Stwarzano jednak pozory współpracy, debaty, dochodziło do spotkań nieformalnych, strojono się w pozory podczas posiedzeń Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Co więcej, część koalicjantów, z liderem PSL na czele starała się w interesie państwa zachować komunikację z ośrodkiem prezydenckim, a nawet uprawiać konstruktywny dialog.

Czym jest decyzja o wecie wobec SAFE?

Decyzja prezydenta w sprawie unijnego SAFE ostatecznie wyprowadza polską politykę ze świata pozorów. Po 12 marca dialog pomiędzy oboma „pałacami” przestaje de facto być możliwy.

Czytaj więcej

Jacek Nizinkiewicz: W sprawie SAFE Karol Nawrocki posłuchał się Jarosława Kaczyńskiego, nie generałów

Słyszę od ekspertów, że Nawrocki zachował się politycznie racjonalnie, bo stanął po stronie swoich wyborców, którzy SAFE nie chcą. Tak i nie. Stanął po stronie tych, którzy dali się uwieść skrajnie polaryzującej, anty-unijnej narracji PiS. Mógł komunikować swojemu elektoratowi inne racje. Mógł pokazać, że istotnie wpłynął na rząd i odcinać kupony od milionów, które poszłyby w ręce jego elektoratu. Mógł, ale nie potrafił. A może inaczej; nie mógł, bo jest na to za słaby.

Ograniczył się do konsekwentnego podpisania się pod narracją partii Kaczyńskiego. Przyjął argumentację Kaczyńskiego, bo swojej nie ma. Bo nie stać go na umysłowy i polityczny bunt. Mniej bał się konfrontacji z koalicją rządzącą, niż braku oklasków ze strony PiS.

To mnie zresztą rozczarowuje najbardziej. Bezkrytycyzm, z jakim wpisał się w argumentację Prawa i Sprawiedliwości. Te faryzejskie tezy, że zadłużanie kraju jest niebezpieczne (jakby PiS Polski nie zadłużał), bo może się powtórzyć sytuacja z kredytami frankowymi. Ów strach przed mechanizmem warunkowości, głęboka nieufność wobec Brukseli, przekonanie, że atakowana jest polska suwerenność – wszystko to idiosynkrazje Kaczyńskiego.

Na koniec werbalne przynajmniej przekonanie, że Polskę może uzbroić obśmiany i niewiarygodny projekt „polski SAFE 0 proc.”. Można mieć wrażenie, że Karol Nawrocki nawet nie przeczytał projektu ustawy, którą zawiesił na swoich stronach. Bajki, które z nią się wiążą, są jasne nawet dla ludzi powierzchownie znających się na ekonomii. Czy naprawdę wierzy, że ten projekt będzie procedowany? Może gdyby bracia Grimm zasiadali w polskim parlamencie.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Ustawa o SAFE testem dla Karola Nawrockiego. Prezydent wybrał

Co osiągnął Nawrocki swoją decyzją? 

Karol Nawrocki wszedł na pole minowe wojny z rządem. I nigdzie nie jest powiedziane, że ją wygra, bo rząd ma swoje instrumenty do konfrontowania prezydenta. A sprawę unijnego SAFE przegrał z kretesem. Rząd – mimo jego pogróżek – wykorzysta – w możliwych granicach pieniądze. 

Czy jest aż tak naiwny? Oczywiście, że nie. Bo przecież nie chodziło tu o żadne myślenie konstruktywne. Liczyło się wpisanie w polityczną grę opozycji. A ta jest prosta. Nie można dopuścić do sukcesu Tuska, nawet jeśli by się to wiązało z narażeniem Polski na ryzyko.

Co osiągnął Karol Nawrocki swoją decyzją? Po pierwsze – bez wątpienia – wzmocnił się w swoim elektoracie. Po wtóre wpisał się ostatecznie w polaryzację KO – PiS. Dotąd nie było to do końca, ze względu na balansowanie pomiędzy PiS i Konfederacją, takie oczywiste. Po trzecie wzmocnił  trend eurosceptyczny, by nie powiedzieć, że wszedł na ścieżkę Polexitu. Po czwarte zrezygnował z próby odegrania jakiejkolwiek roli w politycznym centrum. Na koniec – wszedł na pole minowe wojny z rządem.

I nigdzie nie jest powiedziane, że ją wygra, bo rząd ma swoje instrumenty do konfrontowania prezydenta. A sprawę unijnego SAFE przegrał z kretesem. Rząd – mimo jego pogróżek – wykorzysta w możliwych granicach pieniądze z SAFE. A  jego „polski SAFE 0 proc.” – przepadnie z kretesem. Ktoś ma w tej sprawie wątpliwości?