Choć Ukraina skutecznie atakuje rosyjskie zaplecze logistyczne i przemysłowe, zdaniem Artura Bartkiewicza nie oznacza to jeszcze przełomu. O zakończeniu wojny – jego zdaniem – zdecyduje przede wszystkim Władimir Putin i jego ocena własnych możliwości.
– Władimir Putin musiałby uznać, że nie jest w stanie osiągnąć swoich celów i że znajduje się w takim momencie, w którym korzystniejsze będzie dla niego zakończenie wojny – mówi szef wydawców strony głównej rp.pl.
Czytaj więcej
To oznacza, że nie wygrywają wojny - mówi Wołodymyr Zełenski w rozmowie z „The Guardian” wskazując na poziom ponoszonych przez Rosjan strat.
Dziennikarz zwraca uwagę, że ukraińskie ataki mają dwa cele. Pierwszym jest osłabienie rosyjskiej armii poprzez niszczenie infrastruktury i zakładów pracujących na potrzeby rosyjskiej armii. Drugim – sprawienie, by Rosjanie odczuli skutki wojny. – Chodzi o to, żeby Rosjanie poczuli, że ich kraj uczestniczy w wojnie, i że jej nie wygrywa – podkreśla Bartkiewicz.
Dlaczego Władimir Putin nie chce zgodzić się na pokój?
W rozmowie poruszono też temat listu Wołodymyra Zełenskiego do Władimira Putina, w którym ukraiński prezydent ponownie zaproponował zakończenie wojny. Zdaniem Bartkiewicza dokument nie miał szans zmienić stanowiska Kremla, ale był ważnym sygnałem dla zachodniej opinii publicznej. – Znaczenie tego listu jest propagandowe i skierowane tak naprawdę pewnie w dużej mierze amerykańskiej opinii publicznej – mówi gość podcastu.
Czytaj więcej
- Apeluję i proszę o rozsądek do wszystkich stron: zarówno do pana prezydenta (Karola) Nawrockiego, jak i prezydenta (Wołodymyra) Zełenskiego - mów...
Artur Bartkiewicz podkreśla, że Ukraina jest dziś gotowa zaakceptować zamrożenie konfliktu na obecnej linii frontu, ale Rosja nadal oczekuje znacznie więcej. Zdaniem Bartkiewicza właśnie dlatego w najbliższych miesiącach trudno oczekiwać przełomu. Kreml nadal wierzy, że może osiągnąć swoje cele militarne i polityczne.
Reagować zdecydowanie na „bohaterów UPA”, ale nie tracić z pola widzenia strategicznego znaczenia Ukrainy
Druga część rozmowy dotyczy gwałtownego pogorszenia atmosfery w relacjach polsko-ukraińskich po decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia „bohaterów UPA”. Artur Bartkiewicz nie pozostawia wątpliwości co do historycznej oceny tej formacji. – UPA dopuściła się zbrodni ludobójstwa i to dlatego, a nie dlatego, że mamy jakieś antyukraińskie nastawienie, sprzeciwiamy się honorowaniu tej formacji – podkreśla.
Jednocześnie ostrzega przed eskalacją konfliktu politycznego i społecznego wokół tej sprawy. Jego zdaniem Polska musi stanowczo reagować, ale nie może tracić z pola widzenia strategicznego znaczenia Ukrainy dla własnego bezpieczeństwa.
Czytaj więcej
Polaków i Ukraińców dzieli tylko sprawa zbrodni wołyńskiej. Należy rozliczyć tę ranę, a nie da się tego zrobić bez uhonorowania ofiar i napiętnowan...
– W polskim interesie jest to, żeby Ukraina przetrwała, żeby się obroniła, żeby była w Unii Europejskiej – wylicza publicysta. Bartkiewicz wskazuje, że rozwiązaniem obecnego konfliktu mogłyby być gesty ze strony władz w Kijowie, które pozwoliłyby złagodzić napięcia bez dalszego zaostrzania sporu.
– Ukraińcy też muszą szanować naszą wrażliwość i przynajmniej odciąć się od tego ludobójczego elementu działalności UPA - ocenia.
Czy wojna rzeczywiście zbliża się do końca? Jakie warunki musiałyby zostać spełnione, by Rosja zgodziła się na pokój? I czy spór historyczny między Polską a Ukrainą można jeszcze wygasić? O tym wszystkim Marzena Tabor-Olszewska rozmawia z Arturem Bartkiewiczem w najnowszym odcinku podcastu „Rzecz w tym”.
Zachęcamy również do wysłuchania i obejrzenia innych odcinków podcastu: