Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie strategie cenowe przyjęły linie lotnicze z Bliskiego Wschodu, a jakie ich europejscy i azjatyccy konkurenci?
- Co wpływa na znaczący wzrost cen biletów na połączeniach między Europą a Azją?
- Jak konflikt na Bliskim Wschodzie zmienia funkcjonowanie regionalnych portów lotniczych?
- Jakie są konsekwencje dla branży lotniczej wynikające z kwestii dostępności paliwa?
Najbardziej energicznie wracają na rynek lotniczy dwie linie z Dubaju – Emirates i flydubai. Ta ostatnia w czwartek 12 marca wykonała dwa rozkładowe loty w obie strony z Dubaju na warszawskie lotnisko Chopina. W stołecznym porcie nie pojawiły się jeszcze maszyny Etihadu z Abu Zabi, chociaż wcześniej Polska znalazła się na liście priorytetów tego przewoźnika.
Linie z Dubaju wracają na Lotnisko Chopina
Nie wróciły do jakichkolwiek operacji Qatar Airways, ponieważ przestrzeń powietrzna nad tym krajem jest zamknięta. Z zamkniętej przestrzeni powietrznej i zalecenia Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) nic nie robią sobie za to izraelskie El Al, które latają na swoje najważniejsze rynki, w tym do Warszawy. Od początku tej edycji bliskowschodniej wojny z Lotniska Chopina odwołanych zostało ok. 100 lotów w obie strony do Kataru, Dubaju, Abu Zabi i Dohy. To właściwie „nic” w skali całego konfliktu, bo liczba rejsów, które nie wystartowały z tych portów, zbliża się właśnie do 50 tysięcy.
Czytaj więcej
Polskie lotniska mają za sobą rok rekordowych wzrostów. Czy zmieni to konflikt USA i Izraela z Iranem? Niekoniecznie. A w najbardziej pesymistyczny...
Lotniska w Dubaju, Abu Zabi oraz omańskie w Maskacie i Salalah są zamykane i otwierane. Tylko na parę godzin na dobę otwierany jest port w Bahrajnie. Pasażerowie muszą się liczyć z tym, że w każdej chwili może zostać ogłoszona ewakuacja. Tak było chociażby w czwartek, kiedy rakiety ostrzelały Salalah, a wkrótce potem już Oman Air poleciał do Londynu.