Ogłoszenie przez prezydenta Karola Nawrockiego w czwartek wieczorem decyzji o zawetowaniu ustawy wprowadzającej SAFE ma jakąś pozytywną stronę. Nie jesteśmy już skazani dłużej na domysły, co zrobi Karol Nawrocki, czy wybierze bezpieczeństwo Polski czy też podległość Jarosławowi Kaczyńskiemu. Teraz już wiemy.
Ustawa o SAFE była testem. Karol Nawrocki wybrał zależność od Jarosława Kaczyńskiego z jego antyniemieckimi fobiami
Z pewnością dwie osoby bardzo się z decyzji Nawrockiego cieszą: Jarosław Kaczyński i Antonii Macierewicz, który o całe lata opóźnił podpisywanie kontraktów na zbrojenie Polski. To oni byli architektami anty-SAFE-owskiej narracji. Przypomnijmy, że jeszcze jesienią zwolennikiem unijnego programu był były szef MON Mariusz Błaszczak. W PiS nie było też jednoznaczności w tej sprawie – choć np. Mateusz Morawiecki rytualnie bronił prezydenckiego pomysłu na Polski SAFE 0 proc., to bliski mu Paweł Jabłoński nie głosował przeciw wspieranemu przez rząd projektowi unijnemu – jako jedyny poseł PiS. Unijnego programu broniła też m.in. Jadwiga Emilewicz, również kojarzona z frakcją Morawieckiego. Nieoficjalnie otoczenie byłego premiera wysyłało sygnały, że gra przeciw SAFE to symptom suwopolizacji PiS, czyli przesuwania się partii na pozycje skrajne.
Czytaj więcej
I tak jej nie było. Ani nie było na nią szans. Nawrocki wielokrotnie wprost nazywał Donalda Tuska najgorszym premierem III RP i deklarował, że jego...
Dlatego też ta ustawa była dla Karola Nawrockiego testem. Testem lojalności wobec prezesa PiS, który rozpętał wobec tej sprawy skrajne emocje, odwołując się nawet do podległości wobec Niemiec, tak że Nawrocki musiał wybrać stronę. Wybrał lojalność wobec prezesa PiS z całym bagażem jego idiosynkrazji, antyniemieckich fobii i całego niezrozumienia tego, czym jest polityka europejska.
Program SAFE
Weto Karola Nawrockiego opóźni zbrojenia Polski. A i tak zmarnowaliśmy całe lata
Jednak dla bezpieczeństwa państwa decyzja Nawrockiego jest – w mej ocenie – zła. Wbrew jego zapewnieniom, że jego ustawa gwarantuje finansowanie obronności bez zaciągania długoletnich pożyczek, prezydencki projekt owszem rozszerza kompetencje prezydenta w sprawie planowania zakupów zbrojeniowych – prerogatywa, której nie ma w konstytucji – ale nie zapewnia żadnego pewnego finansowania. Tym bardziej krótkoterminowego, bo w grę wciąż wchodzi emisja obligacji.
Czytaj więcej
Chcąc zawetować ustawę o udziale Polski w unijnym mechanizmie finansowania obronności SAFE, prezydent skonstruował zasłonę dymną. Jego konkurencyjn...
W sytuacji wiszącego nad światem widma recesji spowodowanej kryzysem naftowym, który może być następstwem ataku na Iran i blokady cieśniny Ormuz, wetowanie gotowego unijnego mechanizmu na rzecz jakiejś mgławicowej wizji przyszłych zysków NBP, sprzedaży złota czy zakupu dolarów, jest – nazwijmy to wprost – igraniem z polskim bezpieczeństwem. Mimo upływu czterech lat od wybuchu wojny wciąż – co niestety pokazał atak dronów w nocy z 9 na 10 września zeszłego roku – nie wyciągamy wniosków. Teraz nawet Amerykanie orientują się, że choć mają precyzyjne i drogie systemy, wobec irańskich szahedów są bezbronni. My tym bardziej nie mamy czasu. Szczególnie, że atakując Iran, nasz najważniejszy sojusznik Donald Trump udowodnił, że jest absolutnie nieprzewidywalny.
Tymczasem po prezydenckim wecie możemy być pewni, że nasze zbrojenia i budowa zdolności obronnych, w tym antydronowych, nie przyspieszą.