Reklama

Trump rządzi od roku. Ameryka nie stała się wielka

Rok od przejęcia władzy przez Donalda Trumpa tylko co trzeci Europejczyk uważa, że w nadchodzącej dekadzie Stany Zjednoczone staną się bardziej wpływowe.

Publikacja: 18.01.2026 08:23

Trump rządzi od roku. Ameryka nie stała się wielka

Foto: REUTERS

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie jest obecne postrzeganie USA wśród europejskich partnerów?
  • Jak polityka Donalda Trumpa wpłynęła na międzynarodową rolę Stanów Zjednoczonych?
  • Jakie są przewidywania dotyczące wpływów USA w nadchodzącej dekadzie?
  • Jakie zmiany w kontekście globalnym można zaobserwować w zakresie rosnącej potęgi Chin?
  • Jakie są różnice w postrzeganiu potencjalnych sojuszy Europy i Chin?
  • W jaki sposób różne kraje oceniają przyszłość swoich relacji międzynarodowych?

Sondaż przeprowadzony w głównych krajach świata na zlecenie European Council on Foreign Relations (ECFR) uzmysławia, jak wysoką cenę przychodzi płacić Stanom Zjednoczonym za politykę swojego przywódcy. Już tylko 16 proc. respondentów w 10 wybranych krajach UE (Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania, Polska, Dania, Estonia, Portugalia, Węgry i Bułgaria) uważa USA za sojusznika. 51 proc. woli widzieć w Ameryce „niezbędnego partnera”. A dla co piątego ankietowanego w odniesieniu do Stanów Zjednoczonych trzeba mówić o rywalu bądź wręcz przeciwniku. Inaczej mówiąc, przytłaczająca większość Europejczyków już nie sądzi, aby stosunki transatlantyckie były oparte na wspólnych wartościach. Rola Stanów jako przywódcy wolnego świata przeszła więc do historii. 

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: USA chcą Grenlandii. Polsce zaczyna być nie po drodze z Donaldem Trumpem

Podobne zjawisko odnajdujemy w Wielkiej Brytanii, którą od pokoleń łączyły przecież „specjalne relacje” z USA. Teraz jednak sojusznika w Stanach widzi tylko co czwarty Brytyjczyk. Tak określa Stany jedynie 18 proc. Ukraińców (70 proc. woli mówić o „niezbędnym partnerze”).

To nie jest zmiana przejściowa. Tak przynajmniej to widzą ankietowani. Tylko 25 proc. tych we wspomnianych państwach Unii uważa, że w nadchodzących pięciu latach relacje ich kraju z USA staną się silniejsze. 9 proc. twierdzi, że są one słabe i takimi pozostaną, a 23 proc. obawia się, że będą one jeszcze słabsze. 

Reklama
Reklama

Foto: Tomasz Sitarski

Chiny są głównym beneficjentem rodzącego się, nowego świata

Ameryka Donalda Trumpa obronę tradycyjnych wartości Zachodu zastąpiła transakcyjnym podejściem do relacji międzynarodowych. Za czasów Joe Bidena miała ambicje przewodzić wolnemu światu. Teraz widzi siebie tylko jako jednego z wielu graczy na arenie międzynarodowej. Czy dzięki temu zyskała? Trump nie ma co do tego wątpliwości. To jest jeden z filarów jego programu „uczynienie Ameryki znowu wielką” (MAGA). Ale respondenci w sondażu ECFR niekoniecznie tak to widzą. 43 proc. samych Amerykanów uważa, że w ciągu nadchodzącej dekady ich kraj stanie się bardziej wpływowy (21 proc. zachowa takie same wpływy, jak teraz), jednak wśród Europejczyków ten wskaźnik spada do 37 proc. (33 proc. uważa, że sytuacja przez nadchodzące 10 lat się nie zmieni). Wzrostu znaczenia Stanów spodziewa się 31 proc. Brytyjczyków, 20 proc. Rosjan, 32 proc. Ukraińców czy 34 proc. Chińczyków. Wizja Trumpa niespodziewanie znajduje natomiast zwolenników w Brazylii, gdzie 72 proc. pytanych spodziewa się większego znaczenia USA w nadchodzącej dekadzie. A także w Indiach, gdzie 71 proc. ankietowanych podziela takie zdanie. 

Beneficjentem rodzącego się na naszych oczach nowego świata są bez wątpienia Chiny. W odpowiedzi na lustrzane pytanie o to, czy w nadchodzącej dekadzie wpływy ChRL będą rosły, znacząco więcej (53 proc.) Europejczyków odpowiada, że „tak” niż to robiło w stosunku do USA. Podobnie jest zresztą i z samymi Amerykanami: 54 proc. uważa, że chińska potęga znajduje się na fali wznoszącej. Ten sam współczynnik osiąga 50 proc. w przypadku Brytyjczyków, 51 proc. w przypadku Ukraińców i 57 proc. w przypadku Rosjan. 

Jednym z zasadniczych powodów takiej oceny jest potęga technologiczna Chin, która w szczególny sposób objawia się w przewadze chińskich aut elektrycznych. Jednocześnie jednak ChRL wykazuje coraz więcej cech japońskiej gospodarki z końca lat osiemdziesiątych. Wówczas Japonia znajdowała się u progu przeszło czterech „straconych dekad”, kiedy kraj rósł niezwykle anemicznie. W tym roku dochód narodowy Chin ma rosnąć o 4,5 proc. Szanse na dogonienie przez ten kraj Zachodu wydają się więc coraz mniejsze. 

Czytaj więcej

Po spotkaniu w Waszyngtonie. Czy Europa może obronić Grenlandię

Pełne podziwu spojrzenie na Chińczyków w żadnym stopniu nie przekłada się jednak na alians polityczny z Pekinem. Ledwie 5 proc. respondentów w Europie widzi w ChRL sojusznika. Znacznie więcej (45 proc.) dostrzega w nim „niezbędnego partnera”. Chiny za alianta uważa 10 proc. Amerykanów, 3 proc. Brytyjczyków, 10 proc. Turków. W Rosji, która tworzy z ChRL blok państw autorytarnych, ten wskaźnik rośnie do 32 proc. 

Reklama
Reklama

Europejczycy są dziś mistrzami pesymizmu

Mimo że relacje Zachodu z Chińczykami nie będą budowane na wspólnych wartościach, to jednak 25 proc. pytanych w Europie uważa, że w nadchodzących pięciu latach będą się one zacieśniać, a kolejne 26 proc. wskazuje, że pozostaną one na podobnym poziomie, co obecnie. 

Jeszcze ciekawsza jest jednak ocena w tej sprawie Amerykanów. Aż 33 proc. sądzi, że stosunki z Chinami będą w trakcie wspomnianej pięciolatki coraz bliższe, a dalsze 21 proc., że pozostaną na obecnym poziomie. A przecież najważniejszą osią polityki Trump jest powstrzymanie chińskiej potęgi, rywalizacja z Pekinem. 

Okazuje się jednak, że tylko 22 proc. Amerykanów uważa, że przez pierwszy rok ponownego urzędowania w Białym Domu prezydent USA „bardzo dobrze” sobie radził z obroną amerykańskich interesów na świecie. Kolejne 13 proc. mówi, że radził sobie „raczej dobrze”. Szczególnie surowa jest tu ocena Ukraińców. W tej grupie tylko 10 proc. sądzi, że Trump był bardzo skuteczny w obronie interesów USA. I faktycznie: czy nie ma lepszego sposobu na powstrzymanie rosyjsko-chińskiego bloku autorytarnego jak pomoc Ukrainie? Trump najwyraźniej tego nie zrozumiał. 

Na tle amerykańsko-chińskiej rywalizacji szczególnie rzuca się w oczy pesymizm Europejczyków. Okazuje się, że tylko 18 proc. z optymizmem patrzy na przyszłość swojego kraju. Co szokujące, ten wskaźnik urasta do 58 proc. w przypadku Ukraińców i 48 proc. gdy idzie o Rosjan. Optymistami jest 72 proc. Chińczyków i 73 proc. Hindusów. 

Cóż jednak się dziwić, skoro tylko 39 proc. Europejczyków uważa, że Unia może być równorzędnym graczem w starciu z USA czy Chinami. Znacznie więc taką rolę UE widzą Ukraińcy (51 proc.), Chińczycy (59 proc.) czy Amerykanie (46 proc.). 

Polityka
„Nie damy się szantażować”. Przywódcy z Europy odpowiadają Trumpowi na groźby ceł. W tle Grenlandia
Polityka
Unia Europejska podpisała umowę z państwami Mercosur
Polityka
Donald Trump ogłasza nowe cła na sojuszników USA z Europy. Poszło o Grenlandię
Polityka
Krzysztof Wojczal o strategii Donalda Trumpa wobec Grenlandii: Nieprzypadkowo temat wypłynął teraz
Polityka
Ali Chamenei: Trump to przestępca. Celem USA jest połknięcie Iranu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama