Ledwie kilka dni temu w tekście o relacjach polsko-ukraińskich domagałem się ustawienia ich na dwóch rozłącznych płaszczyznach. Pierwszej – odnoszącej się do realnych interesów obu państw, ich wspólnej przyszłości politycznej, gospodarczej, społecznej. I drugiej, z dzisiejszej perspektywy nie mniej ważnej i z pewnością trudniejszej. To płaszczyzna dialogu o wspólnej przeszłości, rozbieżnych narracjach historycznych i wrażliwości, jaką przekażemy przyszłym pokoleniom Polaków i Ukraińców. Pierwszą płaszczyznę determinuje mapa, język i geopolityka. Druga powinna być wyrazem troski o to, by rozbuchane po obu stronach emocje zastąpić trzeźwym namysłem i wysiłkiem w stronę wspólnej wersji prawdy.
Wiem, jakie to trudne. Ale wiem też, że możliwe, bo to wysiłek przepracowany między wieloma zwaśnionymi w historii narodami, Anglikami i Francuzami, których konflikty i współzawodnictwo trwały przez wieki. Ale też między Niemcami i Francją, by ograniczyć się tylko do tych przykładów. Można mieć wrażenie, że ten proces niemal domknął się również między Warszawą i Berlinem. My, ofiary niemieckiego nazizmu mamy po drugiej stronie zrozumienie i nikt – poza polityczną ekstremą – tego nie podważa.
Czytaj więcej
Spór o bohaterów UPA jest tylko pretekstem. Konflikt z Polską jest potrzebny Wołodymyrowi Zełenskiemu do odwrócenia uwagi od afery korupcyjnej, zbl...
Ukraiński nacjonalizm może przeszkodzić w zmierzaniu do polsko-ukraińskiego porozumienia
Nikt na poważnie nie zastanawia się – by odwołać się do ostatniej decyzji Wołodymyra Zełenskiego – nad nadawaniem jednostkom Bundeswehry imion hitlerowskich generałów, którzy uczestniczyli w inwazji na Polskę w 1939 r. Czy to dyktowanie przez Polskę Niemcom naszej wersji historii? Takie sugestie uznano by w Berlinie za absurd. Ten przykład wskazuje, że w imię przyszłości można dokonać samoograniczeń i korekt idących w niebezpieczną stronę definicji patriotyzmu.
Zbrodnia wołyńska - liczba ofiar w przedwojennym woj. wołyńskim w 1943 r.
Gdy wracamy do myśli o dwóch płaszczyznach relacji, trzeba podkreślić, że takie ułożenie stosunków wymaga nie tylko po obu stronach dobrej woli, ale również przyjęcia założenia, że zmierzamy w tym samym kierunku, czyli w stronę normalizacji relacji i budowy klimatu porozumienia. I tu nie tylko wypada zadać pytanie, czy decyzja Zełenskiego o nadaniu imienia „bohaterów UPA” mieści się w tak opisanych celach, ale również podkreślić, że polskie elity mają prawo, ale i obowiązek obawiać się, że ów kurs na porozumienie zostanie wywrócony przez idący w ryzykownym kierunku ukraiński nacjonalizm.
Jako Polak mam prawo się bać, że mit „bohaterów UPA” i Bandery wyprze wszelkie inne tradycje historyczne i stanie się fundamentem nowego ukraińskiego nacjonalizmu
Polak ma prawo bać się mitu „bohaterów UPA” i Stepana Bandery
Obserwuję proces kształtowania się ukraińskiego patriotyzmu od trzech dekad. Pamiętam wspólne debaty, jak ryzykowne dla naszych relacji było przywoływanie przez Kijów tradycji kozaczyzny i Bohdana Chmielnickiego, i jakim optymizmem napawało nas, że gloryfikowanie UPA i banderyzmu ograniczało się tylko do zachodniej Ukrainy i jej skrajnych frakcji politycznych. Dziś Chmielnicki i jego dziedzictwo to legenda i fraszka w porównaniu z tym, jak szeroko działa mit „bohaterów UPA” i Bandery. Jako Polak mam prawo się bać, że ów mit wyprze wszelkie inne tradycje historyczne i stanie się fundamentem nowego ukraińskiego nacjonalizmu.
Czytaj więcej
Gdybym dzisiaj zasiadał w Kapitule Orderu Orła Białego to doradzałbym prezydentowi Karolowi Nawrockiemu odebranie Wołodymyrowi Zełenskiemu tego odz...
Gdyby tak się stało; gdyby postaci: Bandery, Szuchewycza, i Dmytro Kłacziwskiego vel Kłyma Sawura zdominowały ukraiński panteon narodowy, pojednanie z Polską stałoby się niemożliwe. Nacjonalizm wszędzie jest groźny. Wszędzie przynosi zgiełk i zniszczenie. Należy się go bać i go konfrontować w każdym systemie demokratycznym. Gdyby zwyciężył w Ukrainie, ale i w Polsce, czy choćby w Niemczech – po wspólnym projekcie europejskim zostałyby zgliszcza. Dlatego warto przestrzegać wszystkich przywódców wolnego świata z Wołodymyrem Zełenskim na czele: nie karmcie nacjonalizmów, bo te pożrą wasze marzenia.