Wracam
do zeszłotygodniowego grilla u Mateusza Morawieckiego, bo był to w moim przekonaniu akt
założycielski nowej formacji. Choć gospodarz i jego akolici są jeszcze członkami
Prawa i Sprawiedliwości, a prezes Kaczyński stosuje taktykę przeczekania, secesja
już się dokonała. I to nie tylko w sensie instytucjonalnym, ale także w sferze
metodologii.
Nie chcę tu kwestionować sprawności politycznej Jarosława Kaczyńskiego. To polski (choć nie europejski) fenomen, że jeden lider tak długo, konsekwentnie i z
takimi sukcesami stoi na czele partii. Niemniej – co nieuniknione – czas płynie.
Zmienia się geografia polityki, jej otoczenie, a przede wszystkim główne determinanty.
Dzisiejsza Polska w Unii i NATO, Polska wobec wojny na wschodzie, Polska sukcesu
gospodarczego, z młodym pokoleniem, które stoi wobec kompletnie nowych wyzwań,
to kraj zupełnie inny od tego z lat 90., kiedy kształtowała się metoda polityczna Jarosława Kaczyńskiego.