Na znanej karykaturze z początku lat 30. XX wieku widać sędziwego Józefa Piłsudskiego, który wychodzi z ram obrazu – co ilustruje, jak bardzo tzw. konstytucja marcowa nie przystawała do ambicji marszałka, gdyby ten miał zostać prezydentem kraju. Dziś na podobnej karykaturze można byłoby przedstawić Karola Nawrockiego, z tą różnicą, że Nawrocki został prezydentem, po czym stwierdził, że w sumie chciałby być też trochę nadpremierem, a może nawet czasem nadparlamentem. Stąd prezydenckie weta, stąd deklaracje o zaganianiu rządu do pracy, stąd wreszcie niedawna inicjatywa tzw. polskiego SAFE 0 proc. W Wielkiej Brytanii mówi się, że król panuje, ale nie rządzi. W Polsce prezydent co do zasady też bardziej panuje, ale niewątpliwie bardzo chciałby rządzić.
Czytaj więcej
W desperackiej próbie szukania przez prezydenta Karola Nawrockiego alternatywnego źródła finansowania dla unijnego programu SAFE musi być coś więce...
Karol Nawrocki ws. SAFE stworzył wrażenie, że może zrobić więcej, niż naprawdę może
Na polu przekonywania Polaków, że może zrobić więcej, niż rzeczywiście może, Karol Nawrocki ws. SAFE osiągnął już sukces, który przy okazji jest też sukcesem PiS. Nie chodzi jednak o dość prawdopodobne weto wobec ustawy, ale o przekonanie opinii publicznej, że oto prezydent jest w stanie zablokować program SAFE. Że od decyzji w Pałacu Prezydenckim zależy to, czy 180 mld zł trafi do Polski czy nie (pomógł mu w tym trochę rząd, który w pewnym momencie tak cały problem, w warstwie retorycznej, przedstawiał). Tym samym prezydent mógł wznieść wysoko sztandar suwerenności, eurolęków i germanofobii, stając się obrońcą prawej części społeczeństwa przed – cytując prezesa PiS – niemieckim butem. Kiedy jeszcze do debaty został wrzucony enigmatyczny projekt „Polskiego SAFE 0 proc.” sukces był już całkowity. Prezydent nie tylko uchroni nas przed UE, ale jeszcze oferuje nam nasz swojski SAFE, dobry, bo polski. A Donald Tusk może się tylko wściec.
Po stworzeniu wrażenia, że Nawrocki jest w stanie zablokować SAFE realizacja tego programu, która przecież nastąpi, stworzy wdzięczne pole do oskarżenia rządu o stosowanie brzydkich, kuglarskich sztuczek
Tyle retoryka, bo prawda jest przecież inna. Cały czas dyskutujemy bowiem nie o ustawie o SAFE, tylko o ustawie implementującej SAFE. Jeśli jej nie będzie – rząd może zrealizować ten program bez ustawy. Będzie to oczywiście nieco bardziej kłopotliwe, straci na tym straż graniczna czy policja, które mogą być beneficjentami SAFE, jeśli prezydent ustawę podpisze, ale program i tak zostanie zrealizowany. Prezydent może jedynie sypnąć trochę piasku w tryby rządowi – na tyle jednak niewiele, że nie zakłóci to pracy rządowej maszyny. Tak naprawdę to cała sytuacja powinna wyglądać tak, że to Karolowi Nawrockiemu powinno pozostawać jedynie wściekanie się.