkanaście dni arabskiej konkurencji oferującej loty z przesiadką w Dubaju, Dausze i Abu Zabi.

Nadchodzi potężny kryzys paliwowy

Nawet w czasach, kiedy ropa naftowa była tania, a sytuacja na Bliskim Wschodzie „względnie” spokojna, większość przewoźników zabezpiecza się przed gwałtownymi zwyżkami cen paliwa. Tyle że SAS zrezygnował wcześniej z tej opcji, tłumacząc się koniecznością oszczędzania. W tej chwili wiadomo, że linia nie jest zabezpieczona przynajmniej na 12 nadchodzących miesięcy. Wcześniej SAS miał wykupione ubezpieczenie na dostawy 40 proc. paliwa. Linia nie informuje w tej chwili, czy i ile wykorzystywanej kerozyny kupuje po cenach niższych od rynkowych.

Czytaj więcej

50 tysięcy odwołanych lotów i ceny wyższe o 80 procent. Wojna paraliżuje lotnictwo

Podobną politykę informacyjną prowadzi polski LOT , który nie ujawnia, ile paliwa kupi po niższych cenach. Informuje jedynie, że jest to „tajemnica handlowa”.

Linie lotnicze płaczą i płacą. Wysokie ceny ubezpieczenia i paliwa

Tymczasem bez takiego ubezpieczenia przewoźnicy muszą kupować paliwo na bieżąco, po cenach rynkowych. A te są najwyższe od czterech lat, czyli czasu, kiedy rosyjska inwazja na Ukrainę mocno uderzyła w rynek ropy.

Generalnie jednak przewoźnicy nie oszczędzają na gwarancji bezpiecznych i przewidywalnych cen i wykupują kosztowne pakiety na przynajmniej 60-80, a nawet i ponad 90 proc. prognozowanego zużycia. Na przykład cała International Airlines Group (IAG) ma ubezpieczenie na 80 proc. paliwa, jakie kupi jeszcze w marcu i ponad 70 proc. na drugi kwartał 2026 r. Tyle że potem np. British Airways, należąca do IAG, już pozostaje bez tego wentyla bezpieczeństwa, więc nie ukrywa, że bilety na lato będą drogie.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Porty lotnicze w Polsce biją rekordy. Czy zmieni to wojna na Bliskim Wschodzie

Ryanair zagwarantował sobie ceny na poziomie 77 dol. za baryłkę dla 84 proc. zakupów na kończący się kwartał. W środę, 18 marca za baryłkę Brenta trzeba było zapłacić ok. 102 dol.

Tyle że eksperci nie ukrywają, że nawet te linie, które dobrze się zabezpieczyły, i tak w pewnym momencie będą zmuszone do podniesienia cen. Bo jednak część paliwa i tak muszą kupować po cenach rynkowych.

Transport
Wielki strajk na lotnisku w Berlinie. Wszystkie loty odwołane
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Transport
LOT i Lufthansa korzystają na chaosie w Zatoce. Ale to może się szybko skończyć
Transport
Koniec cierpliwości w kokpitach. Piloci Lufthansy nie odpuszczają zarządowi
Transport
Budowa dróg i kolei w Polsce zagrożona. Przetargi toną w odwołaniach
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama